Złe matki są najlepsze.

Wczoraj odbyła się premiera książki autorstwa Matyldy Kozakiewicz. Blogerka napisała poradnik o macierzyństwie. Tytuł kontrowersyjny. Od razu bije pianę na pysku. Szczególnie, że sugeruje, że te złe są szczęśliwe, a te inne…no cóż… ?

A co znajdziemy w środku? Życie znajdziemy. Mam to szczęście, że aktualnie jestem matką nieco starszego dziecka i wiele problemów poruszanych w poradniku mnie nie dotyczy. Wiecie co… bardzo mnie to cieszy. Serio, cieszę się, że nikt nie zawraca mi d**py o czapeczki, skarpeteczki, spanie w jednym łóżku i czerwone kokardki na urok. I kiedy o tym czytam, po kilku latach, wkurza mnie to tak samo mocno. I kurde, współczuję tym, co są kilka lat za mną, że muszą borykać się z tym samym bagnem, z którym borykałam się ja i moje poprzedniczki. Przeglądając poradnik dociera do mnie, że chyba wpieprzanie się w życie młodej matki to nasza cecha narodowa, a dla wielu to największa misja w walce o przetrwanie ludzkości.

Autorka rozprawia się z doradcami na ostro. Obala mity i mocno akcentuje swoje poglądy i model wychowawczy. Nie zawsze się z nią zgadzam, ale nie o to chodzi, by zgadzać się ze wszystkim. Wszak każdy z nas jest inny, ma inne poglądy i swoje priorytety. Moim zdaniem, w wielu kwestiach autorka trafia w samo sedno, ale oczywiście nie każdy musi tę opinię podzielać. Dotyka tematów, które frustrują nas wszystkie i sprzedaje swoje patenty na to, jak radzić sobie z rzeczywistością matki. Czy z tego skorzystasz, czy nie to Twoja sprawa. Zawsze możesz potraktować to jako inspirację do opracowania własnych patentów.

Matylda zachęca matki do słuchania swojego instynktu i wychowywania dziecka tak jak podpowiada nam intuicja. Podzielam ten model macierzyństwa”. Zgadzam się z tym, że natura wyposażyła nas na tyle dobrze, że bez problemu ogarniemy swoje potomstwo. Gdyby tak nie było, to zapewne nie byłoby nas na świecie.
Autorka na podstawie własnych doświadczeń pisze, że po narodzinach dziecka doskonale wiedziała co ma robić: Mój instynkt działa lepiej niż każda porada, którą mogę usłyszeć od mądrych sąsiadek, koleżanek i cioć Mimo to sama zdecydowała się na napisanie poradnika, w którym radzi innym mamom… powinniśmy szczepić nasze dzieci, bo szczepionki są jednym z najwspanialszych wynalazków ludzkości… To nie tak, żebym była przeciwnikiem szczepień. Sama swoje dziecko szczepię, ale innym nie radzę, że oni też powinni. Ich dziecko, ich instynkt i ich biznes… Ani myślę, mówić komuś co powinien robić… No chyba, że przychodzi do mnie na trening i mówi, że poprosi np. podciągniętą dupę. Wtedy tę dupę oglądam, pomacam i wydam werdykt… „Na podstawie mojej aktualnej wiedzy powinnaś robić to, to, to i to, a wtedy prawdopodobnie stanie się tak jak chcesz.

Czepiam się? Mam taki zmysł wyłapywania sprzeczności :)

A tak całkiem serio to książka jest spoko. Czasem trafisz na zabawny fragment, który zarysuje się uśmiechem na twarzy. A być może przeczytasz jakiś epizod z życia macierzyńskiego autorki i podsumujesz…. No cholera miałam tak samo. Świat stoi w miejscu

Książka jest lekka, nie wymaga mega skupienia. Wejdzie Ci lekko podczas karmienia piersią. Nie musisz czytać jej od deski do deski. Nawet nie musisz doczytywać do końca rozdziału. Kiedy do niej nie wrócisz, wejdziesz w nią jak nóż w masło, bo w sumie ona jest tak jakby trochę o każdej z nas. To książka o matce, a przecież większość osób, które wyciągną po nią rękę to właśnie matki.

Wydaje mi się, że najwięcej wyciągną z niej kobiety w ciąży i matki, którym właśnie wybuchł brzuch i wydał na świat pierwsze dziecko. Stare wyjadaczki, które mają za sobą już gromadę mniej i bardziej opierzonych pisklaków mogą powiedzieć Matyldzie, że przy jednym dziecku to se może… zabawa zaczyna się przy dwóch, trzech… dziesięciu :)

Matki z dłuższym stażem czasem się zdziwią i stwierdzą: „O kurde … na to nie wpadłam, dobrze to Matylda wymyśliłaś”. Często jednak wręcz przeciwnie…. Eeeee tammmm, ja to robiłam inaczej i działało super



Jeśli dobrze zrozumiałam przekaz autorki, to książka utwierdzi Cię w przekonaniu, że czasem warto zluzować w całym tym macierzyńskim szale i nie ma co się tak napinać. Jesteśmy tylko ludźmi, każdy z nas jest inny i nigdy nie będziesz matko pasowała całemu światu. Zatem rób tak, byś czuła się ze sobą i ze swoimi wyborami dobrze, bo czego byś nie zrobiła to jedni Ci przyklasną, a inni objadą Cię od góry do dołu.

A ja w ramach uzupełniania dodam coś od siebie… Mnie życie nauczyło, że czasem warto być trochę egoistką i pomyśleć o sobie. Wiesz Matko, jeśli Ty o siebie nie zadbasz, to nikt tego za Ciebie nie zrobi. Nie łudź się!
Coś jest w stwierdzeniu, że szczęśliwa Matka to szczęśliwe dziecko, więc jak zechcesz zadbać o swój komfort to zapraszamy do nas. Jeśli lubisz spędzać czas aktywnie, jak lubisz ćwiczyć, gadać z innymi matkami to wpadaj do nas na babski trening dla Mam. Bez dzieci, bez skrępowania, bez wyrzutów sumienia… To, co tam się dzieje, co tam się powie, zostaje tylko między nami. Tak w ramach matczynej solidarności. Szczegóły: TUTAJ

Chcesz, by książka trafiła w Twoje matczyne ręcę?  W komentarzu pod tym postem dokończ zdanie: MACIERZYŃSTWO SPRAWIŁO, ŻE… Autorki najciekawszych naszym zdaniem komentarzy nagrodzimy. Konkurs trwa do czwartku 1.06.2017.

EGZEMPLARZE KSIĄŻKI WĘDRUJĄ DO:
1. Anna Gorczyca
2. Natalia Pietrowicz – Szopa
3. INS
4. Anna Pietruszka
5. Anna Krupińska- Semp

Prosimy o wysłanie adresów do wysyłki książki, wraz z nr telefonu na trening@mamyruszamy.pl


 

Metryczka:

Oprawa miękka
Liczba stron: 288
Wydawnictwo: Znak literanova

Rok wydania: 2017
Cena: 39,90

Dołącz do grupy aktywnym mam na FB:

cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpg

Instagram, tam też jesteśmy:

iloolo11169053_10205109642593257_978717547_n

 

 

  • Magda Solecka

    Macierzyństwo sprawiło, że odkryłam w sobie nowe pokłady energii i siły. Sport stał się nieodłącznym i wyczekiwanym elementem każdego mojego dnia. Nauczyłam się i zakochałam w gotowaniu, najchętniej spędzam czas w kuchni. Nie boję się mówić, planować, wyznaczać nowe cele. Podwyższam sobie poprzeczkę, mnożę cierpliwość, rozwijam się. Dzieci dały mi miłość, motywację, świadomość, że jestem siłą. JA JESTEM SIŁĄ. Nauczyłam się marzyć, bo niemożliwe nie istnieje.

  • Ilona Wojciechowska

    Macierzyństwo sprawiło, że jestem zdecydowanie silniejszą, bardziej odporną i asertywną osobą. To po narodzinach drugiego syna zaczęłam uprawiać sport, po narodzinach córki wzięłam się za gruntowne porządki w domu i w życiu osobistym, a także rozwój. Bycie matką to największy wycisk, jaki dostaję, najlepsza lekcja cierpliwości i dbania o… SIEBIE. Wcześniej paradoksalnie nie myślałam tyle o sobie, płynęłam przez życie z dewizą „jakoś to będzie”. Sześć lat temu byłam słaba fizycznie, słabo zorganizowana, nie panowałam nad kasą, kuchnią, pasjami, komunikacją, snem, planami, priorytetami. A wcale nie byłam bardziej wyspana, bardziej zrelaksowana czy szczęśliwsza. Nie definijuę siebie przez pryzmat bycia tylko matką, ale, nie oszukujmy się, to dzięki temu jestem tym, kim teraz jestem – pozytywnie zakręconą egoistką, która celebruje każdy moment czasu tylko dla siebie, nie poświęca się dla innych, nie robi za innych i nie wścieka się na wszystko, jak popadnie. Matką, która uwielbia układać klocki Lego, grać w piłkę i tańczyć w kasku rowerowym na głowie. Dziewczyną samotnie biegającą w deszczu, czytającą kryminały z latarką czołową na głowie, uczącą się nieustannie i z tym samym zaciekawieniem. Każdego dnia, stawiającą granice i pilnującą szczęścia wewnętrznego, bo jest ono warunkiem szczęśliwej rodziny.

  • Maria Sierpowska-Harborth

    Macierzynstwo sprawilo, ze odkrylam w sobie kreatywnosc, ktora przez wiele lat byla tlamszona.
    Oraz, ze:
    – kocham bajki, basnie oraz ksiazki dla dzieci
    – polubilam awokado
    – na nowo odkrywam sluchowiska radiowe
    – bieganie z wozkiem (przed ktorym sie wzbranialam!) moze byc fajne:)
    – mozna nieprzespac wielu nocy i funkcjonowac
    – nawet jak ubieram ta najstarsza, lekko opieta sukienke, to dla Dr M (5 lat-corka) wygladam „slicznie” i jestem „szczuplutka”
    – zima na snueg mozna wybiec bez butow
    – skakanie w kaluzach jest fajne:)

  • Wendy Micewicz

    Macierzyństwo sprawiło że mam do siebie większy dystans ,polubiłam nosić kolory i nauczyło mnie okazywać emocje .

  • Sylwia Binkiewicz

    MACIERZYŃSTWO SPRAWIŁO, ŻE zaczęłam doceniać każdy drobiazg w towarzystwie moich małych wulkanów energii. Każdy dzień sprawia że dzięki Malinie, Milenie i Kajtkowi chce się żyć, wstawać rano i być dla nich być jak najlepszą mamą. Pokazywanie im otaczającego świata i różnych aktywności na świeżym powietrzu by mogły się wyszaleć i korzystać z bycia dzieckiem. Macierzyństwo to ciężki kawałek chleba ale patrząc na siebie wstecz nie zamieniłabym tego co mam na ciszę i spokój. jaki panował wówczas. Moje dzieci uczą mnie cierpliwości i pokory bo bycie mają trójki maluchów to nie lada wyzwanie.

  • Anna Pietruszka

    Macierzyństwo droga Ilono, sprawiło, że odkryłam ze samotność w toalecie jest mocno przeceniona, że w łóżku 160×200 mieszczą się swobodnie 4 osoby, z czego jedna ma na głowie małe stopy a druga przygnieciona jest małą głową. Odkryłam również, że po zapakowaniu do łóżek moje dzieci ogarnia susza jak po dobrej imprezie i głód jak po wielodniowym poście. Nabyłam umiejętności serwowania całej gamy przekąsek podczas prowadzenia auta, a pod nosem podśpiewuję gumi misia (!!!). Macierzyństwo dało mi docenić wszystkie usmarkane całusy i upaćkane przytulasy. I generalnie, że dałabym się pokroić za dźwięk rechotu moich chłopaków i za każde „kocham”.

  • Asia Koralewska-Samko

    Macierzynstwo sprawilo ze moj swiat rozpadl sie na milion kawaleczkow. Teraz mam nowy-teczowy, pachnacy wata cukrowa i malinami. I juz nigdy nie bede w nim sama!!! Dziekuje moj malutki KIWUSIU;)

  • macierzyństwo sprawiło, że bardziej doceniam takie prozaiczne rzeczy jak ciszę, czy sen. i okazało się, że brokuły są całkiem smaczne. wychodzi też na to, że człowiek mnóstwo rzeczy jest w stanie zrobić jedną ręką, tak jakby druga była wyłącznie do trzymania na niej dziecka. macierzyństwo sprawiło, że chyba w pełni doceniłam swoją mamę.

  • Anna Gorczyca

    Macierzyństwo sprawiło, że Poznałam Samą siebie na nowo. Przestały istnieć zwroty „Nie potrafię”, „Nie dam rady” czy bliskie godzinie 18 „nie mam siły”. Dziecko wyćwiczyło już moją cierpliwość, nauczyło oddalać gniew. Poznałam siebie jako Dobrego Logistyka wszelakich wyjazdów i drobnych wyjść. I choć może 150tą noc z rzędu uznaję za nieprzespaną, to jednak 5.30 w sobotę może szczerze cieszyć, że nie jest 4.50.. Macierzyństwo sprawiło również, że mogę zrobić Więcej i Efektywniej, że Doba ma 24 godziny i każdą godzinę mogę naprawdę
    wykorzystać. Że Jedna ręka bywa za dwie, a herbata jest dobra, nawet zimna 🙂 że ulubiony makijaż potrafię zrobić 4 razy szybciej, a niegdyś ukochana kąpiel stanowi Marzenie każdego dnia, zaś zrealizowana cieszy jak 6 w totka.
    Kiedyś byłam słabsza mając paradoksalnie więcej sił. Odkryłam w sobie Siłę, o której nie miałam pojęcia.
    Przede wszystkim macierzyństwo sprawiło, że Miłość naprawdę nie stawia warunków, a ochrona swojego Dziecka przed jakimkolwiek złem stała się nieodłączna. Zrozumiałam, że MAMA to rola życia i chcę spełnić ją najlepiej.

  • Aleksandra Kamiennik

    Macierzyństwo sprawiło, że pokochałam siebie taką, jaką jestem😉

  • Anna Krupińska-Semp

    Macierzyństwo sprawiło, że…. mam kopiec prania (nie jeden), kopiec prasowania, pełen zlew brudnych garów i załadowana zmywarkę ktora pika i pika i czeka na oproznienie, mnóstwo okruchow na podłodze, szereg rozmaitych zabawek porozkładanych w slalom na podłodze, klejace odciski paluszków na stole, oknie, lustrze, ubraniach☺, misz masz w garderobie, bo wszysko musze „sama”(dumna:), rozsypana mąkę w kuchni na podłodze ……i zupełnie sie tym nie przejmuje ☺

  • anna borkowska

    Macierzyństwo sprawiło, że stałam się bardziej pewna siebie bo wiem na jaki hardkor mnie stać.

  • Natalia Pietrowicz-Szopa

    Moje macierzyństwo sprawiło, że stałam się bardziej zorganizowana i znalazłam w sobie taką siłę o której pojęcia nie mialam przed dziećmi. Nagle mogę być matką, bizness woman, fit matka wariatka a dobtego wypić ciepłą kawę bawiąc się w chowanego z dziećmi. Macierzyństwo to najlepsze co mnie w życiu spotkało! Choć nie ukrywajmy- nie zawsze pachnie fiołkami;) czasem jestem tą złą matką która krzyknie i nie starczy jej cierpliwości, niemniej czuje, że to moje najlepsze życie❤

  • Emilia Małysiak

    Macierzyństwo sprawiło ze słowo kocham ciebie cię (mojego syna) siedzącego na moich kolanach w toalecie brzmi jak szept Anioła do mojego uszka😊 a teraz muszę zorganizować się by z dwójką posiedzieć w tym spokojnym miejscu😊

  • Katarzyna Szmigielska

    Moje jak do tej pory krótkie macierzyństwo (2 tygodnie) sprawiło, że mam więcej pokory i cierpliwości. Dało mi też super moce, bo mimo tylko kilku godzin snu, mam więcej energii niż przed ciąża i w krótkich chwilach gdy śpi jestem w stanie ogarnąć mieszkanie i siebie. A przede wszystkim dało mi mnóstwo szczęścia i ogrom miłości!❤️

  • Katarzyna Bartkowiak

    Macierzyństwo sprawiło że nauczyłam się walczyć o swoje racje i nie słuchać „dobrych” rad innych mam babc cioć. Nauczyło mnie też pokory i panowania nad własnymi emocjami a także jak wielka i bezgraniczna może być miłość.

  • Dominika Zorii

    Macierzyństwo sprawiło, że jestem jeszcze gorsza i większą zołzą niż byłam, a czasem sama ze sobą nie moge wytrzymać.

  • Ins

    Macierzyństwo sprawiło, że wiem dużo więcej:
    Że sen jest dla słabych
    Jak to jest przekraczać granice swojego zmęczenia- wizja omdlenia i trafienia do szpitala na 2 dni, jawiła mi się jak obietnica luksusowego spa
    Że wizję rodzicielstwa, które zna się tylko z teorii szybko i boleśnie się weryfikują (miałam dużo założeń, od smoczka, przez karmienie piersią, do „moje dziecko (nie)będzie to czy tamto….)
    Że chociaż wyszłaś z siebie pierdyliar razy i stanęłaś obok, podczas usypiania dziecka i masz serdecznie dość, to i tak jak już tego dokona, można się gapić godzinami na tego śpiącego małego człowieka
    Że na świecie są tysiące specjalistów od mojego dziecka. Chociaż widzą go od sekundy, już wiedzą co dla niego najlepsze.
    Że powyższe rady można mieć tak głęboko, że kolonoskopia nawet do nich nie dotrze.
    Że zakupy zaczynające się od „kupię sobie coś ładnego”, kończą się kupieniem śpioszków, czapki w misie, zapasu pieluch w promocji. Towarzyszy temu uczucie spełnionej misji.
    Że umiem w enigmę- a przynajmniej tak się czuję, rozszyfrowując o co chodzi mojemu dziecku.
    Że są kosmetyki dobre a tanie- dla mnie. Młodemu wklepuję specyfiki za grubą kasę, w zadek, tylko żeby było mu lepiej.
    Że rany i urazy „ojojane”, dmuchane i całowane bolą mniej oraz goją się błyskawicznie.
    Że wiem jak wygląda najgorsza noc w życiu- kiedy dziecko po raz pierwszy przesypia ją całą. W szpitalu, podłączone do urządzeń monitorujacych, a wyniki badań, co 2h określają jego stan.
    Że cierpliwość ma swoje granice. Często określane kolejnym „a czemu?”
    Że mimo tego lubię tłumaczyć mu świat i na nowo razem z nim go odkrywać.
    Że dziecko to tak naprawdę oddzielny byt, ze swoją wizją, charakterem, potrzebami itd. I trzeba się siebie nawzajem nauczyć i jakoś dogadać.
    Że nie lubię sama siebie z stanie „matka-frustratka”
    Że muszę wtedy wyjść, posiedzieć w ciszy kiedy dziecko zaśnie, czasem popłakać, odespać.
    Że najlepszym prezentem dla dzieciatych może być zajęcie się młodocianym= chwila wytchnienia i szansa na np. ciepłą kawę, „dwójkę” w samotności i takie tam luksusy
    Że moje życie nie będzie już takie jak było.
    Że wcalę nie chcę żeby było inne 🙂

  • Lidia Karpisz

    Moje macierzyństwo zaczyna się bardzo stresująco, czego innego oczekiwałam, czego innego spodziewało się moje otoczenie. Jestem matką dwóch skrajnych wcześniaków.

    Macierzyństwo sprawia że stajemy się szczęśliwcami, gdyż rodzicielstwo jest najwyższą formą odpowiedzialności jaka ciąży nad człowiekiem.

  • Dora Rij

    Macierzyństwo sprawiło, że mogę bezgranicznie kochać, pielęgnować, uczyć, rozpieszczać, pokazywać swiat, zainteresować czymś mój cud świata – moją kochaną córeczkę.

  • Anna Fuhrmann

    Macierzyństwo sprawiło, że zaczęłam na wiele spraw patrzeć z innej perspektywy. Kiedy się zwalnia zauważa się znacznie więcej, zauważa się szczegóły. Te właśnie szczegóły są wspaniałe. Inny uśmiech dziecka rano, inny wieczorem… Inny śmiech do mnie, inny to babci.
    Macierzyństwo to wspaniała podróż. Podróż w wielu różnych wagonach, liczne przesiadki, kontrole biletów, różni pasażerowie ale jeden cel… szczęście Dziecka