Zerwałam ze wegetarianizmem po 17 latach trwałego związku

Zazwyczaj spotykamy się z historiami w drugą stronę. Zawsze czytałam o tym jak ludzie z dumą zostawali wegetarianami. Jak to z wielką celebracją przechodzili na diety bezmięsne, odrzucali ryby, czasem nabiał i wszelkie produkty pochodzenia zwierzęcego itp. Nigdy nie trafiłam na głos w drugą stronę.

Wegetarianką zostałam 17 lat temu. Był to czas w naszym kraju niejedzenie mięsa było fanaberią i dziwactwem. Uwierzcie od tego czasu dużo się zmieniło. Kiedy ja zaczynałam nie było restauracji wege, ba nawet nie było wegetariańskich dań w karcie, o wegańskich nawet nie wspominam. Co więcej na pytanie: „Co zjem bez mięsa?” – najczęściej padała odpowiedź rybę, kurczaka, a jak kelner był z tych bardziej bystrych i bał się kolejnych pytań, od razu, dla bezpieczeństwa odpowiadał… wodę.

image

Kiedy zrezygnowałam z produktów mięsnych miałam niespełna 14 lat, przechodziłam przez okres ostrego anarchobutnu i odstawiłam mięso z powodów czysto estetycznych i ideologicznych.  Kiedy trzeba było dorosnąć i zacząć na siebie zarabiać to mój bunt stłumiła rzeczywistość, ale wegetarianizm pozostał i towarzyszył mi 17 lat.

Nigdy nie uważałam, że dieta wegetariańska, a tym bardziej wegańska, z którą miałam jakieś tam mikro epizody, jest zdrowa i najlepsza ze wszystkich. Może w związku z tym też nigdy nikogo nie przekonywałam do wyższości tej diety nad innymi i raczej zachęcam do słuchania siebie i swojego organizmu, a nie np. ślepym dążeniem za aktualnymi trendami w modzie żywieniowej. Zawsze podkreślałam, że jeśli ja coś robię to nie znaczy, że to dla każdego albo, że to zdrowe. Nigdy też nie narzucałam nikomu swoich poglądów, bo to, że  ja wyznaję pewne idee to nie znaczy, że ma to robić każdy człowiek. Ponadto zdawałam sobie sparawę, że gdyby nie mięso nasze mózgi nigdy nie były by tak rozwinięte jak aktualnie i raczej znajdowalibyśmy się w innym miejscu w cywilizacji, a może i w łańcuchu pokarmowym 🙂
Jednak w swojej głowie podjełam świadomą decyzję, że rezygnuję z mięsa i wszystkich produktów, które doprowadzają do śmierci zwierząt.

fot. www.joesmithfarms.com
fot. www.joesmithfarms.com

Wytrwałam w diecie wegetariańskiej 17 lat. Wegetarianką byłam dłużej niż nie byłam.
Z perspektywy lat uważam, że utrzymanie wysokiej jakości diety wegetariańskiej, odpowiednie przeliczenie makro to mega wyzwanie i myślę, że na palcach jednej ręki mogę policzyć ludzi, którzy umieją to zrobić.
Wiem, że moje początki były bardzo niewłaściwe, a na bank nieodpowiedzialne. Ja po prostu z dnia na dzień przestałam jeść mięso, co teraz uważam za bardzo głupie posunięcie. Dopiero po wielu latach, kiedy moja świadomość żywieniowa się zwiększyła zaczęłam mieć stosunkowo racjonalną dietę wege, choć wiem, że do ideału było jej daleko.
Czasami się zastanawiam jak to się stało, że zawsze miałam prawidłowe wyniki badań krwi, nigdy nie trafiła się anemia, nawet w ciąży. Może to zasługa tego, że nie byłam takim totalnym zerem w temacie łączenia ze soba produktów albo pomogła mi grupa krwi. Jestem posiadaczem krwi A Rh – , która jest podobno grupą roślinożerców.

Skoro wszystko było ze mną w porządku zapewne zastanawiasz się co skłoniło mnie do zmiany diety, prawda? Powodów było wiele:

1. Szacunek do jedzenia
W pewnym momencie zauważyłam jak wiele jedzenia wyrzucamy, przede wszystkim mięsa.  Nie chodzi o to, że kupowałam zbyt dużo albo nieprzemyślanie. Zakupy i posiłki zawsze planowałam z tygodniowym wyprzedzeniem ze względu na ekonomię czasu i pieniędzy. Niestety często okazywało się, że w piątek niekoniecznie była ochota na jedzenie tego co zaplanowało się w poniedziałek. O ile produkty roślinne mogłam przerobić na aktualną zachciewajkę i zjeść w innej postaci, z mięsem było trudniej bo jadł je tylko Bartek. Od kiedy jemy tak samo łatwiej jest coś gdzieś przemycić, upchnąć, nie zmarnować. Coś z czymś połączyć i start żywnościwoych mamy mniej.

fot. povoli.pl
fot. povoli.pl

2. Wygoda
Kiedy w domu byłam tylko ja i Bartek to było łatwiej. Ja wege, on zawsze z mięsem. Zawsze dwa różne posiłki. Zaczęło być trudno kiedy zaczęliśmy jeść racjonalnie. 5 posiłków dziennie na dwie diety… to 10 posiłków, więc siedzisz w kuchni pół dnia. Największym hardcorem były ostatnie 2 lata kiedy okazało się, że nasza Baśka ma szerg nietolerancji  pokarmowych i najlepszym rozwiązaniem jest eliminacja. I tu jedziemy…. 5 posiłków razy 3 diety do tego jedna bardzo restrykcyjna, liczenie makro i …. nie wychodziłam z kuchni. Tzn. wychodziłam do sklepu, żeby przytachać kolejne siaty z jedzeniem. Wrzucenie mięsa do diety całej naszej trójki okazało się bardzo wygodne.

fot.www.www.allposters.com
fot.www.www.allposters.com

3. Głód
W pewnym momencie liczba moich treningów wzrosła. Zaczęłam więcej biegać, do tego dalej i szybciej. Bardzo dużo czasu spędzam na siłowni. Do tego aktywności z dzieckiem, codziennie rower, czasem basen. Zaczęłam głodować. Nie byłam w stanie spożywać takich ilości roślinnej strawy by się najeść i zaspokoić wydatki energetyczne. Czułam ostre ssanie na białko. I nie zadowalała mnie fasola, nabiał itp. Nie mogłam się najeść.

16074. Sylwetka
Zawsze marzyłam o jędrnej sportowej sylwetce, o pięknie rysujących się mięśniach. Wiem jednak, że bez dobrej jakości białka zwierzęcego mogę sobie pomarzyć. Tak wiem, że są pięknie umięśnieni wegetarianie, ba nawet weganie, ale… ile bym biografii nie przeczytała i ilu znajomych wege nie pytała to raczej każde z nich budowało sylwetkę jeszcze za czasów diety klasycznej. Co więcej Ci, którzy na wege bądź wegan trzymają piękną sylwetkę są raczej meżczyznami, którzy otrzymali od natury mezomorficzną budowę ciała.

fot. wujekwieza.pl
fot. wujekwieza.pl

5. Wiedza i modyfikacje genetyczne.
Kiedy zaczęłam więcej czytać, więcej wiedzieć po raz kolejny dotarło do mnie, że to mięso jednak warto spożywać. W przypadku moich celów przede wszystkim w kontekście białka. Oczywiście mamy pełen aminogram np. w soi, tylko… gdzie kupić tą bez modyfikacji genetycznych? Kiedy zaczęłam doczytywać jak to jest z kukurydzą, pszenicą, soją i innymi ziarnami i jak to bez GMO jest jednak z GMO to witki mi opadły… wpadamy w błędne koło… bo okazuje się, że teraz żyjemy w tak zmodyfikowanej rzeczywistośći, że szansa na coś naturalnego jest zerowa. Oczywiście dotyczy to nietylko roślin, mięsa także. Jednak uważam, że dobre mięso łatwiej dostać niż dobrą soję.

fot.www.csr.pl
fot.www.csr.pl

Czy nie jest mi żal kiedy na moim talerzu ląduje kawał krowy?
Jest… było mi bardzo ciężko zdecydować się na ten krok. Zrobiłam go po ponad pół roku przyczajki i rozkminy. Pierwszy kęs… było słabo, jednak… pierwszy raz od dawna czułam się syta. Teraz staram się o tym nie myśleć, nie zastanawiać się, bo życie mnie nauczyło, że czasem warto nie myśleć zbyt dużo.

Różnica jaka była między przejściem na wegetarianizm, a wyjściem z niego była zasadnicza. Tym razem wszystkie moje kroki były świadome i przemyślane. Przygotowałam swój organizm do zmiany diety. Przez dwa tygodnie pobudzałam żołądek do działania, przygotowywałam go na zmiany. W konsekwencji rewolucja w diecie przyszła mi bardzo lekko. Nie było bólu brzucha, niestrawności, uczucia ciężkości.

Jem mięso od niespełna 3 miesięcy. To zbyt krótki okres aby wyciągać dalekosiężne wnioski. To co zauważyłam… rzadziej jestem głodna, zaczynam czuć, że mam siłę, jeszcze małą, ale większą niż kilka miesięcy temu. Poprawiłam wyniki biegowe. Ciężko mi okreslić czy to tylko zasługa wprowadzenia mięsa do diety, bo tym samym czasie podjełam też inne „eksperymenty”, a także nowe bodźce treningowe. Tak czy siak w ciągu miesiąca przyśpieszyłam o 3 min na 10 km, w ciągu dwóch o 4 min. W konsekwencji mój najlepszy wynik na 5 i 10 km został udokumentowany w okresie jedzenia mięsa i wynosi 42.38 na 10 km i 20:27 na 5 km.

Nie wiem jak długo będę na diecie nazwijmy ją… tradycyjną, choć w sumie do tradycyjnej jej daleko (ustalmy może, że na diecie mięsnej) Nie mam pojęcia czy kiedyś wrócę do wegetarianizmu lub jeszcze bardziej radykalnej diety wegańskiej. Na ten moment uważam, że decyzja o zmianach była jedną z lepszych jakie podjełam w ostatnim czasie. Zobaczymy jak mój punkt widzenia będzie wyglądał za kilka kolejnych miesięcy, po wykonaniu kolejnych badań.

Czy polecę komuś dietę wegańską lub wegetariańską. Generalnie tak, ale raczej czasowo w ramach urozmaicenia diety klasycznej. Uważam, że nie każdy posiłek musi być mięsny. Co więcej w mojej opinii nie musimy codziennie spożywać mięsa, nie mniej jednak powinno ono znajdować się w naszej standardowej diecie.

Dołącz do grupy aktywnych Mam:

cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpg

Od 14 grudnia zapraszamy na wspólne bezpłatne spotkania biegowe {klik}

12321561_978095575604640_4568069995537257300_nInstagram:

ilo olo11169053_10205109642593257_978717547_n

Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: