Ze 120 do 68! Historia mamy, która schudła 52 kilogramy!

Ania nie jest nowicjuszką w temacie odchudzania. Robi to od zawsze. Ma za sobą już kilka spektakularnych przemian. Jako nastolatka straciła 50% swojej masy i z brzydkiego kaczątka o masie 100 kg zmieniła się w motyla, który na wadze zobaczył 49 kg. Przypłaciła to jednak zdrowiem i powrotem do poprzedniej wagi, ale z nawiązką. 120 kg na wadze dało jej do myślenia i zmotywowało do kolejnej próby, tym razem bardziej racjonalnej i przemyślanej. Teraz na wadze Ania widzi 68 kg. Poznajcie jej pełną zwrotów akcji walkę o siebie.

Kiedy pierwszy raz zaczęłaś swoją przygodę z odchudzaniem?

Pierwszy raz zaczęłam w wieku 14 lat. Ważyłam już wtedy 100kg. Moja dieta polegała na przyjmowaniu bardzo małych ilości pokarmów i ciągłych ćwiczeniach – jazda na rowerze stacjonarnym. Dzięki tej drakońskiej diecie udało mi się zrzucić 50kg! Niestety złe odżywianie w połączeniu z dużą aktywnością fizyczną doprowadziły do problemów zdrowotnych. Nie miałam siły na nic, nie mogłam chodzić do szkoły. Po prostu osłabłam. Zaczęły mi wypadać włosy, wyglądałam strasznie. Pojawiła się anoreksja. Ciągle widziałam w lustrze grubą dziewczynę. Jedzenie które mama mi przynosiła jadłam i później wymiotowałam lub chowam i wyrzucałam. Dzięki pomocy rodziców udało mi się uporać z zaburzeniami odżywiania. Z perspektywy czasu, wiem że to co robiłam było głupie i prowadziło do autodestrukcji. Jako nastolatka bardzo pragnęłam akceptacji ze strony rówieśników. Myślałam że jak schudnę będą mnie lubić i znajdę przyjaciół.

Co takiego wydarzyło się w Twoim życiu, że po pierwszej spektakularnej metamorfozie przytyłaś do 120 kg?

W wieku 18 lat moja waga ustabilizowała się stanęła na  ok. 70kg. Zdałam maturę. Chciałam iść na filologię hiszpańską. Niestety moje plany się nie spełniły. Poznałam chłopaka. Zakochałam się, potem był ślub, pierwsza ciąża. Tu waga zaczęła rosnąć. Trochę się tego właśnie bałam. Znów tyję…  i niestety tak się stało. Przytyłam jakieś 20 kg. Gdy pojawiło się dziecko nie miałam czasu na nic. Mój mąż w ogóle mi  nie pomagał. Pojawiły się nieporozumienia, kłótnie. On nie chciał pracować, nie pomagał przy dziecku, wpędził nas w długi. Pomimo to go kochałam i liczyłam że się zmieni. Po 2 latach zaszłam w 2 ciążę. Chciałam mieć drugie dziecko – synka. Udało się.
Niestety zachodząc w drugą ciążę ważyłam 90 kg, a w dniu porodu 110kg. Pierwsza i druga ciąża pozostawiły po sobie dużo dodatkowych kilogramów. Po narodzinach syna moje małżeństwo posypało się już do końca. Nie miałam czasu na nic. Dwójka dzieci. Pomocy od męża nie było. Same pretensje że nie mam dla niego czasu. Mogłam liczyć tylko na moich rodziców. W 2010 roku postanowiłam zakończyć ten związek. On się wyniósł do rodzinnego miasta. Ja wzięłam się w garść.Chciałam zmienić moje życie.

Zaczęłam ćwiczyć, zdrowo się odżywiać, liczyć kalorie. Udało się. Waga spadła ok 80 kg. Poszłam do pracy. Zaczęłam odbudowę mojego życia. Poznałam mojego obecnego męża. W sumie przypadkiem przez pewien portal randkowy. On też był po przejściach. Miał wtedy 6- letniego syna. Po roku znajomości wzięliśmy ślub. Moje dzieci od razu go zaakceptowały i pokochały. Stworzyliśmy rodzinę. Moja waga trochę wzrosła – kwestia braku ćwiczeń, więcej pozwalam sobie na niezdrowe jedzenie, miałam obok siebie mężczyznę który mnie kochał, wspierał. Po 4 latach zdecydowaliśmy się na wspólne dziecko. Przy 3 -ciej ciąży znów kilogramy podskoczył do góry, nawet nie chciałam wiedzieć ile ważę. Wagę omijałam szerokim łukiem.

Jak się czułaś gdy waga pokazała 120 kg? Jakie towarzyszyły Ci uczucia? Jakie podjąłeś decyzje?

Gdy moja najmłodsza córka miała 8 miesięcy zdecydowałam się wejść na wagę i w tym momencie przeżyłam szok. Zobaczyłam 120kg! Byłam zrozpaczona. Gdy jeszcze nie wiedziałam, ile tak naprawdę ważę to wmawiałam sobie że może z 90 kg, że nie jest tak źle, mimo że nosiłam rozmiar spódnic 48-50, spodni wcale. Wyglądałam strasznie .Wtedy postanowiłam schudnąć, zawalczyć o siebie. Zaczęłam jeździć na rowerze stacjonarnym, przeszłam na dietę.Wyrzuciłam z jadłospisu słodycze, gazowane napoje, jadłam więcej gotowanych potraw, razowe pieczywo, dużo piłam płynów wody, herbat.

Jeździłam na rowerze stacjonarnym 3 razy dziennie po 30 , 40 lub 50 min w zależności jak dawałam radę. Do tego były ćwiczenia typu brzuszki, nożyce, podskoki. Wszystkie ćwiczenia wykonywałam w domu. Przy trójce dzieci nie miałam jak wyjść do klubu czy na siłownię.Trening był codziennie. Nie chciałam schudnąć za wszelka cenę. Chciałam zmienić styl życia. Zmiana diety i ćwiczenia przyniosły efekty. Waga zaczęła spadać, byłam zadowolona, szczęśliwa mi się udało. Z czasem waga coraz bardziej spadała w dół. Pomyślałam, dołączę suplementy. Spalacze na bazie kofeiny i naturalnych składników ziołowych. Działały pobudzająco. Z każdym dniem, byłam lżejsza, a aktywność fizyczna  nie sprawiała mi tyle trudności ile na początku. Ćwiczenia weszły mi w nawyk.W koncu mogłam kupić ubrania w mniejszym rozmiarze, z czego strasznie się cieszyłam. Walczyłam tak ponad 1,5 roku. Udało się. Waga na dzień dzisiejszy tj. 26.03.2017 wskazuje 68 kg. Jestem szczęśliwa. Od paru miesięcy oprócz jazdy na rowerze stacjonarnym, ćwiczę siłowo na atlasie. Od dwóch tygodni robię przysiady, wykroki. Chcę poprawić wygląd sylwetki. Trochę ją i wymodelować. Przez cały ten okres odchudzania szczególnie dbam o skórę, która po ciążach i odchudzaniu straciła jędrność. Ćwiczenia plus peelingi dają efekty. Skóra na brzuchu “się wciąga” Cały czas uczę się nowych rzeczy. Czytam artykuły. Główne źródło mojej wiedzy to Internet. Szczególnie blogi osób które też zmagają się ze swoją wagą. Słucham swojego ciala. Uwielbiam ćwiczyć. To naprawdę uzależnia. Czuję się lepiej niż jak miałam 18 lat!

Jak teraz wygląda Twój dzień? Kiedy trenujesz? Jak jesz? Jak godzisz pracę, macierzyństwo i treningi? Czy ktoś Ci pomaga, czy masz wsparcie bliskich?

Mój dzień hmm.. Rano szykuje dzieci do szkoły.  Zawożę je, robię zakupy, wracam do najmłodszej córki która którą w tym czasie zajmuje się moja mama. To wspaniała osoba. Zawsze mi pomoże i mogę na nią liczyć. Po powrocie jem śniadanie. Potem ćwiczę na rowerku, rozciągam się, robię przysiady. Córeczka w Tym czasie bawi się, lub ogląda bajkę.  Po ćwiczeniach idziemy na dwór. Siedzimy u babci. Potem obowiązki domowe: sprzątanie,  pranie itp. Przyrządzam obiad. Jemy go z córcią. Odbieram dzieci ze szkoły. Po południu trening na atlasie. Gdy mąż wraca z pracy pomaga przy dzieciach. Odrabiamy lekcje, potem kąpiel, kolacja. Wiadomo w międzyczasie dzieci odpoczywają, bawią się lub grają w gry. Wieczorem lubię sobie te ich pojeździć na rowerku. Gdy już dzieci pójdą spać siadam na kanapie piję herbatę z pokrzywy i po prostu odpoczywam. Na razie nie pracuje zawodowo, chodź przy 3 dzieci jest co robić. Zwłaszcza, że najstarsza córka ma zaburzenia koncentracji i problemy ze wzrokiem. Jest pod kontrola różnych specjalistow. Potrzebuje duzo uwagi. Układam to wszystko tak, żeby godzić zajęcia w domu i macierzyństwo z ćwiczeniami.  Nie jestem jedyna. Wiele matek tak robi. Podziwiam te kobiety.

Jaki masz plan na siebie? Czy to już koniec czy walczysz dalej? O co walczysz?

To nie koniec. Walczę dalej. Chce ukształtować sylwetkę. Trochę wyrzeźbić.  Jeszcze długa droga przede mną. Lubię ten styl życia. Ciągle mi mało…. haha.

Co będzie kiedy osiągniesz cel?

Kiedy osiągnę swój cel będę szczęśliwa. Już jestem dumna z tego co dokonałam. Będę dbać o to, żeby efekty mojej pracy nie poszły na marne.

 


Jak zmienia się Twoje postrzeganie siebie? Czy szczupła Ania bardziej podoba się sobie?

Ludzie którzy mnie znali gdy dziś ich spotykam nie mogą mnie poznać, gratulują tak ogromnej zmiany.  Szczupła Ania bardzo mi się podoba ;). Nareszcie czuje się dobrze w swojej skórze. Od zawsze miałam problem z akceptacją siebie, teraz nie! Mogę Mogę powiedzieć nawet że kocham nową  Anię. 

Twoje motto i przesłanie dla innych mam:

Tylko Ty sam jesteś w stanie coś zmienić. Twoja dieta,  twój trening, twoje wyrzeczenia, twoja ciężka praca, twój sukces. Nie poddawajcie się! Nie jest łatwo, czasem jest wiele przeciwieństw losu ale wszystko jest w Waszych  rękach.  Wy decydujecie jak będzie wyglądać wasze życie, wasza walka o lepsze nowe JA.

 

Dołącz do grupy aktywnym mam na FB:

cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpg

 

Instagram, tam też jesteśmy:
iloolo11169053_10205109642593257_978717547_n

 

  • Manieczka

    Przeglądam takie zdjęcia przed i po i udaje mi się wytrwać w noworocznym postanowieniu zrzucenia 20 kilo. Od stycznia regularnie trenuję w fitcurves i pierwsze efekty już widać. Zaczynam czwarty miesiąc o 6 kg lżejsza i walczę dalej. Nie jest mi łatwo, bo mam problemy z tarczycą, ale się nie poddaję.

    • Brawo Ty! Trwaj i wytrwaj!