Zazdrość rzecz ludzka

Sama często powtarzam Wam: NIE PORÓWNUJCIE SIĘ z kimś innym. Każdy jest inny. Startuje z innego poziomu. Ma inne predyspozycje. Wierzę w to co mówię i stosuję w życiu. W przypadku maratonu sama wpadłam w pułapkę zazdrości. Zazdrość, to mocne lecz najtrafniejsze uczucie, które mnie dopadło.

mamy ruszamy

Na treningach drużyny Mamy ruszamy czasami widzę jak dziewczyny się porównują. Ta jest szybsza. Ta szczuplejsza i inne takie. Z pełnym przekonaniem tłumaczę dziewczynom, że każda z nas ma swoje atuty. Jedna szybkość, inna skoczność, inna spryt, a jeszcze inna ma charyzmę i scala grupę. Wierzę w to, bo w sumie to cała prawda.

Ilona i ja to DREAM TEAM. Łączy nas coś niezwykłego, rozumiemy się w życiu prywatnym i zawodowym. Jedna za drugą wskoczyłaby w ogień. Co najważniejsze wiemy, że możemy zawsze na siebie liczyć. Życie już wielokrotnie pisząc swój bardzo nieoczekiwany scenariusz dało się nam o tym przekonać. Tyle samo nas łączy, ile dzieli.  Jest to ekstra, ponieważ świetnie się uzupełniamy.

Jeśli jest tak różowo, to jaka zazdrość. A to taka, że jestem tylko człowiekiem. Wspólny debiut w maratonie miał wiele plusów. Kto mnie lepiej zrozumie w drodze do pokonania królewskiego dystansu, jak nie ktoś kto również się do tego przygotowuje? Razem pokonywałyśmy kilometry pod Agrykolę, w górę i w dół, w górę i dół. Miałam z kim stanąć na starcie, a jak startujecie w biegach ulicznych to wiecie, że można być samotnym w tłumie. Pojawił się jeden minus. Debiut Ilony, przyćmił mój debiut. Przebiegła maraton godzinę szybciej niż ja. Wiem, że to ona jest ta szybka w naszym duecie lecz… Wiecie kiedy pojawiła się ta zazdrość? Gdy zaczęłyśmy dostawać wiadomości: „może we wrześniu też bym przebiegła maraton? Tylko wiesz tak chcę go tylko przebiec bez spiny, poniżej czterech godzin.”A może to nie zazdrość, tylko moja ambicja. Czy mój maraton jest mniej wart bo zajął ponad 4 godziny, niż maraton Ilony, który zajął 3h 18 minut? Czy mnie mniej kosztowały przygotowania do niego?

mamy ruszamy

Moje chwilowe głupie myśli poszły już dawno w siną dal. Cieszę się, że „moja” Ilona to błyskawica. Ja po prostu biegam dokładnie ;-). Dlatego cieszmy się sukcesami naszych bliskich i znajomych. Nie zapominajmy doceniać też swoich dokonań. Jeszcze trzy lata temu nie przypuszczałam, że będę biegać. O maratonie nawet nie pomyślałam. Dziś mogę napisać o sobie jestem maratończykiem i nie zamierzam być zazdrośnikiem.

 

Dołącz do nas! Każdego dnia dajemy sporą dawkę silnej motywacji:

cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpgInstagram:

iloolo11169053_10205109642593257_978717547_n

 

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: