Wnioski z zakupowej wioski.

Każdego dnia przeciskam się ze sklepowym wózkiem miedzy półkami współczesnego dobrobytu i kupuję! Kupuję dużo, bo jesteśmy  z tych co lubią dobrze i dużo zjeść.
Zakupy robię codziennie. Bardzo starannie wybieram produkty, czytam etykiety i szukam jakościowych perełek w dobrej cenie. Jednak ostatnio zdałam sobie sprawę, że pomimo zakupów w sklepie o gigantycznych gabarytach zawarość mojego koszyka znacznie się kurczy. Początkowo tłumaczyłam to wypaleniem zakupowo – kulinarnym, lenistwem, brakiem czasu. Na pewno w tak dużym sklepie są produkty jakościowe tylko ja nie umiem ich wyłuszczyć. Potem tłumaczeń szukałam w pogodzie. Jest zima, produktów sezonowych mniej – to dlatego w kółko jemy to samo.
Postanowiłam wytężyć swój mózg i zastanowić się po jakie rozwiązania zakupowe sięgałam wcześniej. Bardzo szybko okazało się, że 90% produktów, które kupowałam wcześniej nie ma w sprzedaży, z części z rezygnowałam, bo zmieniły skład (tak jak piszę czytam etykiety), niektóre pojawiają się sporadycznie w zaledwie kilku egzemplarzach i niekoniecznie się załapię. Podsumowując, nie ma się co dziwić, że mój koszyk wygląda tak samo. Talerz może inaczej, ale dalej kisimy się w tej samej ciasnej grupie produktów.

12797770_1694604357483870_663835139_nSkłoniło mnie to do analizy mojego żywnościowego dostawcy i jego klientów. Wnioski mnie zaskoczyły.
1. Dział produktów gotowych zwiększył się dwukrotnie.
Gotowce na wyciągnięcie ręki. Placki, krokiety, pierogi, pizze, tortille, zafoliowane mięsa z datą przydatności na 2 miesiące albo i lepiej.
2. Znika dział ze świeżym mięsem i zostają nam tylko mięsne foliaki w lodówie.
3. Dział ze słodyczami i przekąskami teraz jest na całej długości hali.
4. Pojawiła się półka ze „zdrową żywnością” – rafinowanym cukrem trzcinowym, rafinowanym olejem kokosowym, płatki bezglutenowe – słodzone. Niby wszystko eko i zdrowe, ale kiedy czytasz etykietę to  tablica Mendelejewa. Odkłaadsz delikatnie, bo jak potrząśniesz to może wybuchnąć.
5. Szybkie rzuty. Produkt o dobrym składzie, dobrej jakości, często wystawiony na szczycie sklepowej alejki. Jak taki widzę i wiem, że mogę go zamrozić lub bezpiecznie przechować to kupuję pół wózka. Dlaczego? Bo zaraz zniknie i już więcej nie pojawi się w asortymencie. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Może dlatego, że słabo się sprzedaje? Może dlatego, że jest droższy niż inne zamienniki z półki obok? A może nie jest tak smaczny jak ten podsypany ulepszaczami smaku?

12750131_1564005820577435_308770600_n

Potem zajrzałam innym do koszyka i zaczęłam przyglądać się jak robią zakupy.
Wnioski… przerażające!
Do koszyka leci wszystko … jak leci, czasem z listy, częściej jednak pod wpływem impulsu. Zazwyczaj na sklepie jest jedna, czasem dwie osoby, które czytają etykiety. Więkość z nas w pośpiechu ładuje jedzenie do koszyka i pruje w kolejkę do kasy.
Jesteśmy zabiegani i nieświadomie bardzo często wybieramy produkt gorszej jakości sugerując się marką, ceną, wyglądem opakowania, ale na pewno nie składem.
Najczęściej kupujemy gotowce lub półgotowce. Szybkie rozwiązania, które podgrzewamy lub produkty, które wymagają więcej czasu do ich podania, ale są już dobrze podrasowane.
O ile w koszykach pojawiają się owoce to z warzywami już gorzej.
Oszczędzamy na jedzeniu. Bardzo często w koszyku obok siebie znajdziemy słabej jakości jedzenie obok dóbr luksusowych typu alkohol czy papierosy. Obok kiepskiej wędliny w koszyku leżą pieluchy wiodącej marki z ceną z kosmosu, albo jakaś pierdołowaty gadżet z postacią z kreskówki, za której wizerunek płacimy majątek. I tu widać jak świetnie działają tanie reklamowe chwyty typu… dziecku odmówisz?
Bolesna prawda jest taka, że często wybieramy lepszej jakości papier toaletowy niż żywność, którą zjadamy. Dlaczego? Chyba kompleksy. Jak ktoś wpadnie do nas do domu to widzi czym podciera tyłek, a jak podasz obiad na talerzu to w sumie nie widać z czego jest zrobiony. To trochę tak jak z chipasmi na imprezie. Jak oglądasz film w domu to wcinasz te barndowane dyscontem, ale jak już idziesz na imprezę to zabierasz ze sobą Lay’sy.
Często nie czytamy etykiet, bo ich nie rozumiemy. Brak wiedzy tylko niepotrzebnie frustruje. Natomiast znalezienie produktu, którego skład jest jasny wymaga sporo czasu, którego nie mamy.

Na koniec zaczęłam zwracać uwagę na komentarze ludzi w sklepie. Bardzo często rozmawiam w kolejce z innymi ludźmi.

– „Ale Pani to nakupowała? Tylko co Pani zrobi jak tam same warzywa?”
– „No racja, my sporo jemy.”
– „Ale to chyba ma Pani dużą rodzinę?”

– „A ta bulwa to co to jest?  Co Pani z tym robi?”
– „Batat, taki ziemniak. Robie z niego frytki w piekarniku”
– ” Oj to nie dla mnie, za dużo roboty”

– „Pani to lubi gotować chyba? Ja to nie mam czasu.”

Kiedy tak sobie z tymi ludźmi rozmawiam wychodzi, że nie gotują.  Jedni nie lubią, innym szkoda na gotowanie czasu, a jeszcze inni nie owijają w bawełnę i mówią wprost, że im się nie chce i wolą szybki obiad z budki. Standardem jest brak śniadania. Zazwyczaj pierwszy posiłek to Pan Kanapka, albo jogurt i biała bułka kupiona podczas przewy w pracy. Jak ktoś ma zasobnieszy portfel to wyskakuje w pracy na lunch. Ci mniej zamożni jedzą w domu obiadokolację w 5 minut, zazwyczaj wcześniej kupioną na dziale z gotowcami.

Oczywiście nie można generalizować. Czasem, niestety sporadcznie, spotykam ludzi, którzy mnie zakupowo inspirują. Podpowiadają gdzie czego szukać, kogo o co warto pytać. Kiedy i gdzie iść, by wybrać najlepiej.
Jednak po sklepowym asortymencie wnioskuję, że zdecydowana więkość z nas i dzie na kulinarno – zakupową łatwiznę. I strasznie mnie to irytuje, bo jeśli byśmy byli bardziej wybredni to sklepowe półki wyglądały by inaczej 🙁

przeczytaj także: „Gotują tylko Ci, którzy mają za dużo wolnego czasu”

Dołącz do nas! Każdego dnia dajemy sporą dawkę silnej motywacji:

cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpgInstagram:

iloolo11169053_10205109642593257_978717547_n

 

 

 

Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: