Po co właściwie są ci trenerzy?

Czy w ogóle potrzebujesz trenera aby ćwiczyć? Odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta.

Ale zanim sobie odpowiemy chciałbym jasno zaznaczyć:
Po pierwsze – nie jestem, nie byłem i nie będę trenerem.  Po drugie – uprawiam wszelkiej maści sporty chyba od zawsze. Kiedyś bez trenera, teraz tylko i wyłącznie z trenerem, nieważne co robię (koszykówka, siatkówka, pływanie, football amerykański, siłownia, bieganie)

Wróćmy więc do naszego pytania – Czy w ogóle potrzebujesz trenera aby ćwiczyć? Odpowiedź jest tak samo prosta jak na pytanie, czy potrzebujesz fryzjera do układania włosów.

Bo właściwie po co Ci fryzjer? Włosy same rosną. Jak nie masz połamanych rąk, to i sama je obetniesz, a skoszenie ich maszynką do zera, też nie jest trudne. Zawsze możesz też poprosić jakaś koleżankę, czy kolegę, którzy coś tam niby się znają i też cię mogą ostrzyc. A, to że, efekt, estetyczny będzie mizerny? No cóż, dać się da.

Z trenerem jest tak samo. Możesz zacząć samodzielnie biegać czy ćwiczyć na siłowni, możesz też poprosić kogoś, kto ma jakieś tam mgliste pojęcie, ale efekt estetyczny będzie mniej więcej taki sam jak przy samostrzyżeniu się. Dlaczego zatem korzystasz z fryzjera, a nie chcesz skorzystać z trenera?

Co zatem kieruje ludźmi, którzy tak postępują?

Przecież ćwiczenia to nic trudnego, prawda?  Po pierwsze. Nie znasz się. Spoko. Ja ćwiczę 5 lat i też się nie znam. Jestem specem od badań marketingowych i to ogarniam, a to w jaki sposób kwasy tłuszczowe zamieniają się na ATP w procesie lipolizy jest poza moim zakresem specjalizacji. Trener za to powinien to wiedzieć, bo to ma kluczowe znaczenie w tym jak będziesz wyglądać po współpracy z nim.

Wydaje się, że nie ma nic trudnego, w treningu, wystarczy machać ciężarem i mięśnie się same robią. No to Uwaga!!! „Na siłowni mięśnie się psują” – tak, to prawda. Zaskoczenie? Szok? Właśnie ktoś ci powiedział, że nie ma Świętego Mikołaja? Gdyby mięśnie się robiły od samego noszenia ciężkich rzeczy to od prasowania czy noszenia zakupów kształtowałaby się sylwetka. Gdyby tak było, to wystarczyłaby jedna przeprowadzka i noszenie ciężkich rzeczy, aby zrobić formę. Tylko, że tak się nie dzieje. Co się dzieje po przeprowadzce? – bóle stawów, mięśni, zmęczenie. To samo cię czeka jak zaczniesz ćwiczyć bez odpowiedniej techniki, której sama nigdy nie wymyślisz – bóle stawów, mięśni, zmęczenie.

Dobry trener powinien dobrać trening odpowiednio do twoich umiejętności, wspomóc je dietą i pokazać ci jak poprawnie wykonywać każde z nich, aby odpowiednio stymulować dalszy rozwój mięśni.

Po drugie No dobra, to skoro samodzielnie lepiej nic nie wymyślać, to czy nie można znaleźć dobrych ćwiczeń w internecie?

Pozwól, że odpowiem na to obrazkiem

demotywator

Skąd możesz wiedzieć, czy ćwiczenia, które znalazłaś w internecie są opracowane przez kogoś, kto ma choć trochę pojęcia. Skąd wiesz, czy gościu, który to napisał, dzień później nie złamał sobie nogi trenując wg swojego treningu.

No a te wszystkie plany treningowe, które można kupić online za 29.90? Można, owszem, ale przypomnij sobie przypowieść o fryzjerze i wyobraź sobie strzyżenie online. Tylko 29.90. Kupujesz? Moja koleżanka kupiła ostatnio taki plan ze strony najbardziej znanej polskiej fitness celebrytki. Dostała go po 3 sekundach od płatności. Jak myślisz, jaka jest szansa, że jest dostosowany do jej możliwości, umiejętności, wpasowany w jej dietę i styl życia?

Dobry trener to nie tylko technika i rozpisanie ćwiczeń. Trener nic za Ciebie nie zrobi. Każde ćwiczenie musisz zrobić sama. Pytanie jak trener Cię zmotywuje do tego? Doświadczenie podpowiada mi, że najlepsi są tacy co wymagają. Tylko z nimi są efekty. eBook ani filmik na YouTube nie ochrzani i nie zmotywuje. Weź żywego człowieka!!!

Po trzecie. Płyty z programami? Filmy z pilatesem na YouTube? Znowu. To tylko marketing. Te panie, które zachwalają swoje programy pokazując jak wspaniale rzeźbią sylwetkę, swoją własną sylwetkę ZROBIŁY na SIŁOWNI, prawie zawsze pod okiem innych trenerów. Od tarzania się po dywanie nikt jeszcze nie zbudował sylwetki. Jedna znana fitness-celebrytka, która opowiada w telewizji jak to fajnie ćwiczy się w domu do jej programów (które oczywiście można kupić), na swoim prywatnym profilu na portalu społecznościowym ma tylko zdjęcia z siłowni. To powinno dawać do myślenia

No i na koniec pomyśl – czy zaryzykowałabyś naukę pływania, wspinaczki czy skoków ze spadochronem kombinując samodzielnie, z internetu albo na podstawie pomocy ze strony kogoś, kto kiedyś trochę to robił? Jeżeli nie, to skąd pomysł, że ćwiczyć na siłowni, albo biegać można bez dobrego trenera?

Mi nauczenie się tego wszystkie zaczęło jakieś 3 lata. 3 lata wielu kontuzji, wyczerpania, braków efektów, a czasem rezygnacji – no i oczywiście komentarzy, „na mnie to nic nie działa”, a po prostu popełniałem wiele błędów.

Ja sam nie jestem trenerem, nie byłem i nie będę. Mam spore doświadczenie, dużo czytam (no i na przykład wiem w jaki sposób kwasy tłuszczowe zamieniają się na ATP w procesie lipolizy)  i nie raz proszono mnie abym coś komuś na siłowni pomógł, ale zawsze odmawiam. Dlaczego? BO NIE JESTEM TRENEREM.

Ja sam jestem pod opieką trenera od siłowni, trenera biegowego i jeszcze dietetyka. Dopiero teraz widzę, że to działa i daje efekty.

W następnym odcinku – jak wybrać dobrego trenera?

Bartek, tata, badacz

Mąż, ojciec, pracownik korpo, pasjonat sportu uzależniony od aktywności fizycznej. Pokazuje że tatusiowie po 30-stce nie muszą mieć brzuszka pomimo wielu obowiązków, które dostarcza codzienne życie i praca.

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: