Taki mu urządziłem koncert, że błagał o litość…

Ten dzień był dziwny. Pańcie byli jacyś tacy poruszeni? Biegali od rana, spać nie dali. Pańcia robiła loki, potem prostowała, potem znów loki, potem znów prostowała. Mała Pańcia też się przebierała i pakowała. Tylko Pańcio był normalny. Leżał jak zawsze. W pewnym momencie Pańcia do mnie, że dziś nocuję poza domem. Nie bardzo jej słuchałem, bo już oczmi wyobraźni widziałem jak rzuca mi piłeczkę co ją dostałem od Pioruna.  Była jakaś taka nie domyślna. 10 razy jej tą piłkę pod nogi, a ona… nic! Ślepa jakaś czy co? Zamiast rzucać to, że ja idę do Misia, a oni będą się weselić. No dobra, mogą być misie, chociaż wolę piłeczki. A jak tak bardzo chce się weselić to możemy trochę pohasać. Nawet jej dam polizać moje piłeczki.
Kiedy wreszcie przestała gadać liczyłem na zabawę. A ona… ona… wzięła i pozbierała moje ulubione piłki i inne zabawki i zamknęła w nylonowym worze. Głupia jakaś? – pomyślałem.

Ogólnie popakowali walizy, spakowali mnie i ruszyliśmy. Oni odstawieni, a ja … ja to jak zawsze. Pańca cały czas mówiła coś o tych Miśkach i że jutro Miśki mnie oddadzą. Nic  z tego nie rozumiałem, ale no dobra.

Dojechaliśmy gdzieś. Czekamy w aucie. Pańcio, odstawiony jak ta lala, skoczył ze mną na siku. Nowa okolica to se dwójkę strzeliłem, a co tam. Łazimy i łazimy aż mi łapy zmarzły. Nagle idzie jakiś koleś. Nawet fajnie pachniał. Trochę się o niego poobcierałem, on mnie pomerdał. Fajny gość  – myślę sobie. Poszliśmy nawet na spacer. Potem zaprosił mnie do domu.
Wpadłem tam z impetem. Przeleciałem wszytskie blaty. Nic nie było do jedzenia. Potem rura po pokojach. Nawet ok, można by tu nawet poimprezować. Ten koleś, znaczy Michał to konkret chłopak. Od razu wyciągnął piłeczki, moje sznurki i heja zabawa. Było elegancko. Szaleństwo, aż się zmęczyłem, a ten dalej rzuca. Twardy jest – pomyślałem. Normalnie mi się znudziło, a ten naparza tą piłeczką.


 

O zdrowy rozwój Pioruna i Carbo dba marka UNIQ Nordic Gold

 


No dobra, pobawiliśmy się, ale ja to bym już chciał do domu. Mówię mu…. „Słuchaj Misiek. Fajny z Ciebie gość, ale gdzie są Pańcie?” A ten się na mnie lampi i mi piłką przed nosem. No to ja dalej… „super Stary, to moja ulubiona piłka, ale gdzie jest Pańcia?” A ten, że może lina? No wkurzyłem się i mówię do niego kokretnie: „Słuchaj ty…. ty …. niewylizana mordo! Bierz tę smycz i idziemy do domu” Zrozumiał. Wyszliśmy. Chodzimy po jakiś krzakach. Tu siku, tu kupa, ok nawet jest fajnie. Nawet mi pozwolił wąchać krzaczki. Zbieramy się z tych krzaków i on mnie ciągnie znów do swojej chaty. Stoimy pod windą. Kiedy przyjechała to ja się zaparłem na tylnich łapach i koniec. Nie mam mowy bym wsiadł. Chcę do domu… mojego! Muszę Wam jednak powiedzieć, że Misiek to przebiegły pluszak. Jak nie poszło prośbą i groźbą to mnie wziął na cukierka Byłem na siebie zły, zawsze się na to łąpie.

Weszliśmy do domu, ale serio ani myślałem spędzić tam noc. Mówię mu: „Stary, bierz ten gadający kwadracik, wyłączaj Fejsbuczka i dzownimy do Pańci” A ten wiecie, mi tu oczy mydli…. może piłeczka, może cukiereczek… A idź ty w cholerę z tą piłeczką! Oddawaj Pańciów! Gdzie są? I co z nimi zrobiłeś? Ty Ty Ty pluszaku bez futra Ty!

On twardy był, więc postanowiłem, że ja się muszę stąd po prostu zabierać, a potem wymyślić jak odszukać moją rodzinę. Wezmę go na sposób. Mówię mu tak: „Słuchaj, weź dzwoń do Pioruna! Może by mnie przytulił na kimę.” A ten Misiek mi mówi, że niebardzo i mi tam wymyśla jakieś historie. Więc ja mu mówię: „albo dzownisz, albo Ci tu taki koncert urządzę, że Ci kapcie spadną” A on mi, Carbuniu, jakoś sobie poradzimy. Aha…. chyba Ty – pomyślałem. Nabrałem powietrza i jak zawyłem to szyby w oknie zadrżały. Nawet nie wiedziałem, że tak umiem. Pańcia kiedyś mówiła, że mi sie czasem zdarza przez sen, ale żeby aż tak. Szło mi tak dobrze, że po 3h godzinach Misiek nie wytrzymał. Zadzwonił do Pioruna. A ten mój brachol kochany, mówi: „Carbo, wal jak w dym. Zrobimy imprezę” Misiek ustąpił. Wyszeptał tylko, coś w deseń… żeby tylko Twoja Pańcia mnie nie zabiła.

Za 30 podjechała taksówka. Jarek – Pańcio Pioruna to równy gość. Po drodze sobie poszczekaliśmy. Wpadłem do nich do chaty i …. ja pierdzielę co to była z noc… SEX, DRUGS & ROCK and ROLL No dobra trochę koloryzuję. Na dziwki i narkotyki nie mieliśmy kasy, ale ROCK and ROLL był do białego rana.

BTW Piorum wytłumaczył mi o co chodziło z tymi Pańciami. Oni pojechali do Mopsiów, bo mopsiowy Pańcio sprawił sobie żonę i się głupi tak z tego cieszył, że aż imprezę zrobił. I oni tam po prostu pojechali. Gdy by mi Pańcia od razu powiedziała, że jedzie do mopsió, a nie jakieś pierdzieliła farmazony o weseleniu to ja bym temu Miśkowi tak tej głowy nie suszył. Mam nadzieję, że mi wybaczy.

Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: