Runmageddon – trochę przydatnych wskazówek

Do Runmageddonu zostało kilka dni. Zakładam, że jesteś już dobrze wytrenowany. Jeżeli nie, to… no cóż. Może spróbuj się jakoś pomodlić. Rekruta i Intro raczej dasz radę, ale na dłuższych dystansach może nie być łatwo.

Jeżeli sumiennie trenowałeś to pozostają Ci ostatnie przygotowania.

Podstawy są proste i pewnie je znasz, ale na wszelki wypadek przypomnę

  1. Przylegające spodnie. Mogą być długie, mogą być ¾ ale ważne aby nie dyndały i nie haczyły o różne druty czy krzaki.
  2. Przylegająca koszulka. Podobnie jak wyżej. Długi lub krótki rękaw, ale ważne aby przylegała i nie chłonęła za bardzo wody. Zazwyczaj techniczne koszulki, które dają w pakiecie w zupełności wystarczą.
  3. Buty z bieżnikiem. To znowu oczywiście podstawa. Sporo można na ten temat znaleźć w necie. Najważniejsze aby były wygodne, nie chłonęły wody (w takim przypadku najlepsze są takie z niechłonna membraną) i oczywiście agresywny bieżnik. Własciwie do wyboru są 3 marki. Inov8, Salomon lub Reebok. Ja biegałem w Reebok All Terrain 2.0, a obecnie mam Salomon SpeedCross Pro  i Reebok All Terrain 3.0
Salomon Speed Cross Pro

No dobra. Podstawy znasz, co dalej. Poniższe to już raczej fanaberie, ale przyznam, że po kilkunastu biegach mam już swoje sprawdzone sposoby jak ułatwić sobie życie. Są ludzie, którzy absolutnie tego nie potrzebują i też jest spoko.

  1. Ochraniacze na kolana. Jak masz mocno upaść i przygrzać w kolana to nic nie pomoże. Ważne jedynie abyś miał ochronę przed otarciami na piasku podczas czołgania się. Naprawdę pomaga. Jedną czy 2 rundy dasz radę, ale czasami czołgania jest dużo więcej. Jeżeli raz obetrzesz sobie kolana, każde następne będzie dużo mniej przyjemne. W zasadzie długie spodnie lub spodnie ¾ wystarczą, ale jak jest ciepło i masz krótsze spodenki, to można założyć ochraniacze. Jakie? Ja zakładam po prostu zwykłe, najtańsze stabilizatory. Właściwie to bardziej szmatki na kolana, ale robią swoją robotę. Nie polecam padów siatkarskich. Dlaczego? Po pierwsze nie nadają się do biegania (zauważ, że siatkarze raczej nie biegają), a po drugie, jak nasiąkną wodą to masz na kostkach (bo na pewno spadną) 2 kilowe odważniki. Także nie pomagają w bieganiu.
  2. Ochraniacze na łokcie. Właściwie jak wyżej. Ja znowu używam stabilizatorów. Niektórzy zaklejają je tejpami, ale to się łatwo odkleja.
  3. Rękawiczki – właściwie to im prostsze tym lepsze, te robocze, które za dychę sprzedają przed biegami dają radę. Naprawdę, im mniej bajerów tym lepiej. Mi najlepiej sprawdzają się najtańsze rękawiczki na siłownię jakie udało mi się kupić w siłowni. Ważne aby nie obcierały i chroniły dłonie. Złe rękawiczki będą utrudniały chwyt i niektórzy wolą biegać bez nich.
    Korci mnie aby spróbować biec z rękawiczkami do footballu amerykańskiego. Są dosyć lekkie, często bezszwowe i mają specjalną podeszwę, która służy do mocne i pewnego łapania.
  4. Zadbaj o kostki: Tejpy. Ja mam nawykowe skręcenie kostki (więzadła mi nie trzymają) i nie byłbym w stanie tego przebiec gdybym nie stabilizował kostek. Tejpowanie to w uproszczeniu usztywnianie kostki specjalną taśmą. Zapobiega to skręceniu. Teren na Runmageddonie raczej nie jest równy i o taką kontuzję nietrudno. Jak tejpować? Youtube.
Ochraniacze na na łokcie i kolana

Tuż przed biegiem

  1. Jedzenie. Serio? No tak, serio. Zjedz coś. Zjedz dobre śniadanie. Twój organizm będzie potrzebował bardzo dużo energii. Naprawdę dużo. Co zjeść. Najlepiej klasycznie tak jak przed maratonem czyli makaron z sosem. Ja jeszcze kupuję w sklepach sportowych takie dziwne batony, które nieco przypominają kredę. Naprawdę dają radę i są nawet smaczne. Żadnych batoników czy cukierków. Podniesie Ci to poziom cukru na chwilę i będziesz miał potem zjazd.
  2. Nawodnienie. Tak, trzeba się napić. I to nie wody tylko izotonika. Nic słodkiego i nic z kofeiną. Podobnie jak wyżej – dodatkowa energia na chwilę i zjazd.
  3. Ogrzewanie. Pamiętaj, że jak będziesz biec to będzie Ci dużo cieplej niż w strefie startu. Ale właśnie w tej strefie musisz się dogrzać. Ja używam jakiegoś starego T-shirta, który mogę odrzucić na bok.
  4. Rozgrzewka. No chyba nie muszę Ci mówić jak ważna jest rozgrzewka. Jak wystartujesz “na zimno” to nierozgrzane mięśnie aż proszą się o kontuzję. Najlepsze jest 10 minut przebieżki a potem rozciąganie dynamiczne. Stara sprawdzona metoda. Osobiście nie lubię tej ich zorganizowanej rozgrzewki. Najczęściej ktoś tam pokrzykuje i każe robić obciążające ćwiczenia. Fajnie to wygląda na zdjęciach i filmikach, ale nie jest najlepsze dla startujących. Pamiętaj, ważniejsze od zrobienia iluśtam burpee jest dobre rozciągnięcie dynamiczne. Zrobić burpee jeszcze będziesz miał okazję 😉

I kilka podpowiedzi na sam bieg

  1. Oszczędzaj energię. Jak możesz zrobić jakąś przeszkodę minimalnym nakładem sił to tak rób. Energii na pewno Ci zabraknie. Wbrew pozorom, na przykład zeskok z wysokości wymaga sporo energii. Jak nie umiesz jej “wyładować” do przodu to twoje ciało skompensuje upadek i mocno się napnie. Lepiej w takim wypadku opuścić się na rękach. I tu dochodzimy do następnego punktu
  2. Technika nie siła. Na pokonanie większości przeszkód jest jakiś sposób, który wcale nie wymaga niebotycznej siły. Organizatorzy tego typu biegów najczęściej w materiałach promocyjnych pokazują jakichś mięśniaków, którzy ładnie wyglądają na zdjęciach. Porównaj ich sobie ze zdjęciami zwycięzców. Koksami nie są.
  3. Nie przygrzej na starcie. To nie jest zwykły bieg. Jak się przepalisz na starcie to szybko zakwasisz mięśnie i masz po biegu. A tu jest dużo łatwiej się przegrzać niż na zwykłym biegu – dźwigasz przecież różne przedmioty i pracujesz na mocniejszej intensywności niż podczas zwykłego biegu.

 

I na koniec

Będzie mokro i zimno, wszystko co umiesz podziel przez 2.
Umiesz wchodzić po linie? Pewnie tak, ale jak często ćwiczyłeś to w mokrym ubraniu?
Umiesz biegać? Zapewne, ale czy często biegasz po kolana w wodzie?
I tak będzie ze wszystkim.

Tata na Treningu i mamy ruszamy razem na Rnmageddon
Pozytywne emocje 🙂

A, i jeszcze jedno jest pewne.
Jak skończysz to wrócisz po więcej  🙂

Bartek, tata, badacz

Mąż, ojciec, pracownik korpo, pasjonat sportu uzależniony od aktywności fizycznej. Pokazuje że tatusiowie po 30-stce nie muszą mieć brzuszka pomimo wielu obowiązków, które dostarcza codzienne życie i praca.

One thought on “Runmageddon – trochę przydatnych wskazówek

  • 15/06/2017 at 09:07
    Permalink

    Tu tatuś po 40-tce.
    Świetny i prawdziwy artykuł. Jestem po I-szym w zyciu runnmageddonie Classic… Miał być jedyny gdyż chciałem się tylko sprawdzić. Ale gdy go ukończyłem (a nie bylem ostatni) postanowiłem zapisać się na kolejne trzy…wiecie zdobyć pod koniec sezonu trofea ;)… Osobiście lubię takie artykuły bo zawsze coś wyciągam dla siebie. Bartku powodzenia na szlaku i jeszcze raz dziękuję za artykuł.

    Reply

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: