imprezy,  oceniamy

Zostaliśmy Runmageddończykami!

Decyzja o starcie została podjęta spontanicznie. Zrealizowałam wszystkie starty z mojego kalendarza biegowego, do kolejnych zawodów mam kilka tygodni przerwy, więc uznałam że jak się uszkodzę to powinnam się do kolejnego startu poskładać.
Ostatecznie podjęliśmy decyzję, że biegniemy rodzinnie. Bartek i ja wybraliśmy serie z zachowaniem 2 godzinnego odstępu (polecam jako dobrą opcję dla zawodników – rodziców, którzy nie mają komu oddać swych pociech pod opiekę), Basię zapisaliśmy na Runmageddon Kids (Mini).
Startowałam bez przygotowania, nie chodziłam na specjalne treningi przygotowawcze. Uznałam, że skoro jestem instruktorem Boot Camp to z przeszkodami dam radę, dystans biegowy natomiast jest w tej sytuacji najmniejszym problemem.
Tych z Was, którzy mają ochotę poczytać jak było zparaszam do poniższej lektury. Natomiast tych zainteresowanych mniej informuję, że wszyscy szczęśliwie dotarliśmy do mety 🙂

runmageddon rekrut warszawa
1. Runmageddon Kids (Runamageddon mini)

Kiedy Bartek niczym błyskawica pokonywał przedszkody ja kibicowałam dzieciakom.
Mamy Ruszamy reprezentowało 3 zawodników. Ala, Basia i Olo 🙂  Maluchy (4-6 lat) startowały na dystansie ok 600 i miały do pokonania ok. 10 przeszkód. Zaczynały od przejścia przez basen wypełniony wodą, potem musiały wtarabanić się na szpulki, skok przez ścianę, kilka przeszkód po piaskowych nierównościach, górkach pagórkach, 3 przeszkody z oponami, pająk, przeszkoda na celność etc. Łatwo im nie było, ale nie było tam nic co zdecydowanie wykraczało poza ich możliwości, więc z niewielką pomocą rodzica czterolatki spokojnie dawały radę.

runmageddon rkids dla dzieci

2. Runmageddon Rekrut
Zaczynamy od filmiku. Bartek uchwycił kilka momentów…

Tu już była zabawa dla starszych „dzieciaków”. Plan był taki… 6km i 30 przeszkód. Na 6 km okazało się, że organizator, co by za lekko nie było, dorzucił dwa kiloski w bonusie, ostatecznie nie wiem jakiej długości była trasa. W sumie jak już zdecydowałam, że utytłam się w błocie to dwa dodatkowe kilometry nie robiły różnicy 🙂
Ogólnie uważam, że nie było ciężko. Moim zdaniem wygląda to dużo gorzej z perspektywy oberwatora niż zawodnika. Jeśli regularnie trenujesz na siłowni, biegowo ćwiczysz podbiegi i interwały, nie boisz się wysokości, wody i błota to REKRUT jest całkiem przyjemnym wyzwaniem. Doleciałam na metę jako druga kobieta w swojej serii. Trasę pokonałam w czasie 1:14. Jak na pierwszy raz uważam, że to bardzo dobry wynik.
Osobiście najbardziej obawiałam się ścian i szpulek, generalnie przeszkód na wysokość, gdzie trzeba sie wspinać. Jeśli jednak potrafisz się podciągnąć na drążku to Twoje obawy są bezpodstawne. O dreszcze przyprawiała mnie też lodówa. Nie wiedziałam jak zareaguje moje rozgrzane ciało, które biegnie w +35 st w cieniu, kiedy całe, po czubek głowy, będzie musiało zanurzyć się w kontenerze pełnym wody z lodem o temperaturze ledwo kilka stopni. Zareagowało nad podziw dobrze 🙂 Dobrze szły mi przeszkody błotne, wodne, przetaczanie i przenoszenie opon, worów z piaskiem czy betonowych płyt.
Poległam natomiast na podciąganiu się po linie (dałam radę tylko do połowy) i spadłam do wody podczas spaceru w zwisie po drabince. Za to pokornie zaliczyłam po 30 karnych burpees i poleciałam dalej. Dużo dało mi szybkie bieganie. Czas, który traciłam na przeszkodach nadrabiałam podczas biegu, wiele osób odległości między przeszkodami pokonywało marszem, ja starałam sie trzymać miarowe, szybkie tempo. Najbardziej irytujące były jednak kolejki do pzreszkód. Czas Ci leci a Ty se sterczysz w oczekiwaniu na linę. Ponad 10 min straciłam na staniu w kolejce do skoku z wysokości. Szczerze? Jak komuś zależało na czasie to o wiele lepiej było trzasnąć karne burpees i lecieć niż czekać w kolejce. Ja jednak tak bardzo chciałam zobaczyć jak to jest skoczyć, że pokornie tupiąc nóżką czekałam na swoją kolej. Nie ukrywam, że jak leciałam czułam strach, ale że leciałam szybko, to bałam się krótko 😛

3. Kilka rad porad dla tych, którzy nie startowali, a planują…

* dobre rękawiczki to podstawa, bez nich skóry na dłoniach nie będzie 🙁 Ja używalam rowerowych, takich które miały odkryte paluszki, spokojnie dały radę.
* buty porządnie wiążemy, warto je też obkleić taką srebrną taśmą montażową. Niestety w błocie i grzęzawiskach łatwo stracić pantofelek.
* spodnie minimum za kolano, genralnie polecam długi rękaw i długie spodnie, ale wiadomo jak temperatura podbija pod 40 st. to można się ugotować. Krótki rękaw da radę, ale portki dobrze jakby zakrywały kolana. Kolana niemal na każdej przeszkodzie są narażone na obtarcia
*weź ze sobą pełen komplet ubrań na przebranie, uwierz mi będą potrzebne 🙂 Cały komplet czyli pamiętaj o majtach, staniku, skarpetkach i drugiej parze butów.
* teraz bardziej intymnie, Paniom polecam zaaplikowanie na czas biegu tamponu. Uwierzcie… błoto dostaje sie do każdej dziurki i wtedy nie jest fajnie 🙂
* umiejętność pływania znacznie pomaga, woda nigdzie nie jest starsznie głęboka, ale jak ktoś ma np. 150 cm wzrostu momentami robi się niemiło. Ja przepływałam wszędzie gdzie się dało, bo było to bezpieczniejsze i szybsze niż marsz w wodzie z bardzo wyboistym dnem.
*dobrze mieć na tyle wytrenowane plecy, by bez większego problemu podciągać się na drążku. To bardzo pomoże Ci w pokonywaniu przeszkód.
*jak skaczesz z wysokości nie patrz w dół, nic tam ciekawego nie zobaczysz, a Twoja głowa nie będzie niepotrzebnie myśleć.
*pomagaj, a pomogą i Tobie, czas czasem, wynik wynikiem, ale są takie przeszkody, których sama nie pokonasz, zatem gdy ktoś nie daje rady, nie pytaj czy pomóc tylko pchaj jego/jej dupsko do góry. Czym ten przed Tobą szybciej „zwolni” przeszkodę tym Ty szybciej sie na nią wdrapiesz.
*pomagaj z rozsądkiem, to mega WAŻNE!!! Pamiętaj aby nie zrobić komuś niedźwiedziej przysługi, ważne żeby Twoja pomoc nie skończyła się źle. Jak pomagasz musisz oszacować umiejętności swoje i osoby, której pomagasz. Jak czujesz, że sama nie dasz rady to nie spierdzielaj tylko szukaj dodatkowej dobrej duszy, która pomoże Ci pomóc!
*przygotuj swoj umysł na to, że będziesz musiała niczym świnka taplać się w błocie, wkładać nogi w wodę ze świadomością, że nie masz pojęcia co jest na dnie, wspinać sie bez asekuracji na spore wysokości, bardzo często będziesz musiała wyłączać myślenie i instynkt samozachowawczy, przygotuj się, że Twoja buzia nie raz będzie musiała zanurkować w błocie (szczególnie podczas czołgania się pod zasiekami z drutu kolczastego), weź pod uwagę, że całą trasę pokonujesz w mokrych butach i ubraniu.
*przygotuj się, że możesz zaliczyć glebę, a siniaki będą i zaplanuj raczej, że przez kolejne dwa tygodnie raczej nie założysz skąpej miniówki do roboty, tylko raczej długie spodnie 🙂
*zaufaj sobie i uwierz w swoje ciało, ono potrafi więcj niż wydaje się Twojemu umysłowi.

aaaa…. i odpuść sobie poranny prysznic w dniu Runmageddonu… i tak się upier***isz jak świnia! Wody szkoda! Ale zapewniam Cię będziesz jak brudna, ale cholernie szczęśliwa świnia!

Dołącz do grupy aktywnych Mam i kolejny warszawski Runmageddon zaliczmy jako drużyna Mamy ruszamy!:cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpg

 

 

Instagram:

ilo olo11169053_10205109642593257_978717547_n

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: