Run blogfest

Dawno temu przez FB przewinęło się info o spotkaniu blogerów biegowych – Run festblog. Nigdy nie byliśmy fanami tego typu imprez, bo też nigdy nie patrzyliśmy na siebie jak na blogerów. Nigdy też nie kręcił nas blogerski splendor.
To spotkanie jednak wzbudziło nasze głębokie zainteresowanie, bo wyglądało na merytoryczne i dotyczyło  jednego z tematów, który nas interesuje – biegania. Padła decyzja – podejmujemy wyzwanie, z lekką obawą ruszyliśmy…

11887129_141680916182247_408336749_n

Tak więc do konkretów.
Spotkanie było podzielone na trzy części…

1. Współpraca z blogerami z punktu widzenia marki.

Otwarłam oba ucha i słucham…  To co usłyszałam mnie przytrzasnęło i liczę w duchu, że się mylę, coś źle zrozumiałam … Mam wrażenie, moje osobiste oczywiście, że marka Adidas na swojej drodze spotykała niewłaściwych ludzi, że blogerzy, z którymi się spotykali to wyłudzacze gadżetów i roszczeniowa masa, która żeruje na marce. Blogowanie nie ma nic wspólnego z przekazywaniem jakieś idei czy treści to czysta klakulacja, przepychanka miedzy marką a autorem, kto wyszarpie więcej. Oczywiście poza nielicznymi wyjątkami, które czasem się zdarzają.  Może jestem naiwna, życia nie znam, mimo, że dość stara jestem, ale czy to na serio tak jest?!
Dowiedzieliśmy się jakie są oczekiwania marki wobec blogera. Konkretny profil, konkretne cechy. Ja nie dowiedziałam się niestety co marka może dać blogerowi. Czy tu chodzi tylko o darmowe gadżety? Akurat ja oczekuję czegoś innego. Jak będę chciała nowe majty do biegania to poproszę Mikołaja o prezent albo ciężko na nie zapracuję, a jak nie będzie mnie stać to obejdę się smakiem, obejrzę je na witrynie sklepowej i pomarzę o tym jak mój tyłek w nich super wygląda.
Od marki oczekuję wsparcia mojej idei, możliwości pokazania jej tym, którzy do nas nie dotarli, a mogliby się w nią wpisać. Wierzę, że kiedyś przyjdzie taki czas, że trafimy na człowieka, który nas pozna i powie… „ludzie robicie fantastyczną rzecz, nasza marka docenia takie inicjatywy, chcemy być częścią Was” Dla mnie wtedy to nabiera sensu i czuję, że są ludzie, którzy się z nami utożsamiają i ja chcę się utożsamiać z nimi, z ich ideą i ich marką.
My tworzymy Mamy Ruszamy, nie dla profitów, ale dla ludzi.

Dla mnie motywacją jest poranna lektura (maila, IG, komentarzy na naszej grupie) nad kubkiem kawy gdzie czytam:

– „Nic nie jest w stanie przebić energii Waszych postów. Jestem pod wrażeniem. ..chciałabym mieć tę energię.
– „Jaka szkoda, że mieszkam tak daleko, potrenowałabym z Wami”
– „Biorę przykład z Waszych filmików, aż nogi mi same podskakiwały”
– „Dzięki dziewczyny, sama bym sobie tego nie zrobiła!!
– „Fajnie było się znów spotakć i poznać też nowe mamy z grupy. Aleksandra dzięki za przenocowanie i wykarmienie i wogole za wszystko, Ilona a ciebie widzieć na finiszu to sama przyjemność- i jeszcze wynik Twój motywuje”
– „…nie mogę na to patrzeć… idę ćwiczyć
– „ jesteście wieeeellkie gratuluję i pękam z dumy ze jestem w Waszej drużynie”
– „Mega!!! Trenować pod Twoim okiem to przywilej!
– „aż mi sie łza zakreciła,  a jak Cie mijalam 2 razy to nie patrzylam na SPODENKI tylko na usmiech i te dwa spotkania po drodze daly mi kopa do biegniecia dalej
– „Fajna z Ciebie babeczka!!! Aleksandra!!!A Twój wpis daje do myślenia!”
– „ i ja się wzruszyłam, na siłowni czytałam wiec łzy powstrzymać mi się udało
…cudowny tekst ty moja mentorko…i jak Cie tu nie kochać”
– „Patrzę co tydzień i zazdroszczę Wam bardzo, jesteście mega wielkie”
– „Jesteś moją motywacją”
– „podziwiam i postaram sie być równie konsekwentna”
itd.
My czujemy, że mamy dla kogo tworzyć Mamy ruszamy, dlatego to robimy!!!
A to co dla nas najważniejsze nie jesteśmy tylko wirtualni, spotykamy w realu ludzi z którymi połączył nas internet i przekonujemy się jak są niesamowici…

2. Jak zarabiać na blogu?

Jeśli chodzi o zawartość merytoryczną – bomba! Dużo wiedzy, wskazówek, podpowiedzi, ale …. wolałabym to samo usłyszeć to od osoby, która na blogu zarabia. Kiedy padło hasło, że pan Marcin na blogu nie zarabia to wszystko co usłyszałam troszkę straciło wiarygodność. Ja wiem, że każdy jest inny, nie u każdego zadziała to samo, ale… kiedy słyszę, że jakieś działanie przyniosło wymierny efekt to wierzę, że ma to sens, bo ktoś w wyniku tego konkretnego działania odniósł sukces – oczywiście o ile zarabianie na blogu jest celem.
Może się zbytnio czepiam, ale nauczyło mnie tego doświadczenie. Jestem matką, kiedy mówię coś swojemu dziecku to czasem patrzy na mnie jak na kosmitę z miną …. kobieto czy Ty wiesz co mówisz? A ja na serio staram się wkładać do głowy temu dziecku warościowe rzeczy… ale kiedy ja sama coś robię to dopiero wtedy dostrzegam, że ten mały człwowiek zaczyna myśleć, że skoro ja to robię i przynosi to efekt… to może ma to jakiś sens.
Ale nie każdy ma dzieci, ja też nie jestem mistrzem trudnej sztuki wychowania, podam inny przykład. Kiedyś zdarzyło mi się być współorganizatorem warsztatów. Grupą docelową były kobiety w ciąży. Zajęcia prowadził mężczyzna. Poprowadził je perfekcyjnie, ale … sukcesu nie było. Dlaczego? Bo nigdy nie był i nie będzie w ciąży, więc co on wie na temat tego jak czuje się cieżarna pani? I to był główny zarzut uczestniczek. Wiarygodność!
Panu Marcinowi szczerze gratuluję, a nawet się przyznam, że pozytywnie zazdroszczę wiedzy, doświadczenia, daru mowy i przyznam szczerze, że wzbudził moją sympatię. Chciałabym kiedyś gospodarować takimi zasobami wiedzy. W takich chwilach dostrzegam ile jeszcze przede mną.

10914250_396790487197839_1973521570_n
fot. www.polskabiega.pl

3. Warsztaty digital.

Tu chyba ja chciałam zbyt dużo. W duchu liczyłam na coś w stylu warsztatów foto sugerując się stwierdzeniem: „dowiesz się jak robić dobre zdjęcia komórką” Tego się nie dowiedziałam, ale za to był przegląd aplikacji mobilnych. Może dla mnie zdecydowana większość nie była nowością, ale bardzo pocieszł mnie fakt, że je znałam, z większości korzystałam lub korzystam. Przekonało mnie to, że może moje wybory są słuszne i korzystam z najlepszych możliwych opcji, z których korzystają specjaliści z branży Social Media.

Podsumowując. Był to bardzo dobrze spędzony czas. Cieszę się, że podjęliśmy decyzję o skorzystaniu z zaproszenia. To zawsze kolejne doświadczenie i wiedza, nowi ludzie, świeże spojrzenie na rzeczywistość, możliwość zorientowania się w temacie aktualnych trendów w branży. Troszkę brakowło mi interakcji z odbiorcą ze strony prowadzących, ale też nie oszukujmy się, my – odbiorcy również nie strzelaliśmy pytaniami i nie zagajaliśmy rozmowy.
Miejsce eventu idealnie wpisywało się w imprezę, której towarzyszyło. Dzięki temu, że wszystko było w jednym miejscu, były przerwy i miła Pani z ochrony, która wypuściła i wpuściła bocznymi drzwiami to zdążyliśmy posłuchać prelekcji i  zobaczyć jak nasze dzieci przekraczały linię mety i opychały sie czekoladowym medalem na Biegu Krasnala, no tego drugiego akurat wolałabym nie widzieć, ale cóż … Małym Bohaterem Stadionu Narodowego zostaje się tylko raz w roku 🙂

12081598_968182956576519_1872267897_n

Dołącz do grupy aktywnych Mam:

cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpg

Instagram:

 

ilo olo11169053_10205109642593257_978717547_n

Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: