Pomysły na ferie zimowe! [KONKURS ROZWIĄZANY!]

EDIT:
Rozwiązanie konkursu:

1. Asiaj

2. Magda Solecka

3. Kamila

4. Ewelina Pikuła

5. Wiola

Wszystkim serdecznie gratulujemy. Prosimy laureató o przesłanie adresu i nr telefonu na marketing@mamyruszamy.pl

Ferie zimowe w toku. Jedni już je skończyli, inni są w trakcie, a są jeszcze i tacy, co dwutygodniowe szaleństwo przed nimi.
Z mojego dziecieństwa ferie wspominam wspaniale. Śniegu zawsze było po pachy, lód pokrywał taflę jeziora i mieliśmy gigantyczne lodowisko. W szkole nie było lekcji, ale zawsze były zorganizowane zajęcia tzw. opiekuńcze. To był szał, żal było na zimowisko wyjeżdżać. Od rana pykaliśmy w pingla, potem ruszaliśmy na lodowisko, a gdy było już ciemno i nie właziliśmy na zamrożoną taflę jeziora (tak to jeszcze były TE czasy – nigdy bym dziecku swemu nie pozwoliła :)) to braliśmy sanie i zjeżdżaliśmy z górek, póki matka za fraki nie przyciągnęła do domu. Był to czas intensywnego chudnięcia. Po dwóch tygodniach wszyscy wracali do szkoły jacyś tacy bardziej fit. Ruchu było jak nigdy, a na jedzenie czasu nie było. To był wyjątkowy czas w roku.

Teraz ferie to dla mnie mniej przyjemny okres. Zapewne dlatego, że ja pracuję jak zawsze, a dziecku muszę czas zorganizować. To jeszcze nie pora na wysłanie na obóz, bo za małe. W tym roku życie uratowały nam półkolonie. Młoda na wygnaniu do obiadu, potem pałeczkę przejmuję ja – Matka roku! 🙂 i zapewniam …. atrakcje! Dwa tygodnie… kino, lodowisko, sanki, wyprawy piesze do lasu, dokarmianie zwierząt, bitwa na śnieżki za dnia i… po ciemku, zjadzy na tyłku z górki w samych narciarskich portkach (ale niesie, próbowałyście?), sala sportowa, sala zabaw, wypady do znajomych, wyskok „na kawę” i ciastko do… lokalu. Do tego domowe atrakcje: wspólne gotowanie połączone z zabawą w program kulinarny, zabawy stolikowe, planszówki, czytanie, teatrzyki kukiełkowe…. oj się działo. I choć kocham moje dziecko, to… niech już się to skończy – myślałam w duchu, bo mój poziom energii życiowej nie wytrzyma tych obrotów. Wytrzymał… kto jak nie ja? Kto jak nie Ty?
Ale ten… regularnie padałam na dziób. Bonus? … dziecko szczęśliwe. Matka roku jak się patrzy 🙂 Nie liczę na pomik, ale mam nadzieję, że swoje ferie będzie wspominało tak pozytywnie jak ja. W sensie jak ja te moje, z dzieciństwa 🙂

A jak jest u Was? Jak Wy sobie radzicie z tym mało wygodnym dla rodzica okresem? Urlop i czas 100% dla dziecka? A może szukacie półśrodków? Może plecak na plecy, całujecie w czółko i na obóz? A może pakujecie w paczkę, przyklejacie znaczek i prosicie dziadków, by odesłali za dwa tygodnie? Czekamy na Wasze komentarze.

Żeby Was zmotywować do żywszego komentowania ogłaszamy KONKURS!
Na najciekawsze komentarze czekają nagrody. Nie musi być słodko, nie musi być perfekcyjnie, niech będzie prawdziwie.

Na komentarze czekamy do końca ferii tj. do 25 lutego 2018
A w nagrodę mamy dla Was fantastyczne  plecaki i torby od marki CORVET

Mamy do zgarnięcia

1. Zestaw TORBA + PLECAK

2. Zestaw TORBA + PLECAK

3. PLECAK

4. PLECAK

5. PLECAK

Więcej informacji technicznych na temat agró znajdziesz na www.corvet.pl


Sporo czasu poświęciłam aby powstał ten tekst. Teraz liczę na Ciebie, bo tworzymy, to miejsce również z myślą o Tobie. Bądźmy w kontakcie:


 

Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

18 thoughts on “Pomysły na ferie zimowe! [KONKURS ROZWIĄZANY!]

  • 08/02/2018 at 18:08
    Permalink

    Gdy moja siostra była młodsza chodziła na ferie w mieście .Nie siedzieli w szkole tylko wychodzili. grupą do kina i na lodowisko.Mieli też zajęcia sportowe i zajęcia plastyczne.

    Reply
  • 09/02/2018 at 08:07
    Permalink

    Opisze tu swoje ferie za czasów dzieciątka, kilka wspomnien, które uwielbiam 💓
    Mieszkanie w niewielkim mieście miało plusy, wszędzie było blisko, np do kina w którym puszczali darmowe bajki Disney’a raz dziennie przez tydzień. To było świetne, razem z paczką kuzynostwa chodzilismy tam razem, dzięki temu miałam okazje obejrzeć to czego nie widziałam i ten czas byl Milo spędzony.
    W tym samym kinie organizowali czas dla dzieci w sali plastycznej, można bylo robic różne rzeczy, z masy plastycznej, kartonow z wycinki itp ITd.
    Kiedy nie było co robić, a śniegu była cala masa cala paczka kuzynostwa budowała podwórkowe iglo, co to byla za zabawa, emocje nie do opisania.
    Czasami też robilismy podworkowe lodowisko.
    Fajnie bylo mieć takie ferie!

    Reply
  • 09/02/2018 at 11:11
    Permalink

    W tym roku moja córa ostatni rok jest przedszkolakiem więc zasadniczo do przedszkola chodzi. Zasadniczo, ponieważ pierwszy tydzień przesiedziałyśmy w domu z powodu przeziębienia. Nadrobiłyśmy zaległości w temacie zabaw i eksperymentów na które czasu normalnie jest mało a chciałyśmy je wykonać w bliżej nieokreślonej przyszłości. I tak np. sprawdziłyśmy jak się ma grawitacja względem oddziaływania na siebie magnesów, sprawdzałyśmy czy woda może wędrować po sznurku lub jak silny jest papier.
    Dużo graliśmy w gry planszowe, które lubimy i mamy ich w domu dużo. Stworzyłyśmy klocki konstrukcyjne z rolek po papierze a budowa z nich konstrukcji była fajną zabawą, stworzyłyśmy robaczki z papieru i tiulu czy papierową przeplatankę. Rzucałyśmy do celu stworzonymi przez siebie kulami z balonu i kaszy i wiele innych. A jak już Zmorka moja wyzdrowiała to popołudniami naszym stałym punktem są łyżwy i spacery gdzie Aga namawia mamę do biegania i urządza nam wyścigi 🙂

    Reply
  • 16/02/2018 at 08:22
    Permalink

    Mam dwóch synkow ktorzy którzy przedszkolakami 🙂 Ferii zasadniczo nie mamy,ale sami je sobie organizujemy ! 6 latek nauczył się w tym czasie jazdy na lyzwach-„Mamo kiedy pójdziemy pojeździć?”-dla mnie rewelacja. Młodszy sanki-„Mamo chce jeszcze”! Ze względu na moją cukrzyce-kazdy rodzaj ruchu jest wskazany!!!
    Oprocz tego razem jeździmy na basen -wspólnie spędzony czas jest wyjątkowy,zapada w pamięć.
    Czas szybko leci więc tych chwil staramy się zapamiętać jak najwięcej 🙂

    Reply
  • 16/02/2018 at 10:05
    Permalink

    Ferie zimowe? To wielkrotne wyjazdy z moją Mamą do Iwonicza-Zdroju. Mama jechała tam do pracy a ja miałam piękna zimę w cudownym terenie. Jako młodsza pamiętam „zabawę w stemplowanie” wszystkimi możliwymi pieczątkami w gabinecie pielęgniarki, zjeżdżanie na butach z gorki przy uzdrowisku dzięki czemu podeszwa buta wyglądała niczym narta.. Po południu zakradałam się na salę telewizyjną gdzie leciała akademia policyjna (po angielsku). Jako starsza już zwiedzalam okoliczne pagórki w wypożyczonych biegówkach a popołudniami chodziłam do „Krakowiaka” na potańcówki, piłam zawsze sok ananasowy… Ot takie wspomnienie….

    Reply
  • 16/02/2018 at 10:15
    Permalink

    Z mojego dzieciństwa ferie kojarzą mi się z mokrymi i oblepionymi śniegiem ubraniami. Czas spędzony na górce z sankami lub bez byl bezcenny, chodziliśmy na dosc stromą gorke przy domu kultury na którą teraz bym się bała wejść nie mówiąc o zjechaniu na sankach. Teraz moje dzieci sa w podstawówce i chcialabym aby jak najwiecej czasu spedzaly aktywnie dlatego co roku biore przynajmniej tydzień urlopu i robimy zimę w mieście. Łyżwy, rolki, desk, baseni i tradycyjnie corocznie Centrum Nauki Kopernik. Wszystko aby odciągnąć elektroniczną młodzież od komputera. W ten feryjny tydzień mam wrazenie że robimy razem więcej niz przez semestr szkolny. Nawet zwykłe porządki robione wspólnie sprawiają radochę. Kocham ten krótki aczkolwiek intensywny czas.

    Reply
  • 16/02/2018 at 10:32
    Permalink

    Jako dziecko, rodzice nigdy nie wysyłali mnie na takie prawdziwe zorganizowane poza domem ferie. Przez poważną chorobę taty nie było ich po prostu stać, ale to wcale nie znaczy że nie było beztroskiej zabawy, wręcz przeciwnie :-). Pamiętam ośnieżone pagórki i worki wypchane sianem, fantastycznie przygotowane przez dziadka na wsi. Nie zamieniłabym tego na żadne fikuśne sanki :-). Bawiliśmy się do upadłego :-). Całymi rodzinami. I o takim odpoczynku dla moich dzieci marzę, byśmy mogli spędzać je razem. Wszystko jeszcze przed nami, bo dzieciaczki mi dorastają, obyśmy mieli zdrowie i pomysły by sobie ten wolny czas organizować. Wiosna, wiosna już tuż tuż, wiec plecaczek na grzbiet wrzuć, taki przydałby nam się bo gadżetów chować nie ma gdzie :-). I na rower myk myk myk, czas wyruszyć skoro świt, by pokazać dzieciom że z rodzicami zawsze fajnie jest 😉

    Reply
  • 16/02/2018 at 11:40
    Permalink

    U mnie dwóch synów. Jeden lat 7 drugi 2.5. Rozstrzał spory zwłaszcza jeśli chcemy zrobić coś wspólnie. Każda atrakcja musi sprostać oczekiwaniom zarówno tego starszego jak i młodszego no i moim też.
    Wyjazdy, wycieczki, spacery, wypady za miasto…niegdy tego nie planujemy ze zbyt dużym wyprzedzeniem bo takie mamy życie….z tata/mężem marynarzem nie da się zbyt wiele zaplanować.
    Wiec…
    Ferie mieliśmy na początku lutego a decyzje o tym co robimy podjęłam na tydzień przed wyjazdem. Kupiłam bilety pkp dla mnie i synów, i razem z przyjaciółką i jej dwiema córkami pojechałyśmy na tydzień do Zakopanego.
    Starszy syn śmigał na nartach, młodszy jeździł w tym czasie po stoku na jabłuszku.
    W drugim tygodniu ferii starszak miał klubowy camp sportowy i śmigał z torbą na basen od 8 do 16. A w tym czasie ja i młodszy syn korzystaliśmy z uroków zimowej aury.
    Także ferie zleciały nie wiem kiedy, w zasadzie nikt się nie nudził ale nikt też za bardzo nie odpoczął. Ferie minęły pracowicie, na sportowo!

    Ahoj!

    Reply
  • 16/02/2018 at 12:21
    Permalink

    Tegoroczne ferie były z serii tych, opatrzonych hasłem „kapitalne – koniecznie powtórzyć”. Celebrowałam ostatnie dni w domu przed powrotem do korpo.
    I poza oczywistymi przyjemnosciami błogiego lenistwa przewidzianymi dla młodzieży, ja również postanowiłam się bawić przednio i udało się.

    Było wspólne gotowanie, pieczenie i lepienie. Sajgon w kuchni niewiele większy od tego codziennego, a radość OGROMNA. Było kulturalnie, bo i kino i poranek teatralny zaliczyliśmy. Było aktywnie, bo śnieg, to sanki i łyżwy, leśne spacery, bałwan i bitwa na śnieżki.
    Byliśmy w bibliotece, zarażenie dzieci miłością do książek to nasz wspólny cel. Wynieśliśmy stamtąd pełną torbę czytadeł. Nawet Najmłodsza zaległa w fotelu i życzyła sobie czytać wszystko, co opatrzone zostało zdjęciem pięknej królewny.

    Byliśmy razem i tylko to się liczylo.

    Było po prostu dobrze.

    <3

    Reply
  • 16/02/2018 at 19:04
    Permalink

    Choćby nie wiem co się działo, na 1 tydzień zawsze wyjeżdżamy we trójkę. Córce organizuję dzienny obóz narciarski, lubi spędzać czas w grupie z innymi dzieciakami. Popołudniami moczymy się w basenach i termach lub zwiedzamy okoliczne miasteczka 🙂 A wieczorem zaczyna się jazda, bo dziecko zamiast paść zmęczone, tryska energią. Wtedy już trzeba sięgnąć po gry planszowe, książki, bajki na czytniku, aby tylko z daleka od tabletów i gier komputerowych. Oczywiście, jeśli jesteśmy w towarzystwie innych rodziców z dziećmi, które siedzą z nosem w telefonie, to.już nic nie da się zrobić. Przy ładnej zimie alternatywą są zabawy na śniegu. Przy przy okazji wspólnych wyjazdów zawsze myślimy, że jak mała pójdzie spać, to my wreszcie odppczniemy sobie we dwójkę, padamy do łóżka razem z nią i śpimy jak aniołki do rana. Dzień powrotu do domu to dzień szczęśliwy ☺

    Reply
  • 16/02/2018 at 21:39
    Permalink

    Z czasów dzieciństwa pamiętam, że ferie zimowe spędzałam z grupą kolegów i koleżanek ze szkoły biegając po podwórku, bawiąc się do nocy w podchody czy bawiąc się w śniegu. Tak wtedy mieliśmy śnieg bardzo często! A obecnie, będąc mamą przedszkolaków jeszcze nie odczuwam czasu ferii. Ale gdy nastaje czas, kiedy przedszkole nie zapewnia nam opieki staramy się wyruszyć gdzieś całą rodziną, choćby na spacer po okolicznym lesie czy jakąś malowniczą polanę. I raczej stawiamy na to iż jest to czas, gdy jesteśmy dla dzieci niemal w 100%, tak my też pretendujemy do tytułu rodzica roku 🙂

    Reply
  • 18/02/2018 at 21:10
    Permalink

    Ferie kojarzą mi się z okresem lat szkolnych, tj. beztroskim i pełnym dziecięcych przygód 2tygodniowym okresem odpoczynku od zajęć lekcyjnych. Mimo, ze rodzice nigdy nie wysyłali mnie na zimowiska, nie żałowałam. Towarzystwo rówieśników i śnieżne zimy (naprawdę!) sprzed 25 lat rewanżowały brak wyjazdów poza miejsce zamieszkania. Z tamtych czasów pozostało mi zamiłowanie do aktywności fizycznej – bieganie zimą nie jest dla mnie straszne oraz… nieumiejętność jazdy na nartach 🙁 Pozdrawiam i dziękuję za Pani wpisy na Insta!

    Reply
  • 18/02/2018 at 21:29
    Permalink

    Wyjdę na najgorszą matkę na tym blogu a może właśnie najlepszą…czas pokaże. Czekałam z niecierpliwością, aż dzieć podrośnie i będzie można zapakować w plecak, odstawić na dworzec i pomachać. Na pierwsze kolonie pojechała jeszcze przed 6 urodzinami. Bardzo laboratoryjne warunki-znałam się doskonale z organizatorami, programem i umowa dżenteleńska była taka, że jak będzie dramat to przyjeżdżam do Giżycka po Nią. Dramatu ostatecznie wielkiego nie było. Uff..Obie nabrałyśmy kurażu i dziś w kolejnym sezonie feryjno-wakacyjnym spijam śmietankę. Wyjazd na ferie to wielka przygoda! Nie bierze telefonu („bo będziesz mamo wydzwaniać”), nie bierze chusteczek i torby przytulanek a dobry nastrój i ogromną ciekawość świata! Wierzę, że to buduje koszyk najlepszych wspomnień z dzieciństwa i daje umiejętności, których naturalnie jako jedynaczka nie zdobędzie w domu. A ja przy okazji funduję sobie raz-dwa razy w roku urlop od „mamoooooo!” 🙂

    Reply
  • 18/02/2018 at 21:41
    Permalink

    Mój synek ma dopiero roczek i dla mnie ferie to nic nadzwyczajnego – dzień jak codzień na „urlopie” macierzynskim 😊codziennie coś się u nas dzieje 😊z biegiem czasu stwierdzam że chyba nie byłam normalnym dzieckiem 😃w ferie siedziałam w książkach 😂czytałam lektury, przerysowywałam do zeszytów jakieś obrazki/ zdjęcia z podręczników 😂 tyle że spacery z psem były dłuższe i czasem chodziłam z rodzeństwem na sanki

    Reply
  • 19/02/2018 at 06:14
    Permalink

    Moje dzieciaki są jeszcze za malutkie żeby organizować im ferie, ale czasem gdy padamy na twarz myslimy o tym żeby wyslac je do przedszkola i żłobka i internatem 😜
    Ja w podstawówce nie lubilam ferii, ja lubiłam się uczyć. 🤓 Poza tym moich rodzicow nie bylo stać na to, by wysłać gdzieś mnie i mojego brata, wiec albo spędzaliśmy je u babci kilka kilometrów dalej albo w domu. Zawsze wtedy korzystaliśmy z atrakcji jakie oferowała nam szkoła – możliwość pogrania w koszykówkę na sali, w tenisa stołowego, zajęcia taneczne czy artystyczne. Przyznam szczerze, że było to całkiem fajne. Szkoła choć malutka, no pochodzę z małej wioski, to potrafila stanąć na wysokosci zadania i zorganizować dzieciakom czas jeśli nie mogły nigdzie wyjechać.
    Wiem, że jak dzieciaki nam podrosną to będą jeździć na kolonie lub samo będziemy z nimi wyjeżdżać, bo już teraz często z nimi podróżujemy. Mamy zupełnie inne priorytety w życiu niż nasi rodzice, wiec zdobywaniem doświadczeń podróżniczych zarażamy nasze dzieci już od wieku niemowlęcego.

    Reply
  • 19/02/2018 at 07:42
    Permalink

    Wiesz, u nas ferie to taki normalny czas jak każdego dnia. Jestem mamą 3 letniej Zuzy i 1,5 rocznej Mani. Nasze dni zorganizowane są pod dzieci, ale od 19 mamy czas dla siebie, czy też na swoje hobby. Ja jestem na redukcji, mąż obecnie sie rzeźbi, więc jak dzieci śpią robimy w domu trening. Potem wspólna kolacja i ja najczęściej idę trochę popracować, mąż ogarnia dom, szykuje coś na obiad na kolejny dzień. Przytulanie i spać. A w ciągu dnia dbam o to by córki miały zapewnione odpowoednie rozrywki. Zawsze spacer, jakieś szaleństwo fizyczne, plus oczywiście dużo przytulania. Weekendy mamy bardziej rodzinne: a toco basen, a to sanki, wyprawa do sali zabaw, wycieczka za miasto, czy po prostu inne, wspólne zabawy w domu lub odwiedziny bliskich. Ferie były o tyle fajne, że mogłam pójść z corkami do biblioteki na organizowane zajęcia dla dzieci. Ogromna to odmiana podczas zimy, gdzie mało kto pojawia się na placu zabaw, tylko zawsze my jak te „wariatki” na nim jestesmy 🙂 Pewnie nie napisałam nic odkrywczego, ale lubię ten czas z dziecmi. Czasem mam dosc, czasem jestem zmeczona, ale to przywilej, ze poki co sa ze mna w domu.
    P.S piękny ten różowy plecak, bardzo w moim stylu 🙂

    Reply
  • 20/02/2018 at 06:45
    Permalink

    My w tym roku mieliśmy całe 2 tygodnie dla siebie. W związku z tym ze jestem na macierzyńskim, partner wybrał przysługujące 2 tygodnie ojcowskiego i pojechalismy w Polskę. Najpierw tydzień u mojej babci, a tam zwiedzalismy okoliczne zamki i ich ruiny (mamy w planach odwiedzić wszystkie znajdujące się w Polsce). W dni kiedy nie jezdzilismy siedzielismy razem i nadrabialismy wspólnie czas przy grach, filmach. Byliśmy pierwszy raz na basenie z najmłodszym członkiem rodziny-pokochał wodę. Drugi tydzień pojechalismy dalej do rodziny i pierwszy raz mieliśmy okazje być w Toruniu. Odwiedziliśmy po drodze kolejne zamki, a w samym Toruniu byliśmy oczywiście w muzeum piernika i jedliśmy prawdziwe toruńskie pierniki. Śniegu nie było ani gram dlatego wszelkie zabawy zimowe odpadły. W prawdzie nie odpoczelismy, ale czas na pewno wykorzystaliśmy na 100%

    Reply
  • 25/02/2018 at 21:36
    Permalink

    Ferie to czas wspaniały
    Odpoczynek od szkoły i czas szaleństwo niebywaly.
    Chętnie do czasów dzieciństwa wracam myślami
    I z córeczkami dziele się swoimi wspomnieniami.
    W czasach dzieciństwa na wsi mieszkałam
    I czas ferii szczególnie uwielbiam.
    Śnieg, mróz, sanki
    Białe szaleństwo na piwnicy koleżanki.
    Worek wypchany sianem- na takim pojeździe z piwnicy lub górki się zjeżdżali
    Radości było przy tym niemało.
    Na zamarzniętych kałużach w kaloszach się slizgalam
    I aniołki na śniegu z uśmiechem zostawaialam.
    Teraz choć córki są małe i czas ferii jeszcze nas nie obowiązuje
    Ja moje córki powoli do ferii przygotowuje
    I w czas ferii gdy zima króluje
    Z córeczkami tradycje jazdy na sankach utrzymuje.
    Do tego ma wieś do dziadka i babci jedziemy
    Kulig sobie organizujemy.
    Potem ognisko na dworze i kiełbaski wcinamy
    Ognisko po kuligu robić uwielbiamy.
    I bałwana lepimy, i śniegowe ZOO otwieramy
    Oj wiele gatunków zwierząt śnieżnych tam mamy.
    I do tego zawsze iglo budujemy
    A jak nie ma śniegu
    No to często na spacery z plecakiem i termosem cieplej herbaty idziemy.
    Pacynki wykonujemy i teatrZyk robimy
    To wspaniałe chwile, świetnie wówczas się bawimy.
    W ferie też wspólnie projektujemy i potem wszystko ładnie wykonujemy- szyjemy bluzki i spodniczki- moje córeczki mają wtedy wspaniałe minki.
    Uwielbiamy te chwile gdy je wspólnie, rodzinnie spędzamy
    Takie ferie pełne wspólnych chwil to kochamy.

    Reply

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: