Polityka na maratonie.

Dziś powinien się ukazać mój pierwszy maratoński post. Chciałam w nim opisać swoje doznania, emocje. Chciałam Wam napisać jak było.
Jednak jak usłyszałam… co tam w polityce… to się zagotowałam. Mój górnolotny post o maratońskich uniesieniach zapisałam w roboczych i …. poszłam pobiegać, bo by mi chyba łeb rozsadziło. To co usłyszały moje uszy mnie przygniotło, sparaliżowało i poczułam się jak dziecko, któremu ktoś wyrywa cukierek z rąk.
Nie wiecie o co chodzi? O politykę!!! O politykę, która już zdążyła wieszać psy na wegetarianach, wyzywać cyklistów od pedałów, a heteroseksualistom wlazła do łóżka i patrzy jak dzieci robią. Moja frustracja sięgnęła szczytu. Dobrze, że mogę sobie pobiegać (jeszcze mogę, bo za chwilę sielanka się skończy) Jeszcze napisałabym post na świeżo, to co w głowie i władza by mnie do lochu wpędziła za głoszenie swego zdania.

no running
Ale czego rzecz się tyczy?  A no rzecz tyczy się biegania!
Otóż wyobraźcie sobie, że Jacek Sasin – poseł partii rządzącej, uznał, że w mieście stołecznym Warszawa jest zbyt dużo maratonów. Normalnie zacytuję: „Maratonów w Warszawie jest zdecydowanie za dużo. Każdy warszawiak spotyka się z tym, że wielokrotnie w roku stolica jest paraliżowana” Sparaliżowana to byłam ja i przypuszczam kilka tysięcy warszawskich biegaczy jak usłyszeliśmy takie głupoty. O ile mnie pamięć nie myli to w Warszawie maratony są raptem dwa: Warszawski i Orlen. Oczywiście mamy nadzieję na więcej, ale jakoś się nie zanosi. Niebardzo rozumiem, więc stwierdzenia o wielokrotnym paraliżu miasta. Chyba, że poseł mówiąc maraton ma na myśli każdy masowy bieg stołeczny. W sumie jak ktoś nie biega to różnica między 5 km a  42 km pewnie nie istnieje.
Najbardziej podoba mi się kreatywne rozwiązanie tego „problemu” „Byłbym za tym, żeby organizować jeden wielki maraton” – rezolutnie wygłasza Sasin. Ciekawe czy dotyczyło to stolicy czy wypowiedź była na skalę całego kraju 🙂
Rozwiązanie świetne. Genialny pomysł. Przy niespełna 7 tysiącach maratończyków biegliśmy sobie po plecach, a co by było gdyby biegło nas 30 tysięcy?
Już Wam mówię! Zadeptalibyśmy się na śmierć i wszystkie biegowe problemy tego świata by się skończyły. Władza byłaby zadowolona, bo maratończycy wykończyliby siebie nazwazjem i problem maratonu by się rozwiązał. Przecież nie było by dla kogo go robić! Błyskotliwe co?

01_apt_20160424_115325.jpg-9083
Dobrze, że swój maraton mam już za sobą.

Przeraża mnie tylko, że żyjemy w kraju, gdzie z roku na rok stajemy się coraz bardziej zaniedbani. Walczymy z nadwagą, otyłością i chorobami serca. Jedynym ratunkiem jest dla nas regularna aktywność fizyczna i racjonalne żywienie. Wszystkie biegi masowe mają jeden cel, o którym poseł Sasin chyba zapomniał. POPULARYZACJA BIEGANIA JAKO NAJPROSTRZEJ FORMY RUCHU I INTEGRACJA ŚRODOWISKA BIEGOWEGO. Nikomu nie chodzi o blokowanie miasta i szczerze mówiąc chyba więcej zwolenników ma to całe bieganie niż przeciwników.
Mam takie wrażenie, że najbardziej przeszkadza to tym, którzy są po prostu w tak fatalnej kondycji fizycznej, a co za tym idzie psychicznej, że nie mogą zmieść faktu, że są na świecie tysiące ludzi, dla których maraton jest na wyciągnięcie ręki. Nie każdy musi biegać, nie każdy musi zaliczyć maraton, ale każdy z nas powinien wspierać drugiego człowieka w realizacji marzeń. Tym bardziej, że niemal zawsze nic nas to nie kosztuje.
Nie mam tu na myśli tylko biegaczy, ale każdą sferę życia. Jedni realizują się na 42 kilometrach, inni pisząc książkę, a jeszcze inni układając domki z kart. Czemu polityka nie rozumie tego, że człek spełniony to lepszy obywatel, pracownik i co najważniejsze… człowiek!

A gdyby tak już czepiać się tego paraliżu aglomeracji miejskich to… zabroni się też strajków? Przecież strajkujący też blokują miasto. Co z manifestacjami i pochodami?
A może zorganizujemy jeden wielki strajk? Na ulice razem wyjdą policjanci, górnicy, pielęgniarki, kolejarze…

Przeraża mnie totalny brak konsekwencji…
Chcemy mieć w kraju świetnych piłkarzy, ale nie pozwalamy dzieciakom kopać piłki pod blokiem. Co?! W tabletach mają się tego nauczyć?!
Marzymy o fantastycznych lekkoatletach, ale chcemy zabronić ludziom startować w biegach. Gdzie spójność, pytam?!

Dołącz do grupy aktywnych Mam:

cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpg

Instagram:

iloolo11169053_10205109642593257_978717547_n

 

 

Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

2 thoughts on “Polityka na maratonie.

  • 27/04/2016 at 18:21
    Permalink

    Słyszałam. Też mnie denerwuje takie ignoranckie podejście. Niestety zawsze znajdą się malkontenci… I masz rację przeważnie są to osoby, których kondycja fizyczna woła o pomstę do nieba. Już nie wspominając, że wszystkie wielkie biegi odbywają się w niedzielę, kiedy ruch jest zdecydowanie mniejszy. Szkoda słów…

    Reply
  • 28/04/2016 at 00:25
    Permalink

    Podpisuję się pod każdym Twoim słowem. Mam jednak wrażenie że sformułowanie „popularyzacja biegania jako najprostrzej formy ruchu” nigdy „nie trafi” do osoby, która ze sportem nie ma i nigdy nie będzie miała nic do czynienia. To tak jakby niewidomemu opowiadać jak piękny jest świat. Łatwo jest narzekać i wprowadzać ograniczenia, lecz trudniej jest niestety samemu coś zrobić. Jednak skoro Pan Sasin podchodzi do tematu „nowatorsko” i chce zorganizować największy maraton w Europie, to może jednak powinniśmy mu dać taką szansę 😅

    Reply

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: