Pogromcy SMOGÓW – test maski antysmogwej RESPRO.

Smoki są tylko w bajkach – powiedział mi ostatnio znajomy. Ma rację, od dawna nie widziałam żadnego smoka, ale smog… choć też tak jakby niewidoczny stanowi już poważne zagrożenie. Teraz mówi się o nim dużo, jest o nim głośno, ale nie oszukujmy był od dawna i od dawna regularnie niszczył nam zdrowie. Teraz wraz ze wzrostem świadomości, mamy wiedzę i narzędzia dzięki, którym możemy zmniejszyć szkodliwe działania smogu. Na rynku mamy coraz więcej oczyszczaczy powietrza oraz różnych typów masek antysmogowych. W temacie owych narzędzi zdania są podzielone. Jedni uważają, że to nabijanie ludzi w butelkę i super biznes inni sugerują, że chronić się trzeba. Są też tacy jak ja, który uważają, że do wszystkiego trzeba podchodzić z rozsądkiem. Nie dać się zwariować, ale też nie lekceważyć. Mi bardzo bliska jest teoria, że lepiej zapobiegać niż leczyć dlatego jeśli coś nie szkodzi, a może zapobiegać to czemu z tego nie skorzystać.

Na tę okoliczność nabyłam w te pędy maskę antysmogową i poddałam ję testom. Ku memu zaskoczeniu zauważyłam o wiele więcej zalet… niekoniecznie antysmogowych, o których nie wspominał producent.

Zacznijmy jednak od SMOGU!

Maska antysmogowa, jak sama nazwa mówi powinna ograniczać wtłaczanie zanieczyszczonego powietrza do naszych płuc. To dość istone szczególnie dla osób aktywnych, które uprawiają swoje dyscypliny na świeżym powietrzu. Normalnie oddychamy nosem. Zanim powietrze dotrze do płuc zdąży się choć odrobinę oczyścić. Jednak weź tu biegaj i oddychaj tylko nosem. Przecież to po 5 minutach człowiek by padł. W związku z tym łapiemy ustami powietrze i ze wszystkimi dobrodziejstwami wtłaczamy w siebie. W takiej sytuacji zastosowanie maski antysmogowej ma naprawdę sens.
Z persektywy laika ciężko mi ocenić czy filtry rzeczywiście działają. Moje płuca niestety nie działają jak urządzenie pomiarowe, ale kilka faktów przemawia za tym, że jednak działają.
Więkoszość treningów biegowych staram się realizować w lesie. Tam jakby z samej definicji powietrze powinno być mniej zanieczyszczone. Zanim jednak dobiegnę to muszę pokonać conajmniej kilka kilometrów przedmieścia, okolicę domków rodzinnych opalanych nie wiadomo czym i drogę szybkiego ruchu z wielkimi tirami. Biegając w masce nie czuję smrodu miasta. Mam wrażenie jakby przez filtr nie przechodził dym czy zapach rury wydechowej prosto z tira. Może to dowód na to, że te filtry to nie są bzdury wyssane z palca?

O samych filtrach, o tym jak wybrać model i rozmiar maski nie będę Wam pisała, bo nie widzę sensu, by powielać treści producenta. Po te kwestie odsyłam Was bezpośrednio na www.respro.com.pl Uwierzcie mi, że wszystko tam jest jasno napisane i jeśli przeczytacie (ze zrozumieniem) to zakupicie model odpowiedni dla waszych potrzeb, wykonywanych aktywności, a także dobierzecie idealny rozmiar. Tylko nic nie kombinujcie. Kupcie taki rozmiar jaki wychodzi Wam z tabeli. Nawet jeśli legginsy kupujecie w rozmiarze XS i macie małą głowę, a maska z tabeli wyjdzie Wam M… nie kombinujcie i weźcie to co proponuje Wam producent, nawet jeśli jesteście XS.

Ja natomiast skupię się na innych aspektach, o których być może nie przeczytacie w innym miejscu.

DOŁACZ DO WYZWANIA

Maska antysmogowa na bieganie w mroźne dni!

Tak, to rozwiązanie idealne. Ja biegam bez względu na temperaturę. Gdy na termometrze pokazują się minusy to nie odpuszczam. W ubiegłym sezonie korzystałam z opcji zasłałania twarzy buffem, ale… po kilku minatach buff bym mokry, przylegał do skóry i było bardzo nieprzyjemnie. W tym roku wypróbowałam maskę. No i to jest HIT. Maska jest sztywna i robi nam na dziubku taki jakby bąbelek. Nic nam nie przylega do ust, możemy sobie swobodnie oddychać otwartą paszczą, robić sobie saunę pod nosem i nic nam się nie przykleja.
Poza tym zimne powietrze najpierw wpada w filtr, potem do ciepłej komory z maski, którą sobie skutecznie nagrzewamy oddychając, dzięki temu łykamy już ogrzane powietrze. Jeśli ktoś ma problem z infekcjami po bieganiu na zimnym to to rozwiązanie powinno mu pomóc.

W ubiegłym sezonie, w wyniku długich wybiegań w mrozie bardzo bolały mnie szczęki. Były przemrożone. W tym sezonie biegam z maską, której zapięcia skutecznie chronią szczęki przed zimnem. Mamy bardzo dobrze zasłonięty przód i boki twarzy. Dla mnie to wygodniejsze rozwiązanie niż kominiarki.

Maska antysmogowa na bieganie w wietrzne dni.

Od kilku lat w Polsce wieje, prawie łeb urywa. Sorry, taki mamy klimat. Dla mnie silny wiatr na treningu biegowym to totalny koszmar. Póki wieje w plecy jest ok, ale gdy trzaska po twarzy to się duszę. Maska tworzy świetną barierę przed wiatrem. Powietrze wpada przez filtr, więc nie jest w stanie Cię poddusić. Taką samą ilość pwietrza pobierasz kiedy wieje Ci w plecy i w twarz.

Maska antysmogowa vs. zapach miasta.

O tym już wspominałam wyżej. W moim odbiorze maska hamuje zapachy. Zapewne i te brzydkie jak i te piękne. Ja skupiłam się na smrodzie miasta. W mojej opinii maska nas przed nimi izoluje.

W trosce o skórę twarzy.

To kolejny skutek uboczny, który zauważyłam. Osłonięta od zimna i wiatru skóra nie jest przesuszona. U siebie efekty zauważyłam błyskawicznie. Zapewne dlatego, że mam bardzo wrażliwą cerę z tedencją do przesuszeń. Oczywiście nie oznacza to, że jak mamy maskę to rezygnujemy z kremów ochronnych. Nadal je stosujemy. Kolejna ciekawostka w temacie skóry, to fakt, że po saunie w maseczce, którą sobie urządzam na bieganiu skóra w okolicach ust jest o wiele bardziej nawilżona. Lepiej niż normalnie!
Tu mam tylko jedną uwagę. Jeśli robi Wam się sauna to nie ma zdejmowania maski na mrozie. Wtedy Was obwieje i oziębi i jest źle. Jeśli musicie zdjąć maskę, to błyskawicznie osuszacie skórę twarzy z wilgoci.

Maska vs. wydolność.

Często o to pytacie. Czy w masce trudniej się oddycha? Generalnie ja czuję różnicę, ale nie mogę powiedzieć by było to uciążliwe. Nie wiem tylko czy jestem dobrym opiniotwórcą w tym temacie, bo mam raczej dobrą wydolność. Raz przydusiło mnie na szybkich podbiegach. Nie wiem czy to wina maski czy po prostu wyszłam za mocno. Szybkie setki też wchodziły, choć uważam, że bez maski byłoby mi po prostu lżej i zapewne szybciej. Fakt, ani razu nie szłam na trenigu z maską w max swoich możliwości. Nie mniej jednak trening to nie zawody i staram się zrobić go najlpiej jak się da na dany moment, warunki i stan organizmu.

BTW jak se robię selfie to nie widać, że jestem padnięta po treningu 🙂

To tyle ode mnie. Biegam z maską zakupioną na www.respro.com.pl, model CINQRO, kolor YELLOW, w cenie 289 PLN (znajdziesz ją TUTAJ)

W skrócie dedykowana jest osobom aktywnym, którzy uprawiają sport w warunkach miejskich. Więcej doczytacie na stronie producenta.

Zebrałam dla Was opinie moich instagramowych przyjaciół, którzy też korzystają z masek marki RESPRO, dysponują różnymi modelami, więc dowiecie się więcej.
Poczytajcie co piszą i wskoczcie na ich Instagramy, bo warto.

Tata na treningu, INSTA: TUTAJ

„Używałem maski do jazdy rowerem po mieście, często jadąc tuż za samochodami. Maska świetnie filtruje spaliny, zupełnie nie czuć tego smrodu. Jedyną uwagę mogę mieć do jazdy przy wysokim tętnie i konieczności większego poboru powietrza – maska nieco to ogranicza.”

bombabiega, INSTA: TUTAJ

„Maska bez wątpienia potrafi świetnie filtrować zanieczyszczenia powietrza, gdyż w dni kiedy jakość jego jest zła w masce wyraźnie osłabione są wszelkie odczucia związane ze smogiem. Podczas lekkich treningów biegowych oraz spokojnych rozjazdów na rowerze, oddychanie nie jest utrudnione, tylko wraz z długością treningu robi się ona coraz bardziej mokra i wtedy utrudnia oddychanie. Powietrze, które dostaje się przez maskę jest ciepłe i wilgotne co w moim odczuciu jest przyjemne. Podczas biegania czy jazdy rowerem, mogą wystąpić problemu z założeniem okularów. Maska potrafi trochę uciskać nos co powoduje gromadzenie się kataru. Maska nie nadaje się na najmocniejsze sesje treningowe, gdyż wtedy przepływ powietrza jest niewystarczający.”

me.against.me, INSTA: TUTAJ

„Posiadam od niedawna maskę Cinqro, która już samym design mocno przypadła mi do gustu, wygląda agresywnie nawet w różu. Jednak nie o wygląd tu chodzi, a o funkcje, które ma spełniać i moim zdaniem robi to dobrze, bo już nie duszę się i nie kasłam przemierzając spowitymi smogiem ulicami wioski. Zaleta też jest taka, że kiedy jest mroźno, wietrznie maska przyjemnie ogrzewa i nawet fakt, że pod nią skrapla mi się para, bo oddycham ustami nie przeszkadza. Oddychanie jest faktycznie utrudnione, ale tłumaczę sobie, że przez to robię trening jakbym była wysoko w górach i zaprofituje to na wiosnę w startach.”

ola_z_mamy_ruszamy, INSTA: TUTAJ

„Przychodzi paczka, otwierasz. Zakładasz. Jarasz się, że smog ci nie straszny, a po chwili dzieci ci ją zrywają z twarzy. Bo taka fajna, bo oni chcą… Jeśli w twoim domu jest więcej pasjonatów ruchu na świeżym powietrzu, przemyśl od razu zakup dla wszystkich. Albo nie chwal się rodzinie. Do brzegu, przecież nie o członkach rodziny miało być. Maska. Zakładasz i biegniesz przed siebie. Nie ma skomplikowanych instrukcji zakładania, obsługi. Biegniesz, wieje, pada śnieg a tobie jest ciepło w mordeczkę. Czemu ja o temperaturach, a nie o zanieczyszczeniu powietrza. Zakładam, że to jest oczywiste. Nie badałam tego w laboratorium lecz co zauważyłam. Gdy biegam po warszawskich ulicach mniej śmier…. znaczy brzydko pachnie.”

szary_ludzik, INSTA: TUTAJ

„Maska – podchodziłem do niej bardzo sceptycznie już w ubiegłym roku proponowano mi zakup maski gdyż jeżdżę na rowerze cały rok do pracy a temat smogu wraca co roku, uważałem ze nie ma szans i potrzeby. Jak można zakryć sobie usta i nos i jeździć rowerem lub też biegać. W tym roku namówili mnie i to był dobry wybór maska i Respro. Przy mojej astmie okazało się że syf w powietrzu bardziej mi szkodził niż mi się zdawało. Maska spowodowała, że lepiej mi się oddycha i czuć że jest to powietrze bardziej czyste.”

tata_biega.pl, INSTA: TUTAJ

„Jeśli chodzi o własności filtrujące to użytkownikowi trudno jednoznacznie stwierdzić czy działa, dlatego ja z tym nie polemizuję – przyjmuję wyniki testów jako wiarygodne. Na pewno kluczowe jest odpowiednie dobranie rozmiaru tak aby maska była dobrze dopasowana do twarzy i nie wpuszczała „lewego” powietrza – gdy jest dobry rozmiar jest absolutnie szczelna ale jednocześnie bardzo wygodna, nie uwiera, nie obciera. Dla mnie poza funkcją filtracyjną, która na wsi jest wbrew pozorom jeszcze istotniejsza niż w mieście, najważniejsza była funkcja ochrony górnych dróg oddechowych podczas biegania zimą. Nie zawiodłem się – powietrze jest dobrze ogrzane, a skraplająca się para wodna nie przeszkadza, dzięki odsunięciu filtra od twarzy, czego nie zapewniał komin czy kominiarka które przemiękały i odmrażały twarz.”

running_bieganie, INSTA: TUTAJ

„Bieganie w masce Respro jest niezwykle komfortowe: ważną zaletą jest to, że nie zsuwa się podczas biegania oraz, że można ją idealnie dopasować. Dodatkowo oddychanie w niej w czasie spokojnych rozbiegań jest całkiem przyjemne. I jeszcze jedna zaleta: podczas treningów w zimne dni ogrzewa naszą twarz :)”

krolikbezuszu, INSTA: TUTAJ

„Ta maska to niezbędny „gadżet” dla miejskiego biegacza, który poprzez sport na świeżym powietrzu dba o swoje zdrowie i kondycje – w tym wypadku również powinien zadbać o brak smogu w swoim organizmie. To, jak wyglądamy w maskach nie ma żadnego znaczenia, mają nas chronić. Na pewno spełniają swoją rolę, bo nie czuję woni spalenizny, kiedy ją zakładam buzie na dworze. Do oddychania w niej podczas biegania trzeba się po prostu przyzwyczaić – początkowo to był dla mnie problem – teraz nauczyłam się w niej oddychać i jestem z niej bardzo zadowolona. Pod koniec treningu jest w środku wilgotna, ale to skutek uboczny do przeżycia. Jeśli jeszcze raz miałabym wydać 250 zł na tę maskę – zrobiłabym to bez wahania.”


Sporo czasu poświęciłam aby powstał ten tekst. Teraz liczę na Ciebie, bo tworzymy, to miejsce również z myślą o Tobie. Bądźmy w kontakcie:


Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: