Po co dziecku ojciec?

Wydawałoby się, że odpowiedź jest oczywista. Powinni na przykład uczyć jazdy na rowerze, gry w piłkę, zabierać na ryby, bawić się, chronić i opiekować. No niby wszystko ok, ale sporo z tych rzeczy to są nabytki kulturowe, które co prawda są ważne, ale nie wynikają z samej natury. Mi taka odpowiedź nie wystarcza. Pogrzebałem więc głębiej, aby zrozumieć fundamenty ojcostwa

To co lubię robić w życiu zawodowym jak i prywatnym, to zawsze zadawać pytania tak głęboko jak się tylko da. I uwielbiam szukać odpowiedzi w ludzkiej naturze.

Jak to zatem się stało, że jako gatunek mamy instytucję ojca? Nasi najbliżsi kuzyni – szympansy mają zupełnie inny model. Tam młode są wychowywane przez matkę i inne samice, a ojcowie średnio się nimi interesują. Dlaczego zatem u nas jest inaczej (choć niestety nie zawsze)? Dlaczego homo sapiens tak często bierze aktywny udział w wychowywaniu potomstwa? Dlaczego nie wystarczy pozostawić materiał genetyczny i zapomnieć, tak jak robi to wiele innych gatunków?

Po pierwsze – jesteśmy dwunożni i mamy duże mózgi. Niby nic wielkiego, a jednak. Dwunożność jest możliwa tylko wtedy kiedy nasza miednica jest dosyć wąska. Niestety skutecznie ogranicza to szerokość kanału rodnego. Na domiar złego wielkość naszych mózgów sprawia, że potrzebujemy do tychże mózgów wielkiej głowy, która musi przecisnąć się przez i tak zwężony kanał rodny. W przeciwieństwie do małych szympansów, które praktycznie rodzą się z rozwiniętymi mózgami, mózgi małych homo sapiens potrzebują jeszcze sporo czasu aby się ukształtować. Gdybyśmy mieli się rodzić z mózgiem rozwiniętym proporcjonalnie jak u szympansów, ciąża musiałaby trwać około 21 miesięcy, ale wtedy nie byłoby już żadnych szans, że taka głowa przejdzie przez wąski kanał. Rodzimy się więc wcześniej, a reszta rozwoju mózgu odbywa się już poza łonem matki. Co więcej, małe szympansy są w stanie utrzymać się przyczepione do matki. Mały dziecko człowieka to praktycznie lalka, którą trzeba nosić. Mocno ogranicza to możliwości matki do przemieszczania się i zdobywania pożywienia. I tu właśnie wchodzą ojcowie. Wyścig ewolucyjny wygrali ci, którzy wspierali zasobami matki swoich dzieci, dzięki czemu te dzieci przetrwały, miały swoje dzieci (przekazując “geny troskliwości”), a te swoje dzieci itd.

Ważna więc jest pomoc matce w pierwszym okresie życia dziecka, dopóki nie jest ono w miarę samodzielne. Kiedy to następuje? Ciężko powiedzieć, moja teoria na to jest taka, że jest to około 3-4 roku życia, kiedy wypalają się hormony: norepinefryna (euforia, ekscytacja, koncentrowanie uwagi tylko na jednej osobie, “motyle w brzuchu”), dopamina (poczucie szczęścia) i zahamowany zostaje spadek serotoniny (spadek powoduje myśli depresyjne, obsesję, brak koncentracji). W całości te hormony wywołują to, co poeci nazywają miłością.

Tak więc: Funkcja ojca nr 1: Zapewnienie zasobów matce i dziecku.

Po drugie – Dzieciobójstwo. Wiem, brzmi strasznie, ale niestety jest prawdziwe. Weźmy na przykład lwy. Ich stada są skonstruowane tak, że jest dominujący samiec i samice z młodymi. Kiedy jakiś nowy samiec chce przejąć stado pierwsze co musi zrobić to pozabijać młode. Karmiące samice nie owulują i tylko wtedy jak nie będzie już młodych, będą znowu płodne. Niestety badania antropologiczne i archeologiczne dowodzą, że homo sapiens także dopuszczał się dzieciobójstwa. Kiedy z jakiejś przyczyny kobieta chciała wejść w nowy związek musiała pozbyć się dzieci, które już posiadała, rzadko z własnej woli. Często były to porzucenia, ale bywało i gorzej. Pozostawiona kobieta wraz z dziećmi także była narażona na ataki. Przetrwały głównie te dzieci, których ojcowie je bronili. To zapewniało sukces reprodukcyjny. Potem te dzieci, miały swoje dzieci itd.

Stąd także pochodzą atawizmy, że mężczyzna powinien być silny i móc obronić kobietę. Może obrona fizyczna nie jest już tak potrzebna w XXI wieku, ale nasze geny, a co za tym idzie czynniki decydujące o doborze naturalnym, nie wiedzą o tym, bo pochodzą z zupełnie innej epoki.

Funkcja ojca nr 2: Zapewnienie fizycznego bezpieczeństwa

Po trzecie – społeczeństwo. Nasze grupy społeczne są dosyć duże – liczą około 150 osobników (tak, mniej więcej tyle masz osób, z kórymi nawiązujesz interakcje, 1000 znajomych na FB to raczej przeginka). Udowodnione jest, że większe sieci społeczne wymagają większych mózgów, a dokładnie jej najbardziej “ludzkiej części” czyli kory nowej. Szympansy, które mają dużo mniejszą tą część, tworzą grupy składające się z zaledwie 40-50 osobników. Ale mózg to tylko ‘harware’, który potrzebuje oprogramowania, a tym oprogramowaniem są umiejętności społeczne. A te nabywa się baaaaardzo długo. Szacuje się, że około 20-25 lat. Umiejętność bycia częścią grupy jest podstawową cechą homo sapiens. Większość naszego mózgu służy właśnie do nawiązywania interakcji z innymi, rozumienia ich, odczytywania emocji, wyłapywania niuansów w komunikacji, rozumienia języka itp. Tego wszystkiego trzeba się bardzo długo uczyć i przydaje się do tego dobry nauczyciel.

I to kolejne pole do popisu dla ojców. Oczywiście matki mają tu decydującą rolę, ale ojcowie dokładają swoje cegiełki. Są dużo bardziej skłonni do wystawiania dzieci na ryzyko i pomagają im przekraczać bariery własnego lęku. Badania dowodzą, że dzieci mające dobre relacje z ojcami, są śmielsze, łatwiej nawiązują relacje i lepiej odnajdują się w grupach rówieśników. Dobre relacje z innymi ułatwiały (i chyba wciąż ułatwiają) przetrwanie. Potomstwo tych ojców, którzy nie kończyli swojej opieki po 3-4 latach (jak napisałem w pkt 1.), ale zajmowali się długotrwałym procesem socjalizacji miało większe szanse na dotrwanie do wieku dorosłego, osiągnięcie w nim sukcesu i przekazanie swoich genów dalej.

Funkcja ojca nr 3: Wprowadzanie w świat

Tak więc drodzy tatusiowie, dbajcie o swoje dzieci i ich mamy. Wiadomo, że funkcje dostarczania zasobów i obrony jest w XXI wieku jest w stanie w jakimś zakresie zapewnić państwo, ale nikt za Was, waszych dzieci nie wprowadzi w świat. I pamiętajcie, że robicie to także w waszym najlepszym interesie, bo w ten sposób cząstka Was ma dużo większe szanse poradzić sobie w życiu.

 

Źródła:

Robin Dunbar, “Człowiek. Biografia”
Robin Dunbar, “Nowa historia ewolucji człowieka”
David Buss, “Psychologia ewolucyjna”
David Buss, “Ewolucja pożądania”

 

Dołącz do grupy aktywnym mam na FB:

cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpg

Instagram, tam też jesteśmy:

iloolo11169053_10205109642593257_978717547_n

Bartek, tata, badacz

Mąż, ojciec, pracownik korpo, pasjonat sportu uzależniony od aktywności fizycznej. Pokazuje że tatusiowie po 30-stce nie muszą mieć brzuszka pomimo wielu obowiązków, które dostarcza codzienne życie i praca.

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: