Pierwszy bieg w życiu, w dodatku wygrany!

Cześć to ja PioRUN dawno nic nie pisałem. Ciężko w tym domu doprosić się, aby zostawili mi komputer włączony. Nie wiem czy wiecie ale wygrałem w sobotę bieg. Nooo byłem pierwszy na mecie. Było super i dostałem nagrodę, kąpiel. Przed biegiem w moim kierunku padło wiele pochwał, chyba wiedzieli, że wygram. Nie wiem tylko dlaczego mój Pańcio nie był zadowolony. Przecież dobiegliśmy pierwsi do mety. A gdzie meta tam koniec, prawda?

Wszystko jednak po kolei. Było to w sobotę, najpierw cała rodzina beze mnie pojechała na Biegam Bo Lubię. Nie wiem dlaczego mnie tam nie zabierają? Przecież lubię biegać. Cóż pewnie im potrzeba więcej ćwiczeń niż mi. W końcu jestem szybki jak błyskawica. ]Wrócili lecz bez Pańci, ona uczy się na instruktora fitness. Również nie rozumiem po co? Widocznie ludzie tak mają, że tak lubią zapełniać sobie czas nie potrzebnymi sprawami, jakby nie mogli chodzić na spacery, jeść no i bawić się ze swoimi psami. Pańcio wyszedł ze mną na spacer i opowiadał mi jak to dzisiaj pobiegamy i musimy troszkę się rozbiegać. Pobiegałem sobie po naszym podwórku pomiędzy blokami. Byłem tak mocno zmęczony, więc poszedłem spać. Regeneracja to  podstawa 🙂 Obudził mnie powrót Pańci z tego kursu. Coś tam zjedliśmy, zapakowaliśmy się w auto i pojechaliśmy. Jechaliśmy i jechaliśmy bo był korek. Jak zajechaliśmy na miejsce tak mi się podobało, mój ukochany piasek, pole i woda. Pańcio nie był miły i nie chciał mnie puścić do wody a było tak gorąco. Było  jakieś zamieszanie, jak zwykle 😉 Aby nie tracić czasu wziąłem się za kopanie w piachu skoro woda na tę chwilę była nie dla mnie. Mówili mi że psy nie mogą 🙁 .

W końcu poszliśmy na drogę, aby startować. Ustawiliśmy się na końcu. Wy ludzie jesteście tacy dziwni bo
nigdy nie wiecie, w która stronę biec. A wiadomo, że najlepiej biec tam gdzie woda. Wszyscy inni ustawili się w druga stronę chcieli mieć chyba dalej. Większość mnie głaskała i mówiła jaki ja super jestem i w ogóle. Podobają mi się te spotkania na biegach. Można podnieść sobie swojego ego (tak na marginesie i tak mam nie małe). W końcu musieli ludzie zmienić kierunek, w którym będziemy biec . Jak zwykle miałem rację, kierunek woda.


 

O zdrowy rozwój Pioruna i Carbo dba marka UNIQ Nordic Gold

 


 

Ruszyliśmy. Oczywiście wszyscy chcieli być pierwsi. Ruszyłem tak, że musieliśmy po poboczu wszystkich wyprzedzać. W końcu dobiegliśmy. Woda była tak blisko i już widziałem oczami wyobraźni jak się kąpię. A Pańcio do mnie, że biegniemy dalej. Pobiegłem.
Tylko meta już była. Ludzie są naprawdę dziwni. Biegliśmy tak z 300 metrów. Nie wytrzymałem, musiałem wziąć sprawy we własne łapy bo to było bezsensu. Jak usłyszałem, że mamy zrobić dwie pętle, żeby dobiec do tego samego miejsca, czyli do wody. Przecież można zrobić to lepiej i szybciej. Zatrzymałem się. Pańcio dał mi wody. Nie potrzebowałem wody. Chciałem mu pokazać, że
możemy to wygrać i ciągnąłem go w drugą stronę. Właściwą stronę, do mety. On dalej z uporem maniaka, że nie w tę stronę. Lecz ja tym razem nie dałem za wygraną. Chciałem mu pokazać, że może na mnie liczyć. Czyny droższe od słów, prawda? Tak się zaparłem… stanąłem jak wryty, że nie było mowy, żeby mnie ruszył. W końcu się połapał, że chce mu pomóc. Ruszyliśmy w druga stronę. Mijani ludzie
mówili że za gorąco, że piesek nie dał rady… A co Wy tam wiecie o mnie? Przecież taki był plan.

Ruszyliśmy w zapodanym przeze mnie kierunku. Jak wybiegliśmy z za zakrętu kątem oka dostrzegłem, że biegnie z naprzeciwka pierwszy z ludzi. Tak oni wszyscy dali się wmanewrować w te dwie pętle.  Zebrałem się w sobie i zrobiłem wszystko abyśmy wygrali. Udało się! Ja i mój Pańcio pierwsi dobiegliśmy na metę. Chociaż jak dobiegliśmy Pańcio siadł, zdjął numer startowy , coś z buta i chwilę tak siedział w bez ruchu. Chyba był trochę rozczarowany, bo liczył na sprawniejszy bieg do mety. Całe szczęście szybko otrząsną się i poszliśmy po nagrodę. Mali przyjaciele już się kąpali, a ja nie wiem czemu dalej nie mogłem wejść do wody. Przybiegła reszta grupy Mamy ruszamy (tak zwie się ich team, jakby nie mogli nazwać się sforą skoro biegają w stadzie). Usłyszałem, że jeszcze moja Pańcia (ona jest super
ciągle mi pozwala leżeć na sowich kolanach i pomagać jak pracuje) będzie szła z kijkami. Pomyślałem super, pomogę i jej wygrać. Nie chciała, mówiła coś że to jej debiut i musi zrobić to sama. Dziwne. Lubię kije. Zacząłbym gryźć i szarpać kije tych innych co mieli miałby większe szanse… Albo bym pokazał jej, jak pomogłem Pańciowi wygrać. Nie chciała.

Poszliśmy zobaczyć jak startuje. Ciągnęli ci ludzie kije po ziemi i tak kurzyli, że zacząłem kichać. Chyba muszę zorganizować szkolenie: jak nosić kije w zębach? Biegał między chdziarzami jakiś Pan i machał żółtymi karteczkami. Chyba, to była jakaś nagroda. Chociaż nie wiem, muszę dopytać Pańci.

Wróciliśmy na plażę. Mój Pańcio w końcu zrozumiał, że pomogłem mu wygrać i należy mi się nagroda za pierwsze miejsce. Spuścił mnie. Mogłem się kąpać. Zanim dobiegłem do wody przegryzłem dwie piłki po drodze. Jakieś badziewie, powietrze uszło z nich jak z balonika. Wytarzałem się w piachu. Aaaaaa i jeszcze unicestwiłem frizbi. A to wszystko od leżaka do wody. Debeściak ze mnie, nie? Woda była epicka, warto było dać z siebie wszystko.

Po chwili wróciła Pańcia bardzo zadowolona. Do czasu gdy zobaczyła mnie i resztę młodych ze stada. Mina jej trochę zrzedła. Byliśmy cali mokrzy i brudni jak święta ziemia.Pańcia pokombinowała. Ja zostałem włożony do bagażnika, dzieciom oddali swoje bluzy
i wróciliśmy do domu. Dzień był udany. Lubię wygrywać.

PS. Mojemu Panu też się spodobało bieganie ze mną na zawodach, bo ciągle mówi do mnie:  a może pójdziemy pobiegać 😉 ???

Carbo jak to czytasz następny razem biegniemy razem.

 

Dołącz do grupy aktywnym mam na FB:

cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpg

Instagram, tam też jesteśmy:

iloolo11169053_10205109642593257_978717547_n

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: