Pas biegowy Nessi – idealne rozwiązanie dla biegaczy.

Myślę, że nie ja jedna borykam się z biegowym problemem GDZIE WSADZIĆ SMARTFONA NA CZAS BIEGANIA. Nie oszukujmy się telefon rzecz ważna, bez niego nie ma Endomondo i nie da się strzelić selfiacza. A tak na serio to rzeczywiście przechowywanie drobnych, ale niezbędnych rzeczy podczas treningu biegowego jest problematyczne.
Ostatnio bardzo popularne są opaski na ramię, których osobiście nienawidzę. Znacznie utrudniają utrzymanie prawidłowej pracy rąk podczas biegu, szczgólnie przy długich dystansach (ale to materiał na oddzielny post) Kolejnym rozwiązaniem na przechowanie są saszetki na biodra. Ich wadą jednak jest brak elastyczności. Przekręcają się, luzują, odstają i dyndają co powoduje spory dyskomfort podczas biegu. Do tego zazwyczaj mają zamki, klipsy, klamry i ostatecznie są mało wygodne.

Około rok temu całkiem przypadkowo trafiłam na pasy dobiegania Nessi. Nie wyróżniają się one jakaś wyjątkową technologią. Są raczej bardzo proste i być może to przyczyniło się do ich sukcesu.

Pasy wykonane są z elastycznej tkaniny, która idealnie dopasowuje się do obwodu bioder. Nie mają suwaków, pinów ani klipsów. Są elastyczną kieszenią, do której prowdzą otwory z przodu i z tyłu. Nie ma potrzeby by były zamykane, bo sam pas jest na tyle elestyczny, że trzyma zawartość kieszeni. W konsekwencji nasze drobiazgi swobodnie wkładamy i wyjmujemy z pasa nawet podczas biegu. Dostępne są w pełnej gamie kolorów i rozmiarów. Są wersje bardziej męskie jak i typowo damskie. Do wyboru do koloru.

Zanim kupisz pas to przeczytaj dokładnie to co będzie za chwilę. Podczas bardzo szybkich odcinków (szczególnie przy sprintach) lubią się ześlizgiwać na brzuch. Tu jednak problemem raczej nie jest sam pas, ale spodnie, na które go zakładamy. Jeśli używamy bardzo śliskich legginsów to mamy zagwarantowane, że przy intensywnym biegu pas się z nich ześlizguje. Kiedy zakładamy go na „matową” tkaninę wtedy trzyma się zdecydowanie stabilniej. Dość duży wpływ na utrzymywanie się pasa na właściwym miejscu ma rozmiar. Jeśli masz tyłek XL to nie próbuj wcisnąć się w rozmiar XS tylko dlatego, że był w promocji. Kup pas w takim rozmiarze, który aktualnie nosisz. Nessi ma bardzo dokładne tabele rozmiarów, więc spokojnie dobierzesz swój rozmiar.

To co mogę dodać ze swojej strony to kup pas w ciemnym kolorze. Ja mam jasny. Jest piękny, ale i brudzący. Korzystam z niego średnio 7 dni w tygodniu. Do biegania, na siłownię, na rower, podczas innych treningów poza domem. I niestety kiedy grzebię w nim brudnymi łapskami, szczególnie po lub w trakcie przerzucania ciężaru na siłowni lub podczas treningów plenerowych gdzie standardem są łapy w piachu pas się dość mocno brudzi w okolicy otworków. Zanim wrócisz do domu, brud połączony z potem zdąży wniknąć dość głęboko w tkaninę i po pewnym czasie nie odpiera się tak pięknie jak na początku. Zaznaczam jednak, że mój egzemplarz poddany jest na prawdę ogromnej eksploatacji i w sumie poza tym, że tkanina nieco przyszała przy wlocie do kieszonki to reszta jest idealna. Kolor nie wyblakł, nic się nie sprało ani nie rozciągnęło, nie rozlazło w szwach ani nie porwało. W tym miejscu ogromy plus za żywotność tkaniny, która przetrwała treningi w różnych warunkach (temperatura, woda, błoto, obtarcia)
Osobiście uważam, że aktualnie na rynku to jedna z najwygodniejszych opcji. Tym bardziej, że pas jest uniwersalny i sprawdza się przy uprawianiu wielu dyscyplin sportu.

Dołącz do grupy aktywnym mam na FB:

cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpg

Instagram, tam też jesteśmy:

iloolo11169053_10205109642593257_978717547_n

Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: