Pańcia nigdy jej nie lubiła…

Cześć! Dziś szczeka do Was Carbo!

Każdy jest bohaterem w swoim domu. Takim bohaterem zostałem i ja. Taki  zrobiłem Pańci prezent, że aż zaniemówiła. Serio, sam siebie przeszedłem w swojej zajebistości, a moja Pańcia prawie zemdlała z wrażenia. Mała Pańcia, aż się zatkała i jej półśpiące małe ciałko nagle ożyło. Aż podskakiwała i w kółko powtarzała… „Tatuś nie chce tego widzieć”
Phiiii…. No jasne, że nie chce. To prezent dla Pańci.
Duma mnie rozpiera. Normalnie wychodzi mi każdą możliwą dziurą. Dobrze, że ma którędy, bo chyba bym pękł. Wszystko poszło po mojej myśli. Byłem skuteczny, baaaaardzo skuteczny. Zaplanowałem każdy krok, zmieściłem się w czasie. Było taktycznie, metodycznie i sprawnie. Wszystkie założenia wykonałem po planie, tylko pańcia jakaś taka niemrawa. Pewnie nie spodziewała się, że umiem czytać w jej myślach.

Planowałem zrobić to wcześniej. Np. na pańciowe urodziny. Ale wiecie jak jest. Zawsze coś. Prznieś, odnieś, pozamiataj. Co ja w tym domu od jakiegoś aportowania jestem? Chyba ich pogrzało. Biedny pies, nawet nie ma się kiedy swoimi sprawami zająć.

Wreszcie nadszedł ten czas. Pańcio wyjechał do Barcelony. To całkiem daleko, więc wiedziałem, że nie będzie mi przeszkadzał. Pańcia wychodzi na trening z koleżankami (jak macie ochotę ruszyć schaby to TUTAJ szczegóły. Dodam tylko, że Pańciowe koleżanki mówią, że Pańcia to potrafi sprowadzić na ziemię. Czasem tak sprowadza, że dwa dni trzeba się zbierać) Jak nie ma Pancia to Pańcia zabiera ze sobą małą Pańcie, więc sami rozumiecie. Sytyacja idealna. Gdy tylko usłyszałem jak zachrzęszczał zamek i klucz delikatnie wysmyknął się z dziurki, zabrałem się do roboty. Wyszedłem z założenia, że czym szybciej zacznę, tym szybciej skończę.

[nokaut-offers-box url=’p:/zabawki-dla-psow/zabawka-dentystyczna-kosc-dla-psa-d0b2f93668e9ba9ce7f88b9c54df6c66.html’]

Zanim jednak wtajemniczę was w szczegóły muszę wprowadzić w temat.
Dawno, dawno temu,  Pańcie mieszkali w Poznaniu. Wtedy jeszcze nie było małej Pańci, a mnie tym bardziej.  Tam właśnie wili sobie swoje pierwsze gniazdo. Starannie dobierali mebel do mebelka, aż przyszło do zakupu kanapy. I tu zgrzyt, bo Pańcio ma inną wizję wygody niż Pańcia. Ona lubi minimalistycznie, a on na bogato. W ostateczności Pańcia wybrała kanapę, ale musiała zgodzić się na pufę, co Pańcio se do narożnika zamówił. Ta pufa była od zawsze kością niezgody. Pańcia pytała: „Na co nam ta landara?” a Pańcio odpowiadał: „No co się czepiasz?” i tak od lat. W końcu Pańcie wymienili narożnik. Do niego też Pańcio zakupił pufy… tym razem dwie! Ale Pańcia w porę położyła na to łapę i są malutkie. Ale wracając… Narożnik wymieniony, a stara pufa, wielka jak landara… została i Pańcia się ciągle o nią potyka. Teraz Pańcio dysponuje trzema pufami. To już przesada, nie sądzicie?

Dlatego postanwiłem raz na zawsze zakończyć ten temat. Muszę przyznać, że od czasu kiedy wygrałem na psim biegu nowe łóżko, to owa pufa stała się jakaś bardzo niewygodna. Co wiecej Pańcia ma rację… zawadza. Uważam, że tam gdzie stoi pufa spokojnie mogłoby stać moje łóżko.

Resztę scenariusza chyba możecie już przewidzieć. Kiedy dziewczyny wyszły, długo nasłuchwałem czy winda zwiozła je na dół. Wskoczyłem na blat kuchenny, wyjrzałem przez okno i odprwadziłem je wzrokiem. Musiałem być pewny, że nie wrócą. Pańcia ma czasem takie odchyły, że prawie wsiada do autobusu i nagle…. jak tornado…. wywala ze swojej torebki wszystkie bambetle…. potem chwila ciszy… kilka razy kur… pip, pip, pip i leci jak rakieta. Portfela zapomniała. Gapa! Ona dlatego tak szybko biega, bo dużo trenuje. Sprinty do autobusu robią swoje.

[nokaut-offers-box url=’p:/zabawki-dla-psow/riga-wyrzutnia-smakolykow-dla-psa-3d880ddfcb1b24fd4fd9abe85f4ea50c.html’]

Kiedy wszystko było jak trzeba, zakasałem rękawy i do roboty. Jedziemy z koksem. Za taki specjalny dzyndzołek wyciągnąłem pufę na środek przedpokoju. Nie wiem co oni do niej napakowali, ale ciężka była niemiłosiernie. Potem kęs za kęsem, cierpliwie rzułem skórę. Wreszcie dokopałem się do gąbki. Zabawa na całego. Na początku zrobiłem gąbkowe konfetti. Potem wygryzłem śniegową kulę i bawiłem się w zimę. A na koniec potargałem ją na śnieżynki. Rozprawiłem się z pufą zawodowo. Raz, dwa, trzy i po niej.

Zostało już tylko czekać na Pańcie i delektować się swoim dziełem.


 

O zdrowy rozwój Pioruna i Carbo dba marka UNIQ Nordic Gold

 


Dziewczyny wróciły jak było ciemno. Mała Pańcia zasnęła po drodze, więc duża Pańcia targała ją na rękach. I teraz czujecie to… jak na urodzinach. Cicho, ciemno… nagle swiatło pstryk, a tam JA… cały na biało!
A Pańcia z wrażenia o mały włos nie upuściła małej Pańci z rąk. I wtedy znów wchodzę Ja! Cały na biało i pyskiem robię fanfary! Na cały blok. Niech słyszą, a co?!

Pańcia zaparła się tylko ręką o ścianę i na wydechu wypowiedziała… „Twoja męskość pójdzie pod nóż, obiecuję!”

Ciekawe co to znaczy? Ktoś może mi wyjaśnić?

Aaaaaa i taki news… moja Pańcia i Pańcia mojego bro organizują jakieś tam bieganie po internecie. Nie wiem o co chodzi, ale wszystko przeczytacie TUTAJ Mówią, że mają jakieś wywalone nagrody za te bieganie na łączach.

Dołącz do grupy aktywnym mam na FB:

cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpg

Instagram, tam też jesteśmy:

iloolo11169053_10205109642593257_978717547_n

Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

One thought on “Pańcia nigdy jej nie lubiła…

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: