Jak ogarniać w życiu aby mieć czas na wiele aktywności?

Żeby nie było, to nie jest łatwe. Aby wyglądać trzeba się ruszać. Samo się nie zrobi. Na każdy ruch trzeba mieć czas. I to właśnie jest główna wymówka – „nie mam czasu”. Zupełnie jakbym ja go miał za dużo? Jestem normalnym korposzczurkiem siedzącym 9 to 5, a czasami dużej (uroki zdalnego dostępu do firmowej sieci 🙁  ). W domu żona i dziecko. Nie oszukujmy się, ślicznie spompowani panowie na zdjęciach to albo zawodowi modele, albo młode chłopaczki, które jeszcze się uczą i mają dużo za dużo wolnego czasu. My, stateczni ojcowie, mężowie i pracownicy musimy kombinować (choć to chyba dotyczy także płci pięknej – można powiedzieć, że ten problem jest taki „unisex”). Jak ja to robię:mąż_żona_siłownia

  1. Rower. Bez dwóch zdań. Najlepszy sposób na ruch. Dojeżdżam tak do pracy. Codziennie. Bez wymówek. Daje to godzinę ruchu dziennie, której nie da się nadrobić w inny sposób. Rocznie wychodzi około 5000 km. Zamiast stać w korku i spalać paliwo wolę jechać i spalać tłuszcz. No niby fajnie, ale wiele osób twierdzi, że to nie takie łatwe, bo prysznic, itp. No to kilka porad:

– Higiena osobista. Niestety penetracja kategorii dezodorantów w Polce nie jest 100%, nawet wśród białych kołnierzyków (poparte obserwacją bezpośrednią). Warto takowego używać!

– Dodatkowo polecam eliminację zbędnego owłosienia. Nie żyjemy już w jaskiniach i nie ma potrzeby aby spod pach wystawał ogrzewający busz. Nie ma nic męskiego i seksownego w smrodzie potu.

– Spokojne tempo dojazdu. Intensywnie zaczynamy się pocić powyżej pewnego tętna. Rano można sobie spokojnie popedałować. Tour de France i tak nie wygracie. Nie ma co się spinać. A odkuć się można wracając po południu. Ja rano jadę około 30-35 minut, a po południu schodzę nawet do 20 minut.

– Odzież termiczna na zmianę (i w ogóle odzież na zmianę). Zapomnijcie o bawełnianych T-shirtach. W tym na pewno będziecie śmierdzieć. Bawełna nie oddycha, (dobra) odzież termiczna tak. Dzięki temu się nie spocicie (albo przynajmniej mniej). Zimą wjeżdża kominiarka, ciepłe spodnie i kurtka. W ten sposób sezon na rower trwa dla mnie cały rok.

– Ja zawsze mam w pracy dodatkowo antyperspirant i ręcznik. Pot sam w sobie nie śmierdzi, dopóki nie zaczną nim żywić się bakterie. W cieplejsze dni polecam też trzymać w pracy takie wilgotne chusteczki dla dzieci.

Jazda rowerem to nie jest żadne wyrywanie czasu rodzinie. Do pracy i tak trzeba dojechać i tak, a ja swoje 8km do centrum Warszawy najszybciej robię właśnie rowerem. Prawie zawsze w pół godziny, a samochodem jechałem nawet 1h10m.

  1. Siłownia. Tu trochę trudniej. Zwłaszcza jak ma się obowiązki. Co prawda słyszałem o firmach, które pozwalają pracownikom w ciągu dnia wyjść na godzinę na fitness, ale to niestety nie jest powszechne L Jazda na siłownię o 17:00 to wbicie się w tłumy okupujące każdą maszynę po pracy.

Moje rozwiązanie to siłownia o 22.00. W dużych miastach sporo jest takich czynnych całą dobę, albo przynajmniej do 24:00. W ten sposób zdążę przeczytać córce bajkę na dobranoc, poczekać aż zaśnie i jeszcze przećwiczyć swoje.

  1. Bieganie. W dni bez siłowni, biegam. Proste, tanie i skuteczne. Godzinkę, albo pół zawsze da się znaleźć. Fakt, jestem chłopcem i nie boję się biegać po 22:00. Ale dziewczyny też nie powinny się bać, teraz tyle ludzi biega, także wczesną nocą, że raczej zawsze ktoś się kręci obok. W weekend dłuższe wybieganie, najczęściej na zmianę z Iloną.

Jak ktoś lubi wcześniej się położyć spać, to można to wszystko rano zrobić (mam kolegę, który wstaje codziennie o 4-tej i dojeżdża z spod Warszawy do centrum, aby móc poćwiczyć, i świetnie mu się to udaje pomimo czwórki dzieci)

To podstawa. Od czasu do czasu pojadę z rodziną na basen. Robimy z Iloną na zmianę po 40 basenów, osoba, która nie pływa bawi się z córką. Na koniec wszyscy zadowoleni.

I teraz wiele osób powie, że w ten sposób nie będzie spędzało czasu z rodziną. Powiem wprost – pierdolenie. Córka nawet nie zauważa, że mnie nie ma, bo najczęściej śpi, a do przedszkola sama dojeżdża rowerem (co prawda jako pasażer, ale się liczy). Poza tym od momentu powrotu z pracy do jej zaśnięcia czas spędzamy razem.

Tak w ogóle, to całkiem przypadkiem w pracy zajmuje się badaniami społecznymi i wiem jaki jest dominujący sposób spędzania czasu z rodziną – siedząc do siebie plecami i grzebiąc na fejsie albo grając w gry, a wieczorne rozmowy ograniczają się do „ścisz telewizor”. Warto więc wyłączyć cały ten elektroniczny syf i pójść trochę się poruszać (wskazówka dla desperatów – dobre siłownie mają WiFi 😉 )

Bartek, tata, badacz

Mąż, ojciec, pracownik korpo, pasjonat sportu uzależniony od aktywności fizycznej. Pokazuje że tatusiowie po 30-stce nie muszą mieć brzuszka pomimo wielu obowiązków, które dostarcza codzienne życie i praca.

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: