Oceniamy: Olsztyn dla aktywnych

Ok. nie będę ukrywał, że z Olsztyna pochodzę, więc mam do niego całkiem spory sentyment. Będąc jeszcze małą kijanką spędzałem tam całe wakacje haratając w gałę czy po prostu leżąc na plaży i były to zawsze najfajniejsze wakacje życia. Teraz, po 14 latach przyszło mi do mojego rodzinnego miasta powrócić jako turysta. No może nie do końca, bo w sumie byłem tam w delegacji, ale udało mi się wziąć ze sobą całą rodzinę, która miała więcej czasu na korzystanie z infrastruktury miasta. Pojechaliśmy w 2 rodziny. 4 dorosłych i 3 dzieci.

Wyjazd zaplanowaliśmy bardzo późno. Właściwie byliśmy już spakowani a nie mieliśmy jeszcze gdzie spać. Rzutem na taśmę udało nam się znaleźć… akademik w Kortowie i tam spędziliśmy cały tydzień.

  1. Kortowo

Dla niewtajemniczonych jest to miasteczko akademickie Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, chyba jedyne z prawdziwego zdarzenia w Polsce.

Okazało się idealnym miejscem na bazę wypadową, zwłaszcza dla osób aktywnych jak my. Pod samym nosem mieliśmy stadion lekkoatletyczny z 400m bieżnią, do tego były dostępne płotki, których używaliśmy do ćwiczeń biegowych. Wysoka górka kortowska okazała się idealnym miejscem na podbiegi. Jeżeli dodać do tego las, w którym można było się wybiegać dostajemy miejsce idealne dla lubiących trenować bieganie.

11352220_10203302233635861_1543124577_o

Do jeziora mieliśmy jakieś 5 minut drogi, co okazało się zbawienne biorąc pod uwagę, że mieliśmy 3 małe marudy, które niekoniecznie lubią chodzić na długie dystanse. Plaża była strzeżona i ogrodzona, z dużą ilością piasku. Co więcej 4-latkom do szczęścia potrzeba. Można było pływać (po warszawsku 😉 ), robić zamki z piasku i nosić wodę w wiaderku do z mozołem wykopanych kanałów.

Do tego wszystko pod nosem – kilka restauracji (no może raczej barów), dobrze zaopatrzony sklep. Na stare miasto jechaliśmy 5 minut a na plażę miejską 10, co dla osób przyzwyczajonych do warszawskich odległości i czasów ich pokonywania było jak wyjście do pokoju obok.

W Kortowie zabrakło mi natomiast siłowni. Są niby 2 ale nie wiadomo w sumie jak z nich korzystać. Od stróża dowiedziałem się, że muszę iść do jakiegoś pana prezesa klubu sportowego i sobie to „załatwić”. Ot taki relikt PRL. To warto poprawić.

  1. Siłownie

Tak więc trzeba było poszukać sobie siłowni gdzie indziej. Ale z tym akurat nie było problemu. Odwiedziliśmy 2 siłownie. Obie to Planeta Formy.

PF w Aquasferze, czyli dużym basenie z aquaparkiem to kompletna siłownia, chyba jedna z lepszych w których byłem. Niczego nie brakowało, dużo wolnych ciężarów, sporo przestrzeni. Bardzo polubiłem dużą salę do wszelkiej maści zumby i crossfitu. Można tam było w spokoju się porozciągać i potrenować stabilizację. Siłownia naprawdę świetna, a do tego jest razem z 50m basenem, z którego ze względu na obłożony kalendarz nie udało nam się skorzystać.

11749346_10205740213357132_481872833_n

PF nad jeziorem Ukiel to zupełnie inny klimat. Przede wszystkim siłownia świetnie położona. Prosto z sali ćwiczeń rozciąga się wspaniały widok na jezioro. Wg mnie najładniej położona siłownia w jakiej byłem, pod tym względem z powodzeniem może konkurować z siłownią na ostatnim piętrze Intercontinentala w Warszawie. Niestety ma ten sam problem co siłownia w IC czyli brak niezbędnych maszyn i ciężarów. Pierwsza rzecz, której po prostu nie było to wyciągi. Trzeba było mocno kombinować aby zrobić wiele ćwiczeń nie mając wyciągów. Na szczęście kompletny box do crossfitu i TRX pomogły mi wykonać ćwiczenia. Podsumowując to jest to bardziej crossfit box niż kompletna siłownia, a szkoda, bo jest to jedyny obiekt w mieście czynny 24h (za wyjątkiem weekendów o czy m się przekonałem w sobotę stojąc w nocy pod zamkniętymi drzwiami).

  1. Plaża miejska

Skoro już dotarliśmy nad jezioro Ukiel to nie można nie napisać o chyba najfajniejszym elemencie sportowo-wypoczynkowej infrastruktury miasta jakim jest plaża miejska.

Pamiętam jak mając 15 lat skakałem przez krzywy płot aby tylko nie płacić 1,50 za wejście na starą i zniszczoną plażę. Po 19.00 można było wejść za darmo i to właśnie wtedy z kolegami chodziliśmy  aby spokojnie popływać na pustej plaży.

Na szczęście ktoś poszedł po rozum do głowy, zlikwidował płot, otworzył bramy i wyremontował całość. Pierwszy raz dotarliśmy na plażę około 19:00 i ku mojemu zdziwieniu nie było szans na spokojne pływanie. Ludzi było naprawdę sporo. Na tak ładnej i zadbanej plaży aż chce się siedzieć.

plaza_olsztyn_dzieci

Całość robi naprawdę mega wrażenie – kilka zejść do wody,  z piasku, z podwyższonego nabrzeża, z mostem, bez mostu. Co kto lubi. Drewniane ławki do leżenia, szerokie alejki do spacerów, boiska do siatkówki plażowej, do koszykówki, wypożyczalnia rowerów, rowerów wodnych, kajaków. Szkoda, że nie starczyło nam czasu aby z tego skorzystać. Całość oferty uzupełniona o kilka knajpek. Po prostu genialne. Uważam, że pod względem komfortu plażowania jest to najlepsza plaża w tym kraju bijąca o głowę większość plaż morskich czy miejskich (bo np. można wejść do wody w przeciwieństwie do plaż nad Wisłą w Warszawie).

  1. Stare Miasto

Po kąpielach wodnych i słonecznych brał nas głód i trzeba było gdzieś się udać aby zjeść. Pierwszym wyborem był Stare Miasto. I tutaj uczucia raczej mieszane. Restauracje raczej przeciętne, nie oferujące żadnych przysmaków kuch lokalnej i regionalne. Dominuje pizza i kebab, no i piwiarnie. Stare miasto i wyremontowany park zamkowy zachęcają do spacerów, ale zabrakło zdecydowanie czegoś co zatrzymało by nas w tym miejscu. Stare Miasto w dzień to raczej stołówka.

dzieci_olsztynskie_noce_bleasowe

Natomiast wieczorami robiło się przyjemniej – w trakcie naszego tygodniowego pobytu były 3 duże imprezy na fosie (amfiteatr pod zamkiem – kiedyś nielegalnie piło się tam piwo, teraz na wyremontowanej scenie odbywają się imprezy), ale nam udało się dotrzeć tylko na Olsztyńskie Noce Bluesowe. Do tego niektóre lokale są naprawdę ładnie położone – szczególnie polecam te nad Łyną w okolicy mostu Świętego Jana

  1. No i cała reszta

Z innych atrakcji udało nam się jeszcze zaliczyć planetarium. Tu kolejny szok. Nie było już nudnych wykładów o astronomii które pamiętam z dzieciństwa. Teraz wszystko jest cyfrowe i przygotowane pod kątem dzieci. Dzieciaki były zachwycone.

Jednak musiałem pracować i nie udało się zrealizować wszystkich planów wycieczkowych:

Nie byliśmy w parku linowym (niby są wszędzie, ale dopiero jak człowiek ma więcej czasu to o tym myśli)

Nie skorzystaliśmy z (wyglądającej świetnie) infrastruktury rowerowej – muszę kupić relingi na rowery. Tego szczególnie mi szkoda, bo ilość leśnych ścieżek rowerowych wygląda naprawdę imponująco.

Nie pływaliśmy niczym po jeziorze. Też zabrakło jakoś czasu, a w planach były rowery wodne i kajaki.

zachód_słońca_plaza_miejska_olsztyn

W każdym razie jeszcze jakoś sobie to odkujemy.

 

Podsumowując – Olsztyn to świetne miejsce do spędzenia urlopu, zwłaszcza aktywnego. Z powodzeniem może konkurować z każdym turystycznym ośrodkiem w kraju. Niestety znajomość marki miasta jako miejsca na urlop jest jeszcze niska i dla wielu nie jest tak lanserskie jak nie np. Sopot (choć jest dużo więcej ciekawych rzeczy do robienia)

Pewną wadą może być niewielka baza hotelowa (naprawdę ciężko było znaleźć miejsce), ale może lepsze wykorzystanie potencjału Kortowo coś by zmieniło.

Na pewno wrócimy do Olsztyna jako aktywni turyści!!!

 

Dołącz do grupy aktywnych Mam:cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpg

 

 

Instagram:

ilo olo11169053_10205109642593257_978717547_n

Bartek, tata, badacz

Mąż, ojciec, pracownik korpo, pasjonat sportu uzależniony od aktywności fizycznej. Pokazuje że tatusiowie po 30-stce nie muszą mieć brzuszka pomimo wielu obowiązków, które dostarcza codzienne życie i praca.

6 thoughts on “Oceniamy: Olsztyn dla aktywnych

  • 22/07/2015 at 16:44
    Permalink

    Następnym razem wpadnijcie chociaż na chwilę do Ostródy 🙂 Oprowadzę Was!

    Reply
    • 09/08/2015 at 11:27
      Permalink

      Ilona: Ostródę znamy, w tym roku akurat nie byliśmy, ale jak będziemy to się przypomnimy 🙂

      Reply
    • 18/08/2015 at 21:14
      Permalink

      Znamy, znamy, jak kiedyś będziemy to się odezwiemy 🙂

      Reply
  • 23/07/2015 at 07:30
    Permalink

    A gdzie nocowaliście ? Myślimy nad urlopem w Olsztynie, ale nie możemy się zdecydować na żadne miejsce noclegowe…

    Reply
    • 09/08/2015 at 11:26
      Permalink

      Ilona: My po studencku… w akademikach 🙂

      Reply
    • 18/08/2015 at 21:14
      Permalink

      Nocowaliśmy w akademikach na Kortowie 🙂

      Reply

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: