Nie pozwól dziecku trenować!

Takiego tytułu się niespodziewałaś, co? Zanim jednak ocenisz przeczytaj do końca. Aktywność fizyczna u dzieci ma wiele … konsekwencji, z którymi Ty – Rodzic musisz się zmierzyć!

11868686_10203427261321475_313854258_n

1.  Dyscyplina, konsekwencja i rutyna!
Trening wymaga systematyczności, wytrwałości i konsekwencji. Z każdym treningiem Twoje dziecko nabiera tych cech. Bardzo szybko może się okazać, że jest w tym lepsze niż Ty 🙂 Nagle zorientujesz się, że nie musisz namawiać swojego dziecka, żeby posprzątało pokój, zjadło sprawnie śniadanie czy odrobiło lekcje. Będzie to dla niego normalna kolej rzeczy. Na treningu występuje pewna rutyna (rozgrzewka, trening właściwy, schłodzenie), konsekwencja (trenujemy regularnie, o tej samej porze) i dyscyplina (słuchamy trenera). Takie nawyki przekładają się na życie codzienne.
I co Ty wtedy biedna matko zrobisz? Jak żyć bez ciągłego upominania i odkładania porozrzucanych zabawek? Uwierz mi da się i jest to nawet całkiem wygodne!
11238970_10203063124658286_2181903298732052129_n2.  Sprawność intelektualna.
Już wiele lat temu udowodniono, że dzieci, które są aktywne fizycznie osiagają lepsze wyniki w nauce.  Badacze z Instytutu Zdrowia Publicznego (Institute for Community Health) w Cambridge w stanie Massachusetts przeprowadzili badania wśród dzieci w wieku 9-13 lat.  W próbie wzięto pod uwagę przynależność  etniczną, płeć, miejsce zamieszkania, warunki ekonomiczne ich rodziców. W konsekwencji okazało się, że dzieci sprawne fizycznie lepiej się uczą. Dzieci, które uprawiały regularnie sport uzyskiwały zdecydowanie lepsze wyniki w testach matematycznych i językowych (źródło: PAP, www.naukawpolsce.pap.pl) Zatem droga Matko jak Ty poradzisz sobie z tym kiedy okaże się, że Twoje dziecko wynajdzie lek na raka, odkryje nową planetę albo nie daj Boże będzie lepszym matematykiem niż Ty?

3. Plan na życie.
A co się stanie kiedy zaprowadzisz syna np. na zajęcia piłki nożnej i po kilku treningach on uzna, że będzie wielkim piłkarzem. Jako młody człowiek będzie miał pomysł na siebie, będzie chciał się rozwijać, będzie wiedział czego chce. Sport przekłada sie także na inne dziedziny życia. Trening to plan, jest przemyślany od początku do końca, wymaga i uczy myślenia do przodu. Kiedy wprowadziliśmy do życia naszej stosunkowo regularny (jak na 4latka :)) plan aktywności fizycznych zauważyliśmy, że po pierwsze bardzo pozytywnie go przyjęła, po drugie nauczyła sie planować swój czas. Bardzo zaskoczyło mnie kiedy pewnego dnia usłyszałam: „Mamo, mam taki plan na dziesiejsze popołudnie. Po przedszkolu pojedziemy na basen, ale ten odkryty, zrobimy tam piknik, popływam, a potem pobawimy się na palcu zabaw (na basenie jest plac – szacun za kojarzenie faktów) . Wieczorem pójdę z Wami na bieganie (zazwyczaj trenujemy na bieżni/stadionie/boisku), ale dziś nie będę biegać, wezmę sobie książki, koc i zabawki, może zaprosimy też Oliwkę? Co Ty na to?” Wymiękłam, moje dziecko wie czego chce, nie muszę zgadywać, zastanawiać się czy trafię w dzisiejszy gust. Dostałam jasny komunikat, co więcej ten komunikat nie był egoistycznym ja chcę, ale jej plan wpisywał się też w część mojego planu.
Jak z tego wybrnąć? Myślisz sobie…. a może by tak dziś poleniuchować przed telewizorem, a tu nie ma… nie ominą Cię dziś atrakcje na placu zabaw i jeszcze masz bieganie… pamiętaj!!!

4. Twój czas z dzieckiem.
Bawimy się różnie, czasem wspólne zabawy plastyczne, czasem planszówki, czytanie książek, obowiązkowo plac zabaw, ale nie oszukujmy się dzieci kręcą się jak mróweczki. 5 minut to zdecydowanie za dużo na jedną czynność z perspektywy malucha i w sumie całkiem to rozumiem. Niby wszystko super, ale nie będę się oszukiwać, że robienie teczki 4latka jest dla mnie pasjonujące, robię to bo dbam o rozwój swojego dziecka wielobiegunowo, ale sorry, we mnie też zostało coś z dziecka i większą przyjemnosć sparwia mi latanie po boisku i udawanie niedźwiedzia, bociana, pieska albo żabki. Dzięki temu, że owe zabawy robimy w określonym schemacie, w seriach, przeplatamy statyką i dynamiką wychodzi z tego niezły trening, co więcej jest energicznie i nie ma NUUUDYYYY!
Ale nie to jest najistotniejsze. Moje dziecko lubi rysować, bawić się w domu, ale po takich animacjach nigdy nie widzę w niej jakiejś dzikiej radości. Kiedy jednak razem wytarzamy się na trawie, poskaczemy, poturalmy i upierdzielimy kurzem po uszy albo usmarujemy dupsko tartanem na czerwono widzę w jej oczach… takie kurwiki. I życzę Wam, by kiedyś Wasze młode po zabawie z Wami rzuciło się na Was i wykrzyczało… ALE DAŁYŚMY DZIŚ OGNIA, co?
Co więcej, uwaga teraz będzie grubo, na następny dzień masz gwarantowane, że ta Twoja latorośl opowie wszystko kolegom z przedszkola i jako rodzic dostajesz plus 10 punktów mocy wśród młodego pokolenia 🙂

11897137_10203427263081519_556010054_n

5. Pozytywne zmeczenie.
Jak się dziecko porządnie umęczy to lepiej śpi. My Matki wiemy o tym doskonale. Pchamy te wozy po parkach, łazimy na ten plac zabaw choć często nie mamy na to ochoty, ale potem kiedy wracamy do domu to ten dzieciak ma w końcu drzemkę, a my Matki możemy się w spokoju napić kawy. Podobnie jest ze sportem. Jak taki młody człowiek się porusza, poskacze to się dobrze dotleni, wyprodukuje masę endorfin, pobudzi swój metabolizm. Efekt… lepiej śpi, lepiej je i ma lepszy humor!!!
O zgrozo… dziecko zaśnie o 20.oo, a Ty masz ….aaaaaaaaaa…… wolny wieczór! Ratunku, co zrobić z czasem?! Spoko, pierwsze dni bedą trudne, ale potem sobie poradzisz i dojrzejesz do tego, że czasem możesz bezkarnie obejrzeć serial albo poczytać książkę.

11853969_10203427263681534_1052596692_n

6. Pokora i umiejętność przegrywania.
Ile razy grałaś z dzieckiem w chińczyka, tak żeby wygrało? Przecież jak przegra będzie mu przykro, każdy przecież lubi wygrywać. Tylko co potem? Pierwsza porażka i trauma na pół życia. Sport uczy upadków od samego początku. W sensie dosłownym, bo nie raz otłuczesz sobie dupę, ale też w tym wyższym wymiarze – dziecko uczy się, że nie zawsze jest się mistrzem sytuacji. Sportowe porażki zdarzają się często, ale tak samo często działają jak motywator do tego, aby się przyłożyć i kolejnym razem być o krok dalej.
Kiedy maluch osiąga sukces wie, że nie przyszdł łatwo i ma on dla niego ogromne znaczenie. Ostatnio podczas biegu ulicznego moja córka i dzieciaki przyjaciół przekraczały z nami linię mety, przebiegały zaledwie ostatnie metry. Szefu biegu obdarował je medalami i… nie zgadniecie jakie było ich zdziwienie kiedy je dostali! Zatkało mnie, kiedy Olo zapytał dlaczego oni też dostali medale, przecież nie przebiegli całego dystansu. Nawet takie maluchy zorientowały się, że tym razem to tylko kawałek metalu, a nie trofeum…
Sport uczy pokory, tu się nie da być mocnym w gębie i ściemniać,  jak uczciwie pracujesz to zaczyna Ci to wychodzić, jak idziesz na skróty to efektów brak.

11880717_10203427260281449_667057362_n
fot. Piotr Dymus

7. Relacje społeczne, tolerancja i bycie fair play.
Sport uczy życia w grupie. Bez względu na dyscyplinę, zawsze trenuje czy startuje się lub gra z innymi ludźmi. Czasem trzeba się dostosować, czasem przyjąć pozycję lidera. Sport wymusza umiejętność pracy z rówieśnikami i trenerem, uczy współpracy i współzawodnictwa. Daje poczucie przynależności do grupy (klubu, drużyny) co bardzo zaspokoja potrzebę akceptacji, która dla człowieka – zwierzęcia stadnego jest tak istotnym elementem funkcjonowania. Sport uczy też bycia fair play, bycia otwartym na drugiego człowieka. Tu nieistotne jest pochodzenie, kolor skóry, sytuacja ekonomiczna, tu istotna jest wspólna zabawa, doping rodziny i przyjaciół oraz satysfakcja.
I tu niestety musisz się przyzwyczaić, że czas wolny Twoje dziecko będzie chciało spędzać z innymi dziećmi. Na placu zabaw zobaczysz za nim kłębek kurzu i nie usłyszysz „Mamo, chodź i  posiedź ze mną w piaskownicy” albo „Mamoooo, on zabrał mi łopatkę!” Niestety te momenty kiedy przez 20 min patrzysz jak Twoje dziecko kopie dołek przejdą w zapomnienie, a przecież to takie pasjonujące zajęcie.

11868783_10203427261761486_2063998925_n

8. Pewność siebie.
Cecha, której coraz częściej brakuje nam wszystkim. Nie, nie chodzi mi o bycie przemądrzałym. Chodzi mi o wiarę w swoją osobę i umijętności. Kiedy człowiek trenuje to musi stawiać sobie cele – realne, mierzalne, wpasowane w ramy czasowe. Prawda jest taka, że te cele osiąga, podnosząc świadomie lub nie swoją samoocenę, pozbawiając się jednocześnie kompleksów. Wysoka samoocena podnosi nasze umiejętności interpersonalne, dodaje odwagi, łatwiej przychodzi nam podejmowanie decyzji. Dokładnie tak samo funkcjonują nasze dzieci.
No i tu kolejna pułapka. Twoje dziecko nie będzie chciało chować się za maminą spódnicą, a swoje małe wielkie problemy będzie starało się rozwiązywać samo. Ciebie poprosi jedynie o radę, a nie o decyzję.

1375215_10203291801975076_1310145543307581762_n

Zatem sama oceń… czy warto?
Oczywiście nic na siłę, dziecko musi poczuć ten klimat. Jeśli w domu leżysz plackiem, to  młode tego bakcyla prawdopodobnie nie załapie, bo niby skąd? Choć znam wyjątki 🙂 Nigdy nie mów dziecku, aby robiło coś czego nie robisz sama. Jeśli jednak Tobie ciężko usiedzieć na tyłku to możesz być pewna, że Twoje dziecko też tego zapragnie. To rodzic jest pierwszym autorytetem dziecka i jeśli ono widzi, że to co robisz daje Ci radość, też chce tej radości skosztować. Zatem jeśli Twoje dziecko chce iść z Tobą i trenować to weź je ze sobą, nawet jeśli tym razem spierdzielisz swój trening po całości, ale jak chce to niech i ono spróbuje.
Moja córka w wieku 3 lat miała takie marzenie, że chce iść  na siłownię (pewnie dlatego, że chodzimy oboje, często o tym mówimy w domu) Wierciła nam dziurę w brzuchu i wierciła. Kiedy byliśmy w sklepie sportowym zakupiła sobie dwa różowe ciężarki 0,5 i różową matę, bo ona się musi na tę siłownię przygotować. Mało się nie posikałam jak z dumą taszczyła swój nowy sprzęt do kasy. Ale do sedna. Zwyczajnie bałam się zabrać ją na klasyczną siłownię, bo wiadomo bezpieczeństwo, tu już jednak bawimy się dużymi talerzami… ale ta wierciła, więc kilka razy weszłam z nią na recepcję i z daleka pokazywałam co jest do czego, kilka razy przez okno podpatrywałyśmy jak ćwiczy tata… było mało, dalej wierciła. W końcu zabrałam ją do naszego fizjoterapeuty, który ma w swoim gabinecie salkę treningową, trochę ciężaru, cardio, sprzęt do stabilizacji, trampoliny… siedziała tam ponad godzinę, radość nieziemska. Wada wizyty… w naszym domu pojawiła się trampolina. Zajmuje pół mojego gabinety, ale … czego nie robi się dla dzieci 🙂

11880244_10203431317862886_146939560_n

Dołącz do grupy aktywnych Mam:cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpg

 

 

Instagram:

iloolo11169053_10205109642593257_978717547_n

Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: