Na chwilę przed startem…

Jesteśmy dobrze pier**lnięci… Jeszcze kilka lat temu nie podejrzewałabym się o takie fanaberie… święto, ściągam z Mazur babcię, bo inaczej bym się z mężem musiała szarpać kto biegnie, choć z drugiej strony obyśmy w życiu mieli tylko takie problemy… Odstawiam się w najbardziej oczojebne krótkie spodenki, może nie byłoby to dziwne gdyby nie to, że jest połowa listopada. Nasz dom przypomina zapchany po brzegi bunkier, babcia ogarnia wnuki, swoje i pożyczone, a dorosłe bieguny latają prawie z gołymi dupskami po chacie i się przebierają szukając najlepszego rozwiązania. Jeden siedzi na kanapie i się nawadnia, drugi w tym czasie przytupuje z nogi na nogę w kolejce do toalety, bo nawodnił się zanadto. W międzyczasie wpada Agnieszka z Olsztyna, ładuje się do windy, sąsiad wciska jej odruchowo guzik i mówi… Pani to na 9 pewnie, do tych biegających. Tylko oni tacy są w naszym bloku, ona biega, mąż jej biega, dziecko im biega. Gotowi… ładujemy się w auto… jedno oczywiście, bo z parkowaniem krucho… naubierani na cebulę, bo niewiadomo jak będzie wyglądamy jak spora grupa uchodźców. Na parkingu zmiana decyzji, jednak za ciepło… i znów to samo co pół godziny wcześniej było w chacie z tą różnicą, że na parkingu, ale tu wyglądamy normalnie, bo takich pojebów jest więcej. Stajemy na starcie, zaczyna się odliczanie, ale ….. a może by tak jeszcze siku! I jak zawsze z jęzorem na brodzie gonisz swoją strefę, bo przecież wszyscy wpadli na ten sam pomysł Emotikon smile 3,2,1 start… i się zaczyna… zamiast siedzieć z dupą na kanapie zmuszasz swoje ciało do ogromnego wysiłku… z jednej strony myślisz… na co mi to, no kur… na co??!! Z drugiej kiedy czujesz wyrzut adrenaliny, bierzesz głęboki wdech i zimne powietrze rozrywa Ci naczynka w nozdrzach, a mimo to jest Ci tak gorąco, że chcesz zdjąć skórę, walczysz z czasem i zastanawiasz się czy on znokautuje Ciebie czy może Ty znokautujesz go… czujesz jakąś dziwną, wręcz masochistyczną przyjemność. Kiedy walczysz o oddech, a mimo to masz na twarzy USMIECH… czujesz, że żyjesz… Jesteś tu i teraz, Ty i Twoje myśli, czasem nie ma nawet myśli… jest dziwna przyjemna pustka beztroski, której brakuje Ci w życiu codziennym. Jest meta… meta, na której zawsze ktoś czeka i krzyczy: „Ciśnij wariatko, to jest Twój moment” No właśnie mój moment, mój wynik, mój sukces… Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierają, wszystkim, którzy na mnie krzyczą (Wroński o Tobie mowa) ale wiem, że chcą mojego sukcesu, bo będzie to też ich sukces, dziękuję też tym, którzy zazdroszczą, uwierzcie… jesteście dla mnie mega motywacją, chyba największą, by dać z siebie jeszcze więcej!
Dziś biegło 15 tyś biegaczy, mniej lub bardziej doświadczonych, zawodowców, amatorów, poczatkujących, a ja byłam na mecie 7 kobietą  w k30, z czasem 42:38 i choć do mego celu jeszcze kawał drogi to dziś jest sukcesem.
Festiwal Biegowy dziękuję za foto pełne emocji.

11233416_10203840160083686_6448101316492529340_n

Dołącz do grupy aktywnych Mam:

cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpg

Instagram:

ilo olo11169053_10205109642593257_978717547_n

Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: