Medal na całe życie…

„BOS EKO biegaton, to taki mały bieg pod Warszawą, może pobiegniemy co?” – rzuciła Żaneta.
W sumie czemu nie pomyślałam, szybko skręciłyśmy sztafetę, reszta zapisała się na 5,3 km, zaciągnęłyśmy też chłopaków i dzieci. Jednak coś mnie tknęło, ja z tych co podpatrują konkurencję, więc pofatygowałam się i obejrzałam listę startową… Powiem tylko tyle, nagrody zacne to zacne towarzystwo i dużo gości zza wschodniej granicy. Kategorie wiekowe nietypowe… z 16latkami nie mamy szans 🙂

12167289_974006965994118_1995359825_nZanim jednak i imprezie to… Statystyki 🙂
Sztafeta:

sztafeta

12165972_974006762660805_1236448684_n

Kobiety 5,3 km:

Ilona – 22:24
Ola – 27:34
Ilona – 29:04
Donata – 31:50
Marzena – 32:17

Mężczyźni 5,3 km:
Bartek – 20:42
Jarek – 23:05
Piotr – 28:26
Łukasz – 32:46

Videoskrót

Jedyna sztafeta kobieca!
Prawie wszyscy wsytawili dryblasowatych Panów, na czas idą… my poszłyśmy na piękno, u nas same kobity! Marta jako pierwsza stanęła w szranki z chłopakami. Testosteronem trzaskało na odległość 🙂
Jej oczami, wyglądało to tak:
Rzut oka na rozgrzewających się… hm… zero różowego koloru, same czarne stroje, mięśnie, ooojj SAMCE i to co od razu widać po ciałach – biegacze… szybcy biegacze. Rzut oka na mnie…hm różowe buty, różowy termik, turkusowa czapka, mięśnie…hmmmmm no.. rzut oka jeszcze raz: mięśnie??? no dobra to może lepiej się uśmiechnę! Gotowi? Start! Słyszę Panią trener „Dajeeeszzzz!! No to daję, pędzimy … lecę z nimi, jedyna różowa gwiazda, uśmiech jest, za pierwszym zakrętem ojj tempo z 500, zwalniam do swojego rytmu i już dalej biegnę sama, no z pałeczką… a czarny tłum mięśni i feromonów tli się w oddali. Czy to im zawdzięczam życiówkę? o nieeee, dzięki drużyno 😉

12086966_974006705994144_768693843_n
Być kapitanem to jest coś!
Wypadło na Adę:
Jak to jest być kapitanem sztafety. … ciężko odpowiedzieć. ..na początku przyszedł stres czy podołam… czy ogarnę (z pomocą cudownych mamusiek się udało; ) czy będę umiała dziewczynom odpowiedzieć na każde pytanie związane ze sztafetą – ale jak to w drużynie – siła – stres był zupełnie niepotrzebny. Nie trzeba być liderem, najszybciej biegającym czy też najstarszym – może to być każda z nas. .. I dziękuję za tą funkcję – jak mnie wybierzecie na kapitana w Eikden to wymyslę dla nas okrzyk drużynowy . A i jeszcze co miałam dodać sztafeta to jest całkiem inny wymiar biegania. ..to czekanie na kolejne zmiany i te endorfiny. ..nie do opisania; )

12166877_974006615994153_21915901_n

Pierwsza sztafeta.
Pierwszy raz ponoć pamięta się całe życie. Dla Kasi był to wyjątkowy bieg.
„Bardzo się cieszę, że mogłam biec z takimi super dziewczynami jak Marta, Ada, Monika i Żaneta. Trasa w Powsinie była bardzo przyjemna, a bieg sztafetowy, to był sprawdzian nas wszystkich, suma możliwości całego zespołu. Wyniki może mówią co innego, ale ja wiem swoje: Mamy ruszamy są najlepsze!”

12165802_974006989327449_1709826583_n

Plusy i minusy biegu sztafetowego.
Monika mówi, że jak w życiu są plusy…
– w grupie raźniej
– jetseśmy zespołem, biegniemy dla drużyny, więc skacze motywacja
– wzajemnie się wspieramy
– emocjom nie ma końca, jest napięcie od startu pierwszej do mety ostatniej zawodniczki
ale…
z tyłu głowy cały czas myśl… musisz dać z siebie wszystko… trochę mnie to jednak przeraża.

12165944_974006749327473_744174033_n
Ostatni gasi światło.

Żaneta zamykała naszą sztafetę. „Startując wiedziałam już że nie mogę nic zmienić, nie mam wpływu na wynik naszej drużyny, ale i tak postanowiłam dać z siebie wszystko. Endomondo pokazało życiówkę na 5 km 25:56 , biegło mi się trochę dziwnie, na takich biegach ścigam się z ludźmi tutaj biegłam sama więc mogłam się ścigać sama ze sobą. W głowie miałam jedną myśl: Żaneta Oni tam na Ciebie czekają… i to mnie motywowało do dalszego wysiłku. Na mecie czekała mnie nagroda kończąc sztafetę drużyny Mamy ruszamy zamykałam całą stawkę miałam najlepszy doping ze wszystkich.

12166953_974006575994157_1059881420_n

Kibic ma znaczenie.
Ola deceniła doping. „Powsin, Ty i las przez 5 km jest cudownie lecz czegoś brakuje. Trasa miała 5,3 km (według endomondo 5,5 km), jak to często była niby nic nie znaczące 300 m były najgorsze, zakręty, piach, podbieg…. Lecz wisienką na torcie było ostatnie 50 m – 100 m wylatujesz z za zakrętu i są, sterczą wszyscy pod metą, mali i duzi i się drą. Tak drą (oni nie krzyczą) DAJESZ, DAJESZ, DAJESZ!!! czy to w przypadku dzieci, sztafety czy biegu http://biegaczki.pl/indywidualnego. Na końcówce nie zależnie od tego co działo się przez 5,2 km, każdy się prostuje, wypina pierś, uśmiecha i na skrzydłach dopingu mknie do mety. Kibic ma znaczenie! Bo co to za sukces jak nie masz się z kim nim cieszyć. Nieskromnie stwierdzę, że Mamy ruszamy i ich rodziny miały najlepszy fan klub.”

12165747_974006975994117_1766406923_n
12167196_974006672660814_893735203_n

Medal na całe życie.
Na medale mamy specjalny wieszak, układamy je chronologicznie, są dla nas ważnym elementem naszej biegowej historii. Dziś medali nie było. Z jednej strony trochę żal, z drugiej… dostaliśmy medal na całe życie. Jeśli nasze sadzonki się przyjmą EKO biegaton przejdzie do historii – mówi Ilona.

12064239_974006732660808_1300080432_n

Pierwsze koty za płoty.
Donatę znałyśmy tylko wirtualnie. Zapytała o drużynę… to odrazu ją w ogień, na start!
Albo się przestarszy i ucieknie albo nas pokocha – pomyślałam, a ona…
„Po pierwsze – w grupie zawsze raźniej. Po drugie – Mamy ruszamy uskrzydlają, mobilizują i zabijają lenistwo, ale nie zakwasy. Po trzecie – mimo, że nie było łatwo, mam nadzieję, że to dopiero początek mojej biegowej drogi. Dziękuję za doping i wsparcie.”

12064215_974006712660810_1929195474_n

W grupie siła.
Każda z nas jest matką i ma jakiś naturalny instynt zajmowania sie potomstwem innych.
„Nie musiałam się martwić o córkę ponieważ została pod opieką innych dziewczyn z drużyny za co jestem bardzo wdzięczna. Super że przy większej grupie można zabrać ze sobą dzieci i nie martwić się o opiekę. Moja Sara wracając do domu powiedziała ,, fajnie mieć takie koleżanki z drużyny, było mi bardzo miło jechać z Tobą mama” – mówi Ilona B.

12167321_974006582660823_145896745_n

Biegowa elita.
Patrząc na przygotowaną infrastrukturę wydawałoby się, że fundacja BOŚ chciała przyciągnąć jak najwięcej rodzin z dziećmi. I faktycznie, kilka takich było. Natomiast duża nagroda za wygranie biegu przyciągnęła ogromną ilość wyczynowych zawodników. I w taki o to sposób bieg stał się polem walki dla kilku konkurujących ze sobą trenerów. Wodzirej na imprezie całą swoją uwagę poświęcał najlepszym zawodnikom, ciągle opowiadając jak to fantastycznie biegają zawodnicy X, Y czy Z i absolutnie ignorował całą resztę biegaczy, którzy chcieli pobiegać sobie dla przyjemności bądź sprawdzenia się. często słychać było nawet niezbyt przyjemne komentarze w stronę drużyn, które nie walczyły o pierwsze miejsce. Co więcej chyba przeceniał magię nazwisk, które wymieniał, bo może poza samymi zainteresowanymi niewielu kojarzyło o kim on właściwie ciągle mówi. U mnie pozostał spory niesmak – z pikniku rodzinnego zrobiła się napinka i walka o 1000zł nagrody – mówi Bartek.

12166338_974006769327471_1383317005_n

Pojedli, popili
Imprezy biegowe są różne, małe, duże, lepiej, gorzej zorganizowane. Ta była inna, zielona, rodzinna, atrakcyjna dla małych i dużych. Poza emocjami biegowymi i eko piknikiem były małe, pozytywne szczegóły – każdy uczestnik biegu mógł się po nim posilić ciepłą zupą i wzmocnić ciepłą herbatą. Miło, prawda? My rodzinnie napakowaliśmy rano boxy obiadem, ciastem, plackami…ale tym razem mogło się bez tych zapasów obejść… Obiad można było zamówić na miejscu, a i napić się dobrej kawy, nie jest to częste zjawisko podczas imprez biegowych 🙂 Standardowy banan i woda/napój też oczywiście były 🙂 Podsumowując. Brawo dla organizatorów, ta ciepła zupa w chłodny dzień fajnie robiła brzuchom, a z nich serduchom 😉 – z uśmiechem wspomina Piotr.

12167817_974006889327459_884479940_n

Zabawa na 102!
Mamy ruszamy mają najlepszego animatora dzieci pod słońcem. To Jarek zawsze stoi na straży bezpiecznej i dobrej zabawy. Ogarnia dzieci swoje i cudze. Gdy by nie On na wiele sytartów nie byłoby szans ( i tu takie osobiste… DZIĘKUJĘ – my) Tym razem organizatorzy mu troszkę pomogli 🙂
Jarek ocenia bardzo pozytywnie: „Muszę przyznać, że atrakcje dla dzieci były fajne. Dzieci mogły się czegoś dowiedzieć i pobawić. Oczywiście, część atrakcji pokrywała się z innymi biegami (wiem o czym mówię, kilka takich chwil z dzieciakami spędziłem ). Najbardziej naszym dzieciom utkwiły konkretne zabawy: skręcanie świeczek, które w domu teraz zapalamy przy każdej kolacji, dzieci zadbały, żeby starczyło ich na tydzień, piłowanie drzewa piłą „ moja – twoja”, oraz pszczoły rojące się w pniu drzewa. Wbijanie gwoździ w pieniek też atrakcja, na którą wiele rodziców by nie pozwoliło swoim pociechom w garażu nawet pod okiem dziadka czy taty.Wiem, że dzieciaczkom smakowały wafelki z miodem a także z dżemem jagodowym. Ogólnie zasada jest taka, że przy mniejszych biegach takie rzeczy lepiej się podobają, gdyż są mniejsze kolejki, a wtedy jest łatwiej skorzystać z zabaw. W Ekobieagatonie pamiętajmy, że chodziło o to, żeby być chociaż troszkę bliżej natury i jestem pewny, że bliżej byliśmy. Nie tylko bliżej natury, ale też bliżej siebie.

12166441_974006722660809_983659064_n

Bieg z wózkiem.
Marzena poszła na całość, pobiegła z wózkiem i z dzieckiem… na bogato 🙂
Bieg z wózkiem? Wózkiem niebiegowym? Po lesie? A co mi tam! Zapisuję się! Przecież prawie wszystkie treningi robię z małą. Mój nieodzowny kompan w bieganiu: wózek i córka plus pakiet matki biegaczki (zabawka, picie, jedzenie, kocyk). Tyle że wybieram trasy pod wózek, po asfalcie. No i tak oto stanęłam na starcie. Jedyna kobieta/matka z wózkiem i dzieckiem. Start na trawie – kiepsko. No cóż, przybijam „piątkę” z Miśką i ruszamy. Kiepski pomysł z tą trawą, ale zaraz z niej zbiegamy…a tam piach i kamienie…Ehh. Dałyśmy radę. Mijamy kilka Biegaczek aż utrzymujemy tempo z jedną z nich, której towarzyszył pies. Pierwszy kilometr tempo poniżej 6min. Stwierdziłam, że aby dać radę w tym terenie utrzymam bieg 6min/1km. I dobrze zrobiłam. Terenu nie znałam. Były góreczki! Dla innych małe, ale dla mnie z takim ciężarem do pchania okazały się być większe. Tu przydadzą się cyfry: 11kg wózek + 15kg córka no i ubrania. W wakacje było ich mało. Teraz jest ich więcej.2,5km trasy w ok. 15 minut a nas już wyprzedzają mężczyźni! Kurcze, nieźli są. Ale nie mam czasu nad tym się zastanawiać, bo przecież bieganie z dzieckiem to nie tylko bieganie, ale i rozmawianie. Więc zdyszana odpowiadam na zadane przez nią pytania. Też tak macie?:) „A tata nas dogoni?” bo tata, mój nie-biegający nie-mąż też startował i bardzo mnie to cieszy, że powoli wkręca się w bieganie. Do tej pory temat ten bardziej nas dzielił niż łączył. Na koncie ma już dwa medale i sadzonkę;) Mijamy spacerowiczów, biją nam brawa. Lubię to. Michalina też. Machamy im i uśmiechamy się. Tzn. ja robię dobrą minę do złej gry;)Piąty kilometr. Słyszymy muzykę. Już blisko. No ale niespodziankę nam zrobili na koniec biegu. Najgorsze 300 metrów! Piach, nierówności. Myślałam, że wózek mi się przewróciJ Wybiegamy zza zakrętu. Widać Miasteczko Biegowe. Mamy ruszamy krzyczą. Super! Chcę biec szybciej – jak zawsze gdy widzę METĘ, ale ciach! TRAWA! Nie da się. Mój zwykły spacerowy wózek (trójkołowy z dużymi, pomowanymi kołami) nie daje rady. Więc po prostu przyklejam uśmiech nr 2 do twarzy i ostatkiem sił wbiegamy na metę (czas 00:32:17)! Tam głęboki oddech, buziak z córeczką oraz „piątka”. Udało się. Zrobiłyśmy to. Nie żałuję, że biegłam z wózkiem. To był nasz pierwszy (i nie ostatni) wspólny bieg po medal. W tym przydatku był to eko medal – sadzonka J W planach mam kolejny, tylko chyba wózek biegowy zakupię najpierw;)

12167041_974006689327479_328440926_n

Dołącz do grupy aktywnych Mam:

cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpg

Instagram:

ilo olo11169053_10205109642593257_978717547_n

 

Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: