Matko, nie daj się spławić.

Matczyna intuicja, czy istnieje? Nie mam pojęcia co mówią na ten temat badania naukowe. Mam jednak dziwne wrażenie, że jednak istnieje jakaś zależność między stanem dziecka vs. tym co czuje matka.

Pamiętam kilka takich sytuacji. Jedną z nich szczególnie. Kiedyś siedziałam z moją córką na kanapie. Oglądałyśmy piątkową bajkę (w piątki mamy taki rytuał, że wspólnie oglądamy pełnometrażową bajkę przed snem) Podczas oglądania młoda bawiła się plastikowym pierścionkiem. Po bajce zapytała czy może się potulać. Tak się potulała, ze zasnęła wtulona we mnie. Zbieram te kilkuletnie przelewające się przez ręce ciało i transportuję do łóżka. Moment…. pierścionek. Bawiła się pierścionkiem. Szukam, nie ma. No kurde gdzieś musi być. Rączki puste, kieszonek w piżamce brak. Pewnie spadł za kanapę lub zawinął się w koc. Pewnie tak. Zaniosłam młodą do łóżka przykryłam kołdrą.  5 miniut. Tyle potrzebowałam by w mojej głowie pojawił się flash! Czułam, że nie mam szukać pod kanapą, że nie mam szukać w kocu. Jak torpeda wpadłam do dziecięcego pokoju. Palec w paszczę. Mam. Młoda wsadziła go sobie do ust. Jak wyciągnęłam ten pierścień z jej ust… wyobrażasz sobie co czułam? Ręce mi zadrżały. Przecież gdybym nie … gdybym kurna nie miała tego flasha… to… ja pierdzielę, mogło…. nie nie będę myślała co mogło. Najważniejsze, że coś w głębi mojego serca kazało mi ruszyć tyłek i podjąć konkretnie działanie. Działanie, które przyniosło efekt.

Takich sytuacji miałam w życiu kilka. Nie były one tak traumatyczne jak ta wyżej. No dobra, może jedna była dużo gorsza, ale chyba nie jestem gotowa by ją przedstawić światu. W każdym razie jestem głęboko przekonana, że matki mają taki… nie wiem… dar? Trąca troszkę cudami z biblii, ale nie o to mi chodzi. Tak czy siak mamy w sobie taki wewnętrzy głos, który mówi nam, że coś jest nie tak i nie pozwala siedzieć na tyłku.

Jakiś czas temu znów „coś mnie tknęło” Przyglądam się swojemu dziecku i niepokoją mnie jego oczy. No kurde… wszystko wydaje się ok, ale coś jest nie tak. Nie umiem tego nazwać. Zaczęłam gapić się na dziecko. W pewym momencie, aż zaczęło zwracać mi uwagę, że się na nie gapię. Skarbie co tam jest napisane? Młoda bez zawahania przeczytała. Oczy niby ok, ale… Szybka analiza, co to może być? Do jakiego lekarza? Moje pierwsze tropy: neurolog, okulista, badanie krwi pod kątem niedoborów. Neurolog zdziwienie, ale… kurcze zasiałam kobiecie ziarno niepewności, skierowanie na EEG. Okulista… diagnoza… osłabienie mięśnia w oku, trzeba wytrenować, ale wady wzroku brak. Chociaż… zasiałam ziarno niepewności… jednak. Niby diagnoza, ale… to ziarno niepewności i mój brak przekonania… badamy dalej… atropina. „Skoro Pani nalega zrobimy badania na wady ukryte, ale to będzie raczej profilaktyczne badania” Nalegałam.

Krople zapuszczone, oko rozwrte…. badanie… diagnoza… wada ukryta. Plusy na oba oczy, będą potrzebne okulary. We wrześniu mamy udać się po pierwsze zapasowe oczy. Szybko wykryliśmy wadę, szybko zareagujemy. Bardzo prawdopodobne jest to, że w ciągu kilku kolejnych lat wada się wyrówna.
A teraz ciekawostka na temat dalekowzroczonści: „U młodych osób wada ta jest z reguły ukryta, gdyż posiadają oni bardzo elastyczne oko (dużą amplitudę akomodacji). Ujawnia się ona dopiero podczas badania wzroku. Dzieci i młodzież z taką przypadłością nie lubią pracy z bliska, niechętnie czytają i uczą się, mają trudności w przyswajaniu wiedzy oraz problemy ze skupieniem. ”

Grubo? B. nigdy nie miała kłopotu ze skupieniem, ale nie siedzi też w szkolnej ławce. To dopiero przed nami.  Zaraz idzie do szkoły. Jest pilna, więc by sobie radziła, ale… jeśli nie? Zapewe przyczyn szukalibyśmy wszędzie, ale nie w oczach. Kolejny raz okazało się, że mam rację. Skąd wiedziałam, żeby szukać? Nie mam kurde pojęcia. No nie mam. Nie mam wiedzy okulistycznej. Nawet nie umiem nazwać co wzbudziło mój niepokój. W międzyczasie słyszałam, że szukam chorób na siłę, że wymyślam. A ja, kurde czułam, że coś jest na rzeczy. Może przypadek, a może moja dociekliwość, ale trafiłam na lekarzy, w których umiałam zasiać ziarno niepewności i wyegzekwować skierowania na bardziej szczegółowe badania.

Zatem Matko, jak kurde coś czujesz, jak coś w głowie, czy w sercu mówi Ci działaj to nie siedź, a działaj! Nie daj się zbyć, nawet jak ktoś Ci powie, że Ci się w dupie poprzewracało, że wymyślasz, że nic nie wiesz. Tak, może nie wiesz co, ale wiesz, że coś jest i jeśli Ty nic z tym nie zrobisz to nie zrobi tego za Ciebie nikt, a konsekwencje Twojej bierności lub braku skuteczności poniesie Twoje dziecko.

Dołącz do grupy aktywnym mam na FB:

cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpg

Instagram, tam też jesteśmy:

iloolo11169053_10205109642593257_978717547_n

Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: