Matka alergika. Jak żyć i nie zwariować?

Alergie, nietolerancje i inne „potwory” są wśród nas. Niestety stają się coraz bardziej powszechne. Ostatnio miałam przyjemność porozmawiać z Izą Gontarewicz, mamą 2 dzieci. Cała ich 4-osobowa rodzina boryka się z alergią.

Zapraszam do lektury. Piszcie w komentarzach czy ten problem też was dotyczy i jak sobie z nim radzicie?

ALERGIA, ALERGIA, ALERGIA.

Pyta Ola Sulej-Dąbrowska. Odpowiada Iza Gontarewicz. 

Powiedz nam coś o sobie?

Jestem mama dwojga dzieci – Kalinka ma 6 lat a Julek prawie 4 lata. Poza tym jestem aktywną mamą – biegam, trenuję z kettlami oraz praktykuję jogę. Lubię także gotować. Frajdę sprawia mi to, że mogę w kuchni trochę eksperymentować i wymyślać nowe potrawy lub modyfikować sprawdzone przepisy.

Masz dwójkę wspaniałych dzieci. Niestety są uczuleni. Na co?

Tak. Obydwoje od małego mieli problemy skórne i trawienne. Już jako niemowlaki moje dzieci miały szorstką skórę, która po zjedzeniu niektórych produktów dodatkowo się zaczerwieniała albo pokrywała wysypką. Najgorsze były zmiany w zgięciach łokci, kolan i na szyi. Trochę trwało zanim doszliśmy do tego co właściwie ich uczula.

Testy, badania, ale przede wszystkim obserwacja i metoda prób i błędów.

Teraz wiem na pewno, że Kalinka jest uczulona na białko jajka i pomidory. Zarówno Julka jak i Kalinkę uczulają sztuczne barwniki i roztocza kurzu. Do tego dochodzą jeszcze alergie krzyżowe, które trudno jest zdiagnozować i cały czas zgłębiamy ten temat.  U Julka jesteśmy jeszcze na etapie badań i obserwacji, wiemy że na pewno coś go jeszcze uczula, ale nie mamy pewności co to jest.

Czy ty też jesteś alergikiem?

Niestety tak. Od dzieciństwa zmagam się z alergią i atopowym zapaleniem skóry. Mój mąż również jest alergikiem, więc nasze dzieci otrzymały to w genach.  My także musimy uważać na to co jemy oraz być ostrożni w okresach pylenia niektórych drzew i traw.


Przepis Izy na KOLOROWE KOPYTKA 


Dowiedziałaś się o alergii dzieci co wtedy czułaś?

Byłam przerażona bo wiedziałam, że alergia to obciążenie praktycznie na całe życie. Dodatkowo u Kaliny trzeba było działać szybko ponieważ jej stan skóry pogarszał się w zasadzie z dnia na dzień, a wiedziałam, że proces diagnozowania alergii jest zazwyczaj długi.

Kiedy zaczęłam czytać, dowiadywać się i szukać informacji oraz kiedy znalazłam dobrego lekarza – trochę się uspokoiłam bo wiedziałam jak mam postępować.

Co wiedziałaś o alergiach?

Na początku tak naprawdę niewiele. Co prawda sama jestem alergikiem i przez wiele lat byłam leczona. Jednak obecnie wiedza na temat alergii oraz sposoby leczenia znacznie się zmieniły od kiedy ja byłam mała.

Wiedziałam na pewno, że nie chcę moich dzieci leczyć tak jak leczono mnie, czyli maściami sterydowymi. Ponieważ jest to leczenie tylko objawu, a nie przyczyny oraz w dłuższej perspektywie przynosi to więcej szkody niż korzyści.

Gdzie szukasz wiedzy na temat alergii?

Dla mnie podstawa to dobry, polecony lekarz-alergolog. To co teraz wiem o alergiach dowiedziałam się głównie od naszej nieocenionej pani doktor.

Jednak zanim trafiliśmy (z pierwszym dzieckiem) na odpowiedniego lekarza, dużo czytałam i rozmawiałam z innymi mamami na temat alergii a także zaufałam swojej intuicji i zaczęłam od diety eliminacyjnej, wykluczając jak najwięcej potencjalnych alergenów, a następnie wprowadzałam stopniowo produkty, obserwując reakcję. Przy Kalinie na początku wiązało się to z ograniczeniem diety do naprawdę kilku bezpiecznych produktów. Przy Julku miałam już trochę doświadczenia i wydaję mi się że było łatwiej.

Przepisy, porady i wskazówki czerpię również z Internetu. Wiele mam alergików prowadzi blogi z przepisami i poradami. Niektóre przepisy sprawdzają się również u nas, a inne dostosowuję do naszych potrzeb .

Czym różni się wasze życie od życia osób bez alergii?

Na pierwszy rzut oka niczym, jednak ktoś kto nas zna wie, że to nie prawda. W naszej kuchni nie ma popularnych sklepowych słodyczy oraz mocno przetworzonych produktów o niepewnym składzie. Nasz dom jest przystosowany do naszych dzieci, nie mamy dywanów, firanek ani  zasłon i jak najmniej rzeczy gdzie może zbierać się kurz. Do tego od niedawna mieszka z nami tzw. pożeracz kurzu, tak dzieci nazywają oczyszczacz powietrza, który wyłapuje kurz, roztocza, zarodniki pleśni i grzybów. Większość rzeczy musimy prac w wysokiej temperaturze. A pluszami i maskotki, których  nie da się wyprać jeżdżą na ferie do zamrażalnika lub na balkon. Roztocza kurzu giną na mrozie i w temperaturze powyżej 60 st., dlatego kiedy nie ma mrozu pluszami z którymi dzieciaki śpią przechodzą krioterapię lub zostają morsami.

Wyzwaniem dla nas są wyjazdy, wyjścia do restauracji lub na przyjęcia i różnego typu urodzinki.

W restauracjach zawsze dopytujemy o składniki poszczególnych potraw, a czasem zdarza się, że kucharz przygotowuje specjalne danie dla naszych dzieci. Wychodząc na przyjęcia często zabieramy ze sobą alternatywę dla typowych słodyczy i tortu.

Od jakiegoś czasu pomaga nam to, że nasze dzieci same pytają czy mogą zjeść to co jest dostępne na przyjęciu albo czym częstują ich inne dzieci.


Przepis Izy na RĘCZNIE ROBIONE PRALINY


Dzieci chodzą do przedszkola. Czy placówka zapewnia im dietę eliminacyjną?

Mamy to szczęście, że niedaleko nas jest przedszkole, które uwzględnia specyficzne diety dzieci.

Nawet w okresie kiedy diagnozowaliśmy alergię i musieliśmy wykluczyć  dużą ilość produktów, przedszkolna kuchnia stanęła na wysokości zadania.

Bardzo ważne dla mnie jest to, że w przedszkolu rozpisane jest dzienne menu i wiem co dziecko w danym dniu zjadło. Jak również panie wychowawczynie zapisują co dziecko z alergią zjadło.

Dodatkowo jeśli jakieś dziecko ma urodziny nie przynosi do przedszkola poczęstunku w formie cukierków bądź innych słodyczy, tylko są organizowane inne atrakcje.

Jak sobie radzisz w życiu codziennym z gotowaniem?

Często jest to wyzwanie. Czasem zdarza się że muszę przygotować 2 albo nawet 3 dania na obiad lub kolację, bo muszę uwzględnić nie tylko diety moich dzieci ale także ich ulubione smaki. Zdarza się że to co smakuje Kalinie i jej nie szkodzi, nie smakuje Julkowi lub odwrotnie. Nie oznacza to, że nie jemy tego co można kupić w każdym sklepie, ale kupujemy sprawdzone produkty lub czytamy uważnie składy produktów.

Ułatwieniem dla mnie jest to, że dzieci w ciągu tygodnia dzieci jedzą śniadania i obiady w przedszkolu.

W weekendy gotowania jest trochę więcej, dodatkowo jeśli gdzieś wychodzimy i muszę przygotować coś  „na wynos”.

W związku z tym, że moje dzieci nie mogą jeść większości sklepowych słodyczy, przygotowuję im je sama np. galaretki z owoców i agaru, ciastka bez jajek i mleka w proszku, a także latem lody na bazie mrożonych owoców.

Staram się zachęcać dzieci do wspólnego gotowania albo przygotowywania niektórych potraw. Mam wrażenie, że wtedy chętniej je jedzą i dodatkowo uczą się dbania o zdrowie poprzez dietę.

 

Dołącz do grupy aktywnym mam na FB:

cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpg

 

Instagram, tam też jesteśmy:
iloolo11169053_10205109642593257_978717547_n

3 thoughts on “Matka alergika. Jak żyć i nie zwariować?

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: