Mamy ruszamy i WOŚP wspieramy! (relacja)

foto wospZa nami 25 finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Dla nas – matek, to wyjątkowa impreza, bo od lat WOŚP wspiera nasze dzieci na każdym kroku. Nie ma chyba wśród nas mamy, której malec nie korzystał ze sprzętu zakupionego przez fundację Jurka Owsiaka. Może nawet o tym nie wszyscy wiemy, ale przesiewowe badanie słuchu każdego dzieciaka urodzonego w tym kraju jest możliwe dzięki Orkiestrze.

W związku z tym, że chcemy by grała do konca świata i o jeden dzień dłużej to wspieramy jak możemy. Wrzucamy do puszki, biegamy, a jak nie mozemy biegać bo pilnujemy dzieci to kibicujemy!

W tym roku reprezentacja mam z drużyny Mamy ruszamy, jak co roku z resztą, biegowo wspierała WOŚP.
A o tym jak było, z sentymentem wspomina Ania Bichta, która w tym roku zdzierała podeszwy dla Owsiaka i jego akcji, ale przede wszystkim dla tych, których dotyczy problem cukrzycy.

A teraz pora na Anię! (dziękuję kochana za ten tekst)

aniaBieg „Policz się z cukrzycą” WOŚP sam w sobie jest biegiem wyjątkowym. Idea biegu polega na pokazaniu solidarności z diabetykami, a oprócz tego promuje aktywność fizyczną, która jest jednym ze sposobów zapobiegania rozwojowi cukrzycy. Biegam od trzech lat, jednak dopiero teraz zdecydowałam się na udział w tym dosyć specyficznym biegu.
Dlaczego specyficznym? Jest to bieg dla każdego chętnego, o ile zdąży z wykupieniem pakietu. Limit czasowy jest ustawiony na takim poziomie, że ten odcinek 5 kilometrów można przejść spacerem w dosyć intensywnym, ale umiarkowanym tempie.
Dla mnie tegoroczny bieg „Policz się z cukrzycą i ucz się pierwszej pomocy” był nadzwyczajnym przeżyciem. Myśl przewodnia tego biegu, dla mnie jest bardzo osobista. Jestem z rodziny cukrzyków. Doskonale pamiętam widok metalowego pudełka w którym mój Dziadek przechowywał strzykawki wielokrotnego użytku. Pamiętam też staranność Babci w przygotowaniu posiłków domowych.
Obecnie wiedza o cukrzycy jest ogromna. Nie pozwoliła ona jednak uratować mojego Taty, który, zapadł w śpiączkę cukrzycową i nie odzyskawszy przytomności, zmarł w wieku lat 53.
Będąc w ostatniej ciąży, mając już dwójkę dzieci i ja zapadłam na tę podstępną chorobę. Tymczasowy pobyt w szpitalu, dwie wizyty w tygodniu u specjalistów i ścisłe trzymanie się zaleceń lekarzy, a także żelazna dieta, pozwoliła mi uniknąć przyjmowania insuliny i choć w ciąży przytyłam tylko 6 kilogramów, z przewidzianych książkowo 12, na świecie pojawiło się nasze kolejne upragnione dziecko.
Obecnie jestem w grupie ryzyka. Dla mnie oznacza to rozwagę w komponowaniu posiłków, trzymanie wagi i podejmowanie jakiejkolwiek codziennej aktywności fizycznej. Dla mnie ten bieg miał zatem mocny akcent osobisty.

wospPrzygotowując się, uległam radosnej atmosferze poprzednich biegów WOŚP, o których łatwo jest przeczytać w internecie. Dołożyłam wszelkiej staranności, by móc w tym biegu uczestniczyć i jak tylko pojawiła się możliwość zakupu pakietu, natychmiast zgłosiłam swój udział.
Pakiet zawierający numer startowy, koszulkę, buffa i bransoletkę odebrałam bez problemu już w piątek 13 grudnia, który poprzedzał niedzielną imprezę. Pakiety staram się odbierać zazwyczaj wcześniej, ze względu na to, by nie robić tłoku osobom z odległych miejsc zamieszkania umożliwiając im odbiór w terminie bliższym biegu. Z niecierpliwością oczekiwałam niedzieli 15. stycznia.
Na miejsce przybyłam półtorej godziny wcześniej. W zasadzie nie ze względu na rozgrzewkę ale na atmosferę. Opuszczając podziemie metra, przemieszczając się w kierunku Placu Defilad przed Pałacem Kultury i Nauki, docierał do mnie radosny gwar uczestników, nie tylko biegu ale również wspierających coroczną akcję Wielkiej Orkiestry. W tle słyszana była muzyka. Na miejscu zastałam ogrom ludzi, których nie widuje się codziennie na ulicach miasta. Moje oczy cieszył wszechobecny kolor czerwony bijący od serduszek WOŚP i pomarańczowy od koszulek biegowych. W radosnym uniesieniu uczestnicy biegu i zdarzenia korzystali z atrakcji jakie oferowała baza WOŚP. Można tam było za przysłowiową cegiełkę spożyć grzankę z serem, w innym miejscu posilić się czymś słodkim lub też wzmocnić się, czy pobudzić przed biegiem kawą. Rozgrzewkę przed biegiem prowadziła Mandaryna wraz z wsparciem tancerzy MDS (Mandaryna Dance Studio). Można lubić dziewczynę lub nie ale całkiem fajnie to wyszło. Jej udział w przedmiotowej akcji był zainicjowany specjalnym akcentem, bo Mandaryna od lat zmaga się z cukrzycą insulinozależną. Kiedy na scenie pojawił się Jurek Owsiak, podniósł się radosny okrzyk obecnych. Tłum wiwatował w radosnych okrzykach i okolica ucichła dopiero wraz z opuszczeniem uczestników biegu.
boz wospA sam bieg? Cudowna atmosfera adekwatna do koloru koszulek uczestników. Radość rozpierała serce i co chwilę wzruszenie odbierało dech, kiedy wśród uczestników widać było małe dzieci drepczące w koszulkach do kolan z przypiętym numerem startowym. Widziałam osobę o kulach i osoby na wózkach inwalidzkich. Były osoby w towarzystwie ukochanych czworonogów. Niektóre z psin przybrały pomarańczowe barwy. Widziałam osoby starsze i młodsze, niezależnie od płci i wieku. Byli też rodzice z wózkami. Wszyscy życzliwi i chętni do rozmowy. Pogoda nie rozpieszcza o tej porze roku. Widziałam wysiłek uczestników i determinację ukończenia biegu w szczytnym celu, w taki sposób, by nie być poproszonym do zejścia z trasy. Kiedy pod koniec biegu zerwała się dosłownie śnieżyca i wiatr nie pozwalał oddychać i tak wszyscy przemieszczali się do przodu, pamiętając o celu jakiemu ów bieg przyświecał. Po drodze towarzyszyli tłumnie kibice. I nie wiem, czy to umiejscowienie trasy, atmosfera biegu, czy moje osobiste doświadczenia sprawiły, że zwalniałam, by każdej wyciągniętej dłoni przybić piątkę, czy też radosny uśmiech kibica, odwzajemnić własnym. Nie było pomiaru czasu, nie było zatem potrzeby zerkania na zegarek.
To był bieg inny niż wszystkie. Bieg z sercem dla innych serc. Wiem jak cukrzyca potrafi podstępnie odebrać radość życia aż nadto. To cudowne uczucie móc zrobić coś dobrego dla innych.

Dołącz do grupy aktywnym mam na FB:

cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpg

Instagram, tam też jesteśmy:

iloolo11169053_10205109642593257_978717547_n

Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: