Małe rzeczy w wykonaniu mężczyzn, które doprowadzają kobiety do szału.

6. Akwarium w kiblu.

Nie ma to jak z sedesu zrobić akwarium i dbać o to by bakterie się dobrze dotleniały i mogły oglądać ludzki świat. Rzecz się rozchodzi o deskę od sedesu. Nawyk jednostronny. Umi otworzyć, a zamknąć już nie umi. Tłumaczysz, uczysz. Straszysz bakteriami, bierzesz na litość, prosisz, a on dalej nie umi. Jakieś rady jak naumić? Bo jak nie wiesz jak naumić to…
Zalewa Cię krew!

7. Podkołderniki jadowite i inne gady.

W pewnym momecie życia przychodzi ten czas, że pokazuje jaki jest. Najpierw elegancja Francja, a potem… życie. Leżycie w sypialni, a ty nagle czujesz, że coś śmierdzi. On leży niewzruszony, Ty delikatnie sugerujesz… kochanie coś tu zdechło i śmierdzi, wiesz coś o tym? A on… no co Ty nic nie czuję. Za chwilę w oczy piec zaczyna, jego też to lekko zdezorientowany stwierdza… to pewnie pies.
Tak, pies ku**wa, myslisz sobie, pod kołdrą?
Zalewa Cię krew!

8. Za chwilę.

Ulubiony skrót myślowy, którego rozwinięcie brzmi jakoś…. „Zapomnij głupia krowo, że kiedykolwiek to zrobię”. Jak słyszysz „za chwilę” to albo zaakceptuj i się nie wkurzaj, albo zrób sama, bo on ani myśli zawracać swojej szanownej poczochranej.
Tak czy siak…
Zalewa Cię krew!

9. Lewitujące talerze.

Mężczyźni wierzą, że naczynia w domu, szczególnie po posiłku napędzane są energią kosmiczną. Tuż po ich opróżnieniu unoszą się do góry, płynnym ruchem kierują się w kierunku zmywarki, otwierają ją, wybierają optymalne miejsce w koszu i oddają się kąpieli. Wiedzy tej nie idzie wyplenić. Traktują ją jak największą prawdę, a gdy chcesz dowodów, to utrzymują, że taka prawda dowodów nie potrzebuje. Talerza się po posiłku nie odnosi i koniec. Dziwne, mi jedynie lewituje kasa z portfera, szczególnie jak muszę uzupełnić lodówkę.
Ostatecznie bierzesz te gary wsadzasz w zmywarkę i ..
Zalewa Cię krew!

1o. Gdzie jest Wally?

Jak coś zginie, zawsze wina jest kobieta. Nie ważne, że to on gdzieś pierdzielnie bezmyślnie. Zawsze to Ty kobieto schowałaś, no bo przecież sprzątasz w tym domu. I nie ważne czy dotkłaś coś łapą czy nie dotkłaś to i tak Ty szukasz, bo ten nawet jak na to patrzy to nie widzi. I te jałowe dyskusje. „Gdzie są moje słuchawki?” „Tam, gdzie je odłożyłeś, skarbie” „To zaczy gdzie?” To ostatnie pytanie powoduje, że…
Zalewa Cię krew!

Dobrze, że kobieta to takie stworzenie, które potrafi krwawić 7 dni w miesiącu i nie zdycha, bo inaczej to by ludzkość wyginęła.

Czego jeszcze zbrakło? Co Wy byście dodały? A może macie inne doświadczenia? Jestem ciekawa Waszych komentarzy.

Fot. Anna Smirnova


Sporo czasu poświęciłam aby powstał ten tekst. Teraz liczę na Ciebie, bo tworzymy, to miejsce również z myślą o Tobie. Bądźmy w kontakcie:


Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

2 thoughts on “Małe rzeczy w wykonaniu mężczyzn, które doprowadzają kobiety do szału.

  • 05/10/2017 at 21:29
    Permalink

    Hahaha, świetne! Uśmiałam się setnie, ale też na co dzień to bywa nie do śmiechu, oj wcale nie do śmiechu… Generalnie mój M.na tle innych jest podobno dość ogarnięty (tak twierdzą znajomi 🙂 ), talerze to co najmniej gdzieś w pobliże zmywarki odkłada (a zdarzy się, że ją włączy!), wie gdzie w domu stoi odkurzacz ,ale…Jak tak dobrze podsumuję, to punkty numer: 2,3,4,5 oraz 7 i 10 ZGADZAJĄ SIĘ!!! Masakra! Nieodmiennie od lat zadziwia mnie „człowiek duch” – u nas w wersji również tuż przed praniem ciuchów! Czyli wygląda to tak, że gdy przed praniem zabieram się do sortowania ubrań na białe i kolory, to zawsze, po prostu ZAWSZE znajduję w koszu na pranie jego gacie w magiczny sposób sprzężone ze skarpetami! Jak stał, tak zdjął! Ściągając gacie zahacza kciukami od razu o skarpety, i ściąga z siebie wszystko na raz, tak że kawałek gaci zawsze utyka we wnętrzu śmierdzącej skarpety… i potem tak majtają się razem – białe gacie i po jednej czarnej skarpecie z każdej strony! Jak uszy słonia, tylko trąby w tym wypadku już brak! I oczywiście gacie są zawsze białe, a skiery ciemne, więc nie idzie wyprać tego razem bo zafarbuje… Potrząsanie niewiele pomaga, zazwyczaj skarpety nie chcą odczepić się od gaci, trzeba taki zestaw rozdzielać ręcznie! Chyba przed segregacją prania zacznę zakładać gumowe rękawice 😉
    Tekst pt.”kooochanie,a gdzie są…” (czyli punkt nr 10) to u nas stały punkt dnia, na który a)nie odpowiadam, b)odpowiadam „Nie wiem!Poszukaj sobie!Ja też bym musiała poszukać!A służby tu nie ma!” c)w przypływie dobrego serca idę i znajduję w 5 sekund, po czym następuje jego pełne zadowolenia „acha!są!” 🙂

    Reply

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: