Małe rzeczy w wykonaniu mężczyzn, które doprowadzają kobiety do szału.

1. Dzikie kuny na wybiegu

Wchodzisz do salonu, a one na ciebie patrzą. Czasem są dwie, czasem jedna, a czasem czają sie na Ciebie całą gromadą. Czarne, szare, białe, brązowe. Wszystko zależy od tego jaki strój danego dnia miał ich właściciel. Nie wiesz czy to żyje czy nie żyje. Ręką dotkąć starch, bo może wściekłe. Czasem siadasz na kanapie, a taka jedna wyskakuje nie wiadomo skąd, a śmierdzi jak by zdechła ze dwa tygodnie temu. Miłośnik zwierząt domowych się znalazł, ale jak psa trzeba wyprowadzić to dramat.
Na myśli mam skarpety, te które w domu zaczynają swoje drugie życie, porzucone gdzie bądź, często samotne. Pod stołem, w łazience, w sypialni. Bez ładu, bez składu, bez logiki. A potem się dziwi taki jeden z drugim, że mu skarpetki do pary nie pasują i ma same pojedyncze.
Zalewa Cię krew!

2. Człowiek duch.

Czasem wchodzisz do domu, szczególnie wieczorem. Do salonu, łazienki, sypialni… patrzysz i zastanawiasz się co się stało. W ducha się zamienił, czy co? Widzisz tylko górę brudnych ciuchów. Jesteś przerażona, czujesz strach. W głowie widzisz jak kosmici wysysają długą, wąską rurą jego ciało przez otwór na głowę w koszulce. Na szczeście jest cały. Ty przerażona, a on w samych gaciach siedzi przy kompie, radośnie przebiera palcami u stóp, a jego bezpieczeństwa pilnują dwie dzikie kuny. Jedna czai się pod krzesłem, druga czeka na kosmitów tuż przy drzwiach balkonu. Ufffff żyje! ale…
Zalewa Cię krew!

3. Prawie gol

Zaległ w łazience. Ty prawie przysypiasz na kanapie, a on okupuje. Najpierw jest gwiazdą estrady pod prysznicem, a potem domalowuje sobie brodę z białej piany i się goli pół godziny podśpiewując… Kiedy byłem, kiedy byłem małym chłopcem…. phiii… model z reklamy Dzileta się znalazł. Wylazł. Wchodzisz do łazienki, a tak naparowane jak w klubie nocnym. A z pary wyłania się góra ubrań, zostawionych przy koszu na brudy. No kurde…. było już tak blisko. Wystarczyło, wrzucić do kosza, a nie obok. Ale po co… on ma od tego ludzi, co nie?Zalewa Cię krew!

4. Radosne życie rolki

Poranek, lecisz do toalety, żeby być pierwsza. Pierwszy ma lepiej. Toaleta po Panu domu to samobójstwo. Rozsiadasz się wygodnie, podkładasz sobie dziecięcy stopień pod stopy, wtedy wygodniej i ponoć lepiej dla jelit. To twój moment. Nagle patrzysz…. a na wieszku na papier radośnie dynda rolka, nagusieńka! Nie ma na niej nawet listka papieru. Siedzisz z tym zadkiem na kiblu i wywracając się na lewą stronę siegasz po nowy papier pilnując co by Ci dupa nie spada z sedesu, bo jeszcze kupę sprzątania będziesz miała. Twoje poranne 5 min spokoju zmienia się w trening gimnastyki artystycznej, a Ty się pytasz czemu? Czemu podnosząc tyłek z sedesu nie mógł wyrzucić starej rolki w zawiesić nowego. Drobiazg, niby nic, ale…
Zalewa Cię krew!

5. Droga mleczna

Maszeruje, master szef herbaty! Zdobył się na gest i ugotował… herbatę. Niesie z dumą. Tyle ile w nim dumy tyle też herbaty w kubku, która niesiona z dumą rozlewa się na parkiet niczym tsunami. Herbatę zrobił, niech wszyscy widzą, a co?! Szczególnie ci co wdepnąpną skarpetą. A jak dobrze posłodzi to przez tydzień będzie się lepić i ślad po tym czynie zostanie. Niby kilka…… dziesiąt! kropel, a Ciebie…
Zalewa Cię krew!

Przeczytasz dalej na kolejnej podstronie —> TUTAJ

Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

2 thoughts on “Małe rzeczy w wykonaniu mężczyzn, które doprowadzają kobiety do szału.

  • 05/10/2017 at 21:29
    Permalink

    Hahaha, świetne! Uśmiałam się setnie, ale też na co dzień to bywa nie do śmiechu, oj wcale nie do śmiechu… Generalnie mój M.na tle innych jest podobno dość ogarnięty (tak twierdzą znajomi 🙂 ), talerze to co najmniej gdzieś w pobliże zmywarki odkłada (a zdarzy się, że ją włączy!), wie gdzie w domu stoi odkurzacz ,ale…Jak tak dobrze podsumuję, to punkty numer: 2,3,4,5 oraz 7 i 10 ZGADZAJĄ SIĘ!!! Masakra! Nieodmiennie od lat zadziwia mnie „człowiek duch” – u nas w wersji również tuż przed praniem ciuchów! Czyli wygląda to tak, że gdy przed praniem zabieram się do sortowania ubrań na białe i kolory, to zawsze, po prostu ZAWSZE znajduję w koszu na pranie jego gacie w magiczny sposób sprzężone ze skarpetami! Jak stał, tak zdjął! Ściągając gacie zahacza kciukami od razu o skarpety, i ściąga z siebie wszystko na raz, tak że kawałek gaci zawsze utyka we wnętrzu śmierdzącej skarpety… i potem tak majtają się razem – białe gacie i po jednej czarnej skarpecie z każdej strony! Jak uszy słonia, tylko trąby w tym wypadku już brak! I oczywiście gacie są zawsze białe, a skiery ciemne, więc nie idzie wyprać tego razem bo zafarbuje… Potrząsanie niewiele pomaga, zazwyczaj skarpety nie chcą odczepić się od gaci, trzeba taki zestaw rozdzielać ręcznie! Chyba przed segregacją prania zacznę zakładać gumowe rękawice 😉
    Tekst pt.”kooochanie,a gdzie są…” (czyli punkt nr 10) to u nas stały punkt dnia, na który a)nie odpowiadam, b)odpowiadam „Nie wiem!Poszukaj sobie!Ja też bym musiała poszukać!A służby tu nie ma!” c)w przypływie dobrego serca idę i znajduję w 5 sekund, po czym następuje jego pełne zadowolenia „acha!są!” 🙂

    Reply

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: