Kur….. tyna wodna

To, żem pies kreatywny wiecie, nie? No to ten…

Upały doskwierają mi mocno. Moja bujna hebanowa czupryna przyciąga ciepło jak lep muchy. Generalnie to jest mi ciągle gorąco. Moja Pańcia zawsze stara się mi pomóc. Pozwala mi pływać, łazić po kałużach, jak są. Często robi mi letni prysznic. Jest wtedy tak wspaniale. Lubię jak polewa mnie wodą. Rozkładam się wtedy w wannie i w myślach powtarzam… „o taaak, lej mnie Ty tłusty bydlaku” albo „tak mi dobrze, tak mi rób” Czasem jej tam trochę powariuję, ale to tylko dlatego, że jak fikam w wannie to ona daje mi cukierki. Ale nie mogę tego nadużywać, bo się zorientuje. W każdym razie kąpiele i polewanie się wodą tkwi głęboko w mojej naturze. Mam nawet takie błonki między palcami, które znacznie ułatwiają mi pływanie. Jak je odkryłem byłem trochę przestraszony, bo chłopaki z placu zabaw tak nie mają, ale Pańcia mi wytłumaczyła, że ja jestem wprost stworzony do pływania. Ogólnie coś z Pańciem się nabijają, że skoro pływam i biegam, to jeszcze nauczą mnie jeździć na rowerze i wystawiają na triathlon. Nie wiem co to jest ten cały Triathlon, ale jak im tak bardzo zależy to mogę wystartować. Tylko jeszcze nie wiem co będzie z tym rowerem, bo ja widzę jak mała Pańcia się uczy i co rusz ląduje na glebie to ja chyba dziękuję. Może z PioRUNem zrobimy sztafetę i on popedałuje.

Ale wracając do sedna. Ostatnio jak Pańcia wychodzi to troszeczkę trąca w domu nudą, a jak wiecie… ja to jestem kurde kreatywny, a nie jakieś lelum polelum. W przypływie kreatywności postanowiłem zrobić sobie prysznic. W sumie pomysł był całkiem ok, tylko, że zrealizowałem go w sypialni, na łóżku Pańci i Pańcia.


 

O zdrowy rozwój Pioruna i Carbo dba marka UNIQ Nordic Gold

 


Nawet sobie nie wyobrażacie jaka była draka. Awantura na pięć fajerek. Pańcia to mnie nawet oskarżyła, że się zsikałem do łóżka. I to jeszcze do tego łóżka co mi do niego wchodzić nie wolno. Na to oskarżenie to ofuknąłem się ja. No wiecie co, żeby mnie o takie szczenięce zachowania oskarżać. Ja jestem poważny pies, a nie jakiś podlotek co leje do wyra. A ta wiecie, zaraz za telefon i dzwoni do tego Pańcia. I mu tam jedzie, że pies się w łózko zlał. A ja krzyczę, że to kłamstwo jest, że ona sobie do z palca wyssała. A ona do mnie… „Weź już nie szczekaj!”

Phiii… weź nie szczekaj jak Ci opinię szargają. Jak już mam lać w domu, to wolę na dywan jak byś chciała wiedzieć, Ty Pańciu jedna.

W każdym razie jej tłumaczę, że to woda. Ta sama co ja się nią radośnie polewałem pod Pańci nieobecność. I jej tłumaczę, tłumaczę… pokazuję puste butelki, a ta nie łapie. Więc wyciągam spod łóżka wszystkie… jedną, drugą, trzecią… widzę, że coś jej świta. Jest załapała.  Zaczyna wąchać. „Carbo, Ty wylałeś tu tyle wody?” Brawo Pańciu! Przecież Ci tłumaczę to od 10 min. Było mi ciepło, to się polewałem butelką tak samo jak Ty robisz mi prysznicem. Zostawiłaś mi tyle buteleczek to skorzystałem. Wiesz jakie to proste?

Najpierw przyniosłem butelki do sypialni. W zębach. Prościzna, tyle tylko, że musiałem 4 razy chodzić, no dobra 6. Oj wydało się ile se polewałem. W sumie zgrzewka była to by się chyba obczaiła, albo raczej Pańcio, on w rachunkach bardziej lotny. Tak czy siak nosiłem i nosiłem. Ale spoko miałem dużo wolnego czasu. Potem wystarczyło odkręcić. Wy robicie to łapą, ja zębami. Najpierw muszę trochę poobgryzać, a potem zaczyna tryskać. Biorę te butlę w zęby i śmigus dyngus…. Po ścianach, po lustrze, po szafce z książkami, jest zabawa, jest impreza… brakuje tylko przygaszonego światła i migającej kuli… Zaczęło się niewinnie, potem… poszło jak burza…. druga, trzecia i tak poszalałem, że straciłem rachubę.
Kiedy na kołdrze zrobiła się zacna kałuża to ja w nią siup. I długi ślizg, aż wylądowałem na ścianie. Była moc. Aż zobaczyłem gwiazdy. Musiałem to powtórzyć. Wylałem za kołnierz kolejną butlę i potem kolejną.  I znów ślig. Na koniec wyturlałem się w breji, która została na kołdrze. Kiedy się trochę opamiętałem po ciuchutku ewakuowałem się z sypialni. Kołdra chłonna była. Taka, wiecie z pierza. Dobrze wciągała wodę. Na wszelki wypadek wlazłem pod łóżko, by zerknąć czy nic nie kapie, z nadzieją, że jak Pańcia wróci to się nie zorientuje, a kołdra wyschnie. Ufff nie było źle. Pod łóżkiem sucho.

Oj jak ja się myliłem. Pańcia wpadła jak tornado i zaraz mnie na widelec i przepytuje co ja dziś zmalowałem. A ja wiecie, zawsze wyznaję zasadę, że póki Ci nie udowodnią toś niewinny. I wiecie, ona tak łazi po chacie, przegląd robi i nic. „No brawo Carbo!” – mówi. Dostałem nawet oklaski. Potem kość, a potem… no właśnie… Pańci niespokojny duch dupą na rozżarzone węgle siadł, na łóżko dokładnie. Potem już tylko złowrogo zaszumiały wierzby i …. ciąg dalszy już poznaliście. Bonus taki, że już zdążyłem opitolić całą kość.

Dołącz do grupy aktywnym mam na FB:

cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpg

Instagram, tam też jesteśmy:

iloolo11169053_10205109642593257_978717547_n

Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: