Kryzys w związku po narodzinach dziecka.

Wasze oczy się spotykają, serce zaczyna bić szybciej, motyle w brzuchu Was uskrzydlają. Nie możesz spać, nie możesz jeść, ciągle myślisz o niej/nim. Potem ślub, miodowy misiąc… jest pięknie… Dalej wspólne życie, ważne decyzje, nadal sielanka. Długie wieczory we dwoje, weekendowe imprezy do rana. Oboje czujecie, że czegoś brakuje. DZIECKO! Chcecie mieć pięknego, słodkiego bobaska, cudownego jak z reklamy Bebilonu, który cieszy Wasze serca i jest grzeczny jak maskotka. Potem już tylko przyjemne  formalności 🙂 Test, dwie kreski, ciąża. RADOŚĆ! EUFORIA, która znika w 8 tygodniu ciąży spłukana razem z Twoimi rzygami w kiblu. Potem jest już tylko gorzej. Hormony Ci buzują, a Ty z dnia na dzień czujesz się jak powiększający się worek na ziemniaki. Wszyscy Ci mówią, że jesteś piękna, a Ty zastanawiasz się czy rzygasz na nich czy zdążysz do kibla. Ostatecznie haftujesz na panele, bo nie zdążysz. Jesteś wciekła, bo ledwo żyjesz, a ten haft trzeba posprzątać. Zaczynasz być zołzą. Luzujesz koło 12 tygodnia i wtedy jest jakby piękniej. Pięknie jest prawie do końca. Choć wyglądasz jak szafa, ale tłumaczysz sobie, że zaraz minie. Potem jest bum! Wyrzut EUFORII. Pierwszy tydzień jest piękny. Każdy Ci gratuluje. Deklaruje pomoc. Ojciec dziecka bierze wolne. Trzymasz na rękach swojego różowego bobaska, karmisz go swym wilkim cyckiem i jest cudwnie.
A potem jest jakaś K***WA masakra!

On idzie do pracy. Rano! No bo kiedy jak nie rano. Siedzi tam ustawowe 8+2, w korpo dodatkowe dwa to taki standard, potem korki i w chacie jest o 20:00. Zmęczony, bo w końcu był w pracy. A Ty. No Ty też jesteś zmęczona. Przez tych 12h gdy go nie było, bo był w pracy, Ty opiekowałaś się dzieckiem. Prałaś, sprzątałaś. W domu dalej jest syf, bo za co się złapałaś Twój potomek alarmował, że ona ma swoje potrzeby, a Ty masz je zaspokić tu i teraz. Po całym dniu ogarniania rozdartego dziecka, okazuje się, że nie jadłaś jeszcze śniadania i padasz na ryj. Widzisz jego pytające spojrzenie: „Nie ogarniasz?” i zaraz sobie dopowiadasz… Ty sobie dopowiadasz ten magiczny tekst… „przecież siedziałaś cały dzień w domu”. I ciśniesz w swojej głowie dalej… „A przecież zawsze byłaś taka zorganizowana, ogarniałaś dom, korpo i miałaś  czas na pasje… a teraz?” On nawet nie musi tego mówić, Ty powiesz sobie sama, ale on pewnie tak myśli 🙂

Więcej przeczytasz klikając w podstrony na dole strony >>>

Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

9 thoughts on “Kryzys w związku po narodzinach dziecka.

  • 20/09/2017 at 11:43
    Permalink

    Przekonałam się na własnej skórze, dzieci są fajne, ALE POWINNI ICH MIEĆ TYLKO CI, CO MAJĄ JAKĄKOLWIEK POMOC, potem się rodzi depresja, to jest chore… NIE MA POMOCY, SINGIELSTWO JEST NAJLEPSZE ROZWIĄZANIE.. bo chyba pobyt w psychiatryku nie jest opcją nie.. PRZESZŁAM TO I WIEM:) także singielki ze wszystkich krajów ZJEDNOCZCIE SIĘ W OBRONIE TEGO BŁOGIEGO STANU JAKIE JEST SINGIELSTWO:)

    Reply
  • 22/09/2017 at 12:42
    Permalink

    Trochę przesady, troche ogolnikow, troche banalu. Za brak chęcina seks w przeważającej części odpowiadają hormony więc to ze facet pomoże w domu na niewiele się zda.

    Reply
  • 22/09/2017 at 16:21
    Permalink

    Najlepsze dla związku jest wprowadzenie osoby trzeciej. Co jakiś czas. Związki się rozpadają, bo każdy chce od czasu do czasu mieć seksik z kimś innym. Serio. Choćbyśmy nie wiem jakie teorie snuli, to chodzi właśnie o to. A dziecko, nie dziękuję. Chcemy oglądać świat i być wolni.

    Reply
    • 23/09/2017 at 13:14
      Permalink

      A na starosc samotni, bez wsparcia i pocieszenia.

      Reply
  • 26/09/2017 at 22:21
    Permalink

    Matko kto tu pisze te komentarze… co jeden to lepszy…

    Reply
  • 03/10/2017 at 10:58
    Permalink

    Jeśli to tak wyglada – nie byłoby dzieci na świecie – tekst masakra !

    Reply
    • 05/10/2017 at 08:25
      Permalink

      Niestety tak często wygląda życie. Życzę Tobie samych cudownych chwil w związku i macierzyństwie. Pozdrawiam cieplutko.

      Reply
  • 04/10/2017 at 21:08
    Permalink

    Artykuł trafiony w samo sedno, ale dzieci to najwspanialsze co może być. Chociaż jesteśmy wściekli bo chce nam się spać a oni wstają w nocy, bo właśnie nałożyliśmy coś fajnego czystego a już nas ochlapaly zupa itd. To każde ich wypowiadane słowo i przytulenie się do nas jest czymś niesamowitym. Gdybym miała wybierać jeszcze raz bycie singlem a bycie mamą wybralabym bycie mamą.

    Reply
    • 05/10/2017 at 08:27
      Permalink

      O jasne, że dzieci to najwspanialsze co w życiu udało nam się zrobić. Choć często mam ochotę się spakować i ruszyć na wakacje to pewnie gdybym to zrobiła umarłabym z tęsknoty za dzieckiem i mężem, choć czasem doprowadzają mnie do szału 🙂

      Reply

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: