Jurajski Festiwal Biegowy – relacja z imprezy i GALERIA

Przedostatni weekend września spędziliśmy w pięknych okolicznościach Jury Krakowsko-Częstochowskiej. To okolice bliżej nam nieznane. Teren ani płaski, ani górzysty, ot skałkowate górki i pagórki. Nigdy do głowy nam nie przyszło, by tam wyskoczyć na weekend czy wakacje. Jednak… jednak się tam pojawiliśmy. A to za sprawą Jurajskiego Festiwali Biegowego. W poszukiwaniu imprez niebanalnych trafiliśmy na ten kameralny i pełen klimatu festiwal biegów, który odbywał się w dniach 20-22 września 2019.

Impreza, jak wspomniałam, niewielka jeśli chodzi o liczę uczestników, ale zorganizowana z pasją. Idealna dla biegaczy na każdym poziomie wytrenowania. Organizatorzy w ciągu 3 dni przygotowali starty na kilku dystansach. Na najwytrwalszych czekał dystans 200 i 100 km. Dla tych porządnie zaprawionych 50 i 25, a ostatniego dnia wisienka na torcie, czyli górska dyszka.  Każdy z dystansów zawyżony o kilka kilometrów lub kilkaset metrów. Oczywiście każdy uczestnik o tym wiedział, więc 55 zamiast 50 nie budziło ani zdziwienia, ani niezadowolenia, bo trasa była wcześniej szczegółowo opisana.

Uczestników biegów nie było zbyt wielu, co mnie akurat osobiście dziwi, bo zarówno miejsce jak i trasy biegowe były bardzo przyjemne, ale również bardzo wymagające. Organizacja trasy bardzo ogarnięta. System krzyżujących się pętli pozwalał na tworzenie długich tras biegowych na stosunkowo niewielkim terenie… niewielkim gdy patrzymy przez pryzmat 200 km do przebiegnięcia 🙂
Jeśli chodzi o oznaczenia trasy uważam, że było ok. Szacunek dla organizatora, że nie rozciągnął plastikowej taśmy po całym lesie tylko zaznaczał określone punkty. Moim zdaniem to bardziej w stylu eko, niż foliowanie 200 km trasy. Oznaczenia były gdzie być powinny, ale nie zwalniały biegacza z myślenia i czujności na trasie. Ja w związku z tym, że byłam biegaczem niedzielnym miałam do wyboru tylko 10 km. Na trasie byłam dwa razy zawracana przez kolegów biegaczy, bo ruszyłam jak dzik w żołędzie w złym kierunku. Jednak błędy te wynikały tylko z braku mojej uważności. Gdybym gały miała otwarte i nie pędziła po zwycięstwo to bym oznaczenia zauważyła. Ale jak tu nie pędzić skoro górki tak się dobrze układały pod stopą, a zbiegi aż kusiły by pochylić się do przodu, zamknąć oczy, podnosić kolana do brody i poczuć wolność. Mieszczuchy z płaskiej jak stół stolicy nie mają takich atrakcji podczas biegania… trzeba korzystać 🙂

Zaplecze biegowe też bez zarzutu. Organizacja depozytów, punkty nawodnienia opisane bardzo szczegółowo przez organizatora. Nie ma się do czego przyczepić. Punkty kontrolne zgodnie z oznaczeniami uzupełniane na bieżąco do wglądu online. To bardzo ważne, dla rodzin tych, którzy wysłali kogoś bliskiego na weekendowe wybieganie na 200 km 🙂

Organizator nie zapomniał też o najmłodszych. W niedzielę odbywały się biegi rodzinne i dziecięce. Wszystko w duchu pozytywnej rywalizacji sportowej.

Spędziliśmy na festiwalu cały weekend. Obserwowaliśmy bohaterów,  którzy walczyli z najdłuższymi dystansami. Kibicowaliśmy i robiliśmy zdjęcia. Niżej zostawię Wam linki, byście mogli poczuć klimat tej imprezy. Mimo kameralnej imprezy udało spotkać się znajomych biegaczy. Kibice, choć była ledwie garstka, spisali się świetnie. Ile było w nich życzliwości i pozytywnego dopingu. Cała ta impreza była niezwykle rodzinna. Tu działa się magia. Życzliwość i szacunek biegaczy do siebie nawzajem. To zupełnie coś innego niż miejskie masówki na kilkanaście tysięcy biegaczy, gdzie im bliżej linii startu tym nastroje jakieś takie bardziej napięte.

Cieszę się, że mogłam tam być i doświadczyć. Z łzą w oku podziwiałam finiszujących ultrasów, nawet trochę z nutą zazdrości, bo moje ciało było przygotowane na dużo dłuższy bieg niż wykręcona dycha. Jednak w tym roku sobotę wziął mąż, mi została niedziela, ale liczę, że za rok się zamienimy 🙂

Serdecznie polecam Wam ten festiwal. Zostawiam namiary, byście mogli uwzględnić go w kalendarzu biegowym na kolejny rok.
Szczegółów szukajcie na www.jurajskifestiwalbiegowy.pl

Zostawiam Wam kilka fotek na zachętę i moją pełną galerię, którą obejrzycie klikając w link -> OBEJRZYJ ZDJĘCIA

 

Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: