Jak zostać Panem swojego ciała – Cirque du Soleil, Kooza.

Kobiety „bez kręgosłupów”, mężczyźni bez grama tkanki tłuszczowej, niewyobrażalna siła, a zarazem lekkość… Ludzie bez instynktu samozachowawczego, dla których zaglądanie śmierci w oczy to chleb powszedni… Ogromna lekcja zaufania do drugiego człowieka i żywy dowód, że nie ma rzeczy niemożliwych, a cel jest tylko kwestią motywacji i ciężkiej pracy…

Pewnie Was zdziwi dlaczego mowa o …hmmm… cyrku na blogu poświęconym aktywności fizycznej i diecie. Okazuje się jednak, że owy cyrk ma więcej wspólnego z pracą nad własnym ciałem niż się wydaje.
Tak się składa, że dzięki uprzejmości znajomego miałam wczoraj okazję zobaczyć niezwykłe widowisko. Od kliku dni w Warszawie mamy możliwość obejrzenia przedstawienia grupy Cirque du Soleil.
Zanim dotrę do sedna kilka słów o samym … spektaklu. Był perfekcyjny! Wszystko dopracowane, bardzo profesjonalne, cudowanie zaaranżowane od początku do końca, nie było tu miejsca na niedociągnięcia czy przypadek. Pokaz mało wspólnego miał z cyrkiem, raczej miałam okazję zobaczyć fenomenalny teatr ruchu. Doskonałe stroje, fantastyczna oprawa, klimat pełen napięcia, emocjonująca gra świateł. Z resztą zobaczcie trailer przedstawienia, sami się przekonacie…

Ale wracając do sedna. Jestem pod ogromnym wrażeniem pracy tych ludzi. Każdy centymetr, ba nawet milimetr, ich ciała jest dopracowany do perfekcji. Doskonałe proporcje, idealna rzeźba. Widać każdy mięsień, nawet te o których istnieniu większość z nas nie ma pojęcia. Każdy trick, każda akrobacja wymaga wprost niewiarygodnych umiejętności.

Zastanawiam się gdzie jest granica? Ich akrobacje są niezwykle niebezpieczne. Wymagają przezwyciężenia strachu i całkowitego uśpienia instynktu samozachowawczego. Nie potrafię sobie wyobrazić ile czasu musieli poświęcić na pracę nad kontrolą własnego ciała. Jaki wspaniały team muszą tworzyć i jak bardzo muszą ufać sobie nawzajem, by powierzyć swoje zdrowie i życie drugiemu człowiekowi – partnerowi z areny…??

A co kiedy coś pójdzie nie tak? Jedna pomyłka, jeden zły krok może kosztować tak wiele. W najlepszym wypadku kontuzja, może złamanie kariery, ale w najgorszym..??… uszkodzony kręgosłup, trwałe kalectwo, albo utratę życia. Wyobrażacie sobie to?

Podczas widowiska, które oglądałam były dwa momenty kiedy coś nie poszło zgodnie z planem.
Jeden ze skoczków na linie stracił równowagę przeskakując (na linie, wysoko pod sufitem) jednego ze swoich partnerów. Był to trick na dużej wysokości…skok… i….. Matko, na niebie… w tym momencie zamarł cały świat… zamilkła muzyka, owacje…. czas się zatrzymał! Nie spadł, zawisł na kilku palcach prawej dłoni, jego ciało umiało się bronić… niczym dzikie zwierzę sprytnie zawieszał się na linach, by po sekundzie być tam gdzie trzeba…. wszyscy odetchnęli…. na jego twarzy jednak rysował się grymas bólu… Upadek udem na stalową linę musiał cholernie boleć, świadomość, że ciało odmawia posłuszeństwa na takiej wysokości musi być nieznośna. Jednak show trwa dalej, jak pisałam, tu nie ma miejsca na pomyłki… Mimo, przypuszczam koszmarnego, bólu skoczek powtórzył swój misternie przygotowany element całej układanki, z sukcesem. Dopiero ten moment, kiedy coś nie wyszło, uświadomił mi jakiego trudu i wysiłku wymaga taka… praca. Myślę, że choć wszystkim nam na moment stanęło serce, nikt z nas nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji… na naszych oczach ktoś mógł stracić życie. Granicę między życiem, a śmiercią stanowiły milimetry…

Druga sytuacja, która udowodniła mi jak zwinnymi ludźmi są ci akrobaci, to sytuacja podczas pokazu Koła Śmierci. Zobaczcie filmik, ok 5 min akrobaci skaczą na skakankach…. (tak swoją drogą przypomniało mi się wyzwanie „skakanka” i nasze skomlenie, że 1500 skoków jednorazowo to jakaś masakra) W pewnym momencie, na bardzo rozpędzonym kole, skakanka zawinęła się na kostce jednego z artystów. Wyobrażacie sobie? Biegniecie po rozpędzonym kole, na ogromnej wysokości i nagle Wasze nogi są  zablokowane? Ponownie zadziałały instynkty, których chyba zwykły śmiertelnik nie posiada… show trawa dalej… nikt nie wie co dzieje się w głowie człowieka, który sekundę wcześniej był w sytuacji bez wyjścia…

Kiedy zobaczyłam cennik biletów na występ zbaraniałam. Pomimo, że znałam geniusz Cirque du Soleil, kiedy zobaczyłam 243 PLN od osoby, za średnie jakości miejsce uznałam, że trochę drogo… Kiedy na własne oczy zobaczyłam spektakl uważam, że warto wydać taką sumę… Ba, dla takiego widowiska i za taką lekcję pokory i szacunku do życia warto zapłacić dużo więcej… to tak dla tych co by się kiedyś nad tym zastanawiali. Przez moment przeszło mi przez myśl, że to poniekąd cena ich życia…

Aktywne Mamy na FB zapraszamy!
Wspierają nas:
brzuchatki

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: