Jak się zabrać do odchudzania

No dobra, skoro tu trafiłaś, to znaczy, że postanowiłaś coś ze sobą zrobić i zapewne chcesz schudnąć. No i pierwsze pytanie, które sobie zadajesz, to „jak?”. Łatwo znaleźć genialne podpowiedzi w stylu np. „wystarczy mniej żreć”, tylko co to znaczy i jak się dostosować.

para_na_siłowni

Podstawowe zasady.

Pierwsza zasada. Nadwaga i zła forma sama z siebie się nie bierze. Powiesz geny? Tak, ale co najwyżej geny sprzyjają nadwadze, same z siebie jej nie powodują. Tłuszcz wokół brzuszka i ud bierze się ze złego żywienia i braku ruchu, a nie z genów. Jeżeli masz nadwagę, to znaczy, że to co do tej pory robiłaś ją spowodowało. Więc tu się nasuwa pierwsza podpowiedź – zmień coś! Tak jak w życiu – głupotą jest oczekiwanie, że rzeczy, które się robi, nagle, w magiczny sposób przyniosą inny efekt.

Druga zasada. Samo się nie zrobi. No po prostu nie. Naczynia same się nie zmywają, obiad czy pranie same się nie zrobią, tłuszcz sam z siebie się nie spali. Pewnie w kółko powtarzasz mężowi o tym praniu czy obiedzie, czas abyś Ty usłyszała o tym tłuszczu. Nikt też nie spali tego za Ciebie. To Twoje ciało i tylko Ty możesz coś z tym zrobić. Trener czy pani z telewizora mogą cię jedynie zmotywować i podpowiedzieć co robić, ale fizycznie ruszyć musisz się Ty. To Ty musisz odmówić sobie pizzy, to Ty musisz nie kupić tego słodzonego napoju.

Jak to zrobić?

Wg mnie są 2 metody:

  1. Totalna rewolucja

Metoda super skuteczna. Zmieniamy całe swoje życie.

  • Wyrzucamy wszystko co mamy w lodówce. I na następny dzień kupujemy tylko zdrowe rzeczy,
  • Zaczynamy ćwiczyć kilka dni w tygodniu siłownię przeplatając z bieganiem i basenem.

Taka rewolucja przyniesie efekty i to bardzo dobre, niestety zarezerwowana jest dla najmocniejszych charakterów. Wymaga dobrego planowania czasu i żelaznej dyscypliny. Trzeba pamiętać o tym, że po pewnym czasie organizm upomni się o swoje kalorie i da znać, że ma dość ruchu i chętnie by sobie poleżał.

Ja bym zarekomendował inną metodę:

  1. Małe kroczki.

Bardzo często przejście na terapię szokową kończy się szybką rezygnacją. Przechodząc na radykalną dietę po tygodniu mamy dość. Nasz organizm walczy z nami i żąda starych nawyków i jedzenia, które dostarczałaś mu do tej pory.

Można więc spróbować małych kroczków:

  1. Etap 1. – wprowadzenie
    • Zmień stopniowo dietę. Zmień pieczywo na pełnoziarniste, przestań używać tłuszczy utwardzanych, zamiast napojów gazowanych spróbuj pić wodę, możesz też pić napoje light, na dłuższą metę aspartan to rzeźnia, no ale coś za coś, słodycze zamień na owoce. Wybieraj mądrze posiłki – jak musisz zjeść na mieście to zastanów się 2 razy zanim coś kupisz. Nie jedz mniej. Jak zaczniesz jeść mniej, to Twój organizm się zbuntuje i napadnie Cię głód.
    • Zacznij się ruszać : nie musisz biegać od razu maratonu, ale zacznij się ruszać – przesiądź się na rower albo zacznij chodzić do pracy. Jak masz za daleko to wysiądź 2-3 przystanki wcześniej niż trzeba i przejdź resztę dystansu.
  2. Etap 2. – rozkręcenie
    • Podkręć prawidłowość diety. Po poprzednim kroku powinnaś już nie czuć takiego ciągu na cukier jak poprzednio, więc będzie prościej. Mocniej podkręć jej jakość – zwróć uwagę na kaloryczność posiłków, bilans białek, węglowodanów i tłuszczy. Ogranicz wieprzowinę, jedz więcej ryb. Nie słódź, wyrzuć z diety napoje gazowane, pij wodę. To jest też dobry moment aby zwrócić uwagę na ilość posiłków. Przerzuć się na 5-6 posiłków dziennie zamiast klasycznego śniadanie-obiad-kolacja.
    • Więcej ruchu. Czas wprowadzić bieganie, na początku truchtaj. Nie śpieszy Ci się. I tak pewnie nie masz formy i każde 5km będzie dla Ciebie wyzwaniem. Do tego nie masz stawów gotowych na bieganie, a i mięśnie stabilizujące są pewnie w opłakanym stanie. O kontuzję nie trudno. Nie próbuj po tygodniu biec 10km. Na wszystko przyjdzie czas. Proponuję marsze przeplatane biegiem. Po jakimś czasie będziesz mogła/mógł ten dystans zrobić już samym bieganiem
    • Siłownia. Na start proponuję podstawowe ćwiczenia wielostawowe. Jakieś lekkie obciążenie mięśni, aby przede wszystkim pracować nad techniką. Nieważne, że inni biorą dużo więcej. Na mojej chłopaki zawsze próbują aby na sztandze było jak najwięcej żelastwa, ale prawie nigdy nie podnoszą tego dobrze. Ostrożnie z maszynami, to nie zawsze jest najlepszy wybór. One strasznie ograniczają ruch i izolują mięśnie. Są dobre dla kulturystów szlifujących pojedyncze mięśnie przed zawodami. Konkretne ćwiczenia musisz dobrać indywidualnie. Nie korzystaj z gotowców w necie. Nigdy nie wiesz kto je napisał.
  3. Etap 3. – moc
    • Dieta – generalnie produkty w diecie po poprzednim etapie powinnaś mieć ok. Teraz trzeba dokładnie tego pilnować i mocno trzymać ilości makroskładników w diecie przeliczając je dokładnie na kg masy ciała.
    • Ruch – czas na starty w bigach ulicznych. Jest tego teraz tyle, że nie da czasami przez miasto przejechać. To jest świetny sposób na dodatkową motywację. Można zawsze pochwalić się przed znajomymi i zrobić fotkę z medalem J Tu już trzeba trenować, samo truchtanie nie wystarczy. Trening trzeba dobrać pod konkretny dystans, który chcesz biegać. Kręcąc się po parku nie poprawisz wyników. Musisz zacząć robić podbiegi i interwały, w przypadku dłuższych dystansów trening wytrzymałościowy i podprogowy.
    • Siłownia – umiesz już podnosić ciężary, czas na obciążenie mięśni. Trening od ćwiczeń różni się tym, że rozwija i z sesji na sesję jest coraz bardziej wymagający. Tu już trzeba dorzucić nieco więcej kg na sztangę i zacząć aktywować więcej mięśni. Nie bój się siłowni. Nie ma szans abyś wyglądała jak kulturystka. Jest to diabelsko trudne aby tak wyglądać i nie masz na to kasy, czasu i zdrowia. Spróbuj a sama zobaczysz, że będziesz czekała tylko aż zacznie Ci być widać jakieś mięśnie i wcale tak szybko to nie przyjdzie.
  4. Etap 4 – i tu urwę
    • Jeżeli dojdziesz do tego momentu pozostaje Ci już tylko rozwijać się mocniej w wybranym kierunku (fitness, bieganie a może triathlon czy crossfit). Jeżeli tu jesteś, to sama pewnie wiesz, co i jak i gdzie najlepiej szukać pomocy w dalszej drodze. Podstawy już masz, a dalej może być tylko lepiej

Dużą wadą tego podejścia jest to, że całość trwa bardzo długo . Nie można się pochwalić koleżankom, że schudło się 5kg w tydzień (oczywiście to niemożliwe). Nie widać też postępów gołym okiem. Całość zajmie w zależności od możliwości i uwarunkowań genetycznych nawet kilka miesięcy do roku.

Z kolei ogromną zaletą, jest to, że pomaga przede wszystkim zmienić tryb życia i nawyki, przez co uzyskany efekt ma szansę być stały.

Dołącz do grupy aktywnych Mam:
cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpg

 

 

Instagram:

ilo olo11169053_10205109642593257_978717547_n

Bartek, tata, badacz

Mąż, ojciec, pracownik korpo, pasjonat sportu uzależniony od aktywności fizycznej. Pokazuje że tatusiowie po 30-stce nie muszą mieć brzuszka pomimo wielu obowiązków, które dostarcza codzienne życie i praca.

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: