Ile par butów do biegania znajdziesz w garderobie biegacza?

Buty do biegania to chyba najważniejszy element wyposażenia biegacza, ale liczba par butów, których biegacz używa to już temat tabu 🙂 O tym mówi się rzadko, bo po co komuś piasek w oczy sypać, szczególnie, że jeśli nie biega to i tak nie zrozumie.

Mówi się, że bieganie to najprostszy sport świata. Wystarczy mieć tylko dobre buty i można ruszać. Czy tak jest? Nie do końca. Po pierwsze co to znaczy „dobre buty”? Po drugie czym bardziej się tym zainteresujesz tym bardziej zaczynasz czuć różnicę i łapiesz, że obuwie ma jednak ogromne znaczenie.

Kiedy zaczynałam swoją biegową przygodę, miałam jedne sportowe buty. Pumy, nie pamiętam modelu. Idealnie płaskie, bez bieżników. Używałam ich na siłowni. Do targania ciężarów były ok, ale do biegania…
Wiedziałam, że to nie do końca dobry pomysł. Uznałam jednak, że nie ma co inwestować w „dobre” buty jeśli być może z bieganiem nie będzie mi po drodze. Nie było to najlepsze rozwiązanie, bo szybko odczuły to moje stawy, ale… złapałam biegowego bakcyla. Od razu zakupiłam pierwsze buty do biegania. Były kompletną pomyłką, która szybko doprowadziła mnie do kontuzji. Zasugerowano mi model, który miał więcej amortyzacji niż poduszka powietrzna. Od tego czasu wiele się zmieniło. Ja zaczęłam dostrzegać różnice i poznałam obuwie minimalistyczne, które zmieniło moją optykę na kwestie biegowe.

Kiedy zaczęłam biegać więcej i szybciej zaczęłam też dostrzegać różnice. Bardzo szybko złapałam, że buty mają znaczenie. Inne sprawdzają się na stracie, inne na trailu, jeszcze inne na tartanie. Wiedza ta, poparta doświadczeniem i testami, doprowadziła do całkowitej wymiany obuwia. Ostatecznie do chodzenia została zaledwie jedna para, a butów treningowych jest więcej niż palców u rąk.

Zgłębianie wiedzy z zakresu fizjologii układu ruchu zbliżyło mnie do idei biegania naturalnego w obuwiu z minimalną amortyzacją. Wiele godzin spędzonych na dyskusjach w SPORTMED nauczyło mnie słuchania swojego ciała i dokonywania wyborów nie zawsze oczywistych, ale za to optymalnych dla mnie, mojego ciała i mojego biegania.

Teraz moja szafa wygląda imponująco. W butach można przebierać jak u typowej kobiety. Do wyboru do koloru, z tym, że …. same treningowe. Jak trzeba wyjść na miasto to… to trochę słabo.

14593202_10205767698310937_388374153_n

Moimi biegowymi faworytami są Nike Free Flyknit 4.0  (test TUTAJ)To buty. Zainwestowałam w cztery pary. Najstarsze nie mają prawie podeszwy, przetarte nosy, ale nie mam sumienia się ich pozbyć. Mają już swoich następców, a mimo to czasem lubię w nich poczłapać. Tuż za nimi do moich ulubionych należą również Nike Free Flyknit z tym, że 3.0. Mają jeszcze mnie amortyzacji. W tym sezonie to moje buty startowe na biegi asfaltowe. W związku z tym, że startuję często mam je zdublowane. Na długie wybiegania kiedy nogi są zmęczone lecę w Nike Pegasus 3.0. (Test TUTAJ)Wszystkie biegi przeszkodowe pokonuję w Reebook All Terrain Super. Wykorzystuję je także do crossów zimą oraz podczas treningów terenowych z niespodziankami. Czasem w ramach testów biegam też w Under Armour Speedform. Do powyższej listy dochodzą buty do treningów uzupełniających. W zależności od treningu na siłowni wybieram Nike Free 1.0 Cross Bionic lub Nike Free Hyperfeel Cross Elite. Na okres roztrenowania, kiedy w ramach innych bodźców pojawiają treningi fitnessowe wskakuję w stary model Puma FLX, chyba już niedostępny w sprzedaży lub w Elbrus Skylla.

14610792_10205767698390939_1934726787_n

12 par! Dużo… bardzo dużo. Szczególnie w sytuacji kiedy brakuje w zestawieniu butów trailowych i kolców na tartan, które są póki co poza moimi finansowymi zdroworozsądkowymi barierami. Wiem, że gdybym miała mniej to też bym sobie poradziła, ale… wolę zrezygnować z innych przyjemności. Mam akurat tę przypadłość, że choć do królewskiego rodu mi daleko to stopy jak u księżniczki. Obtarcia na zawołanie, denaturalne paznokcie na życzenie, pęcherze na trzy cztery. I od razu uprzedzam złota myśl… to nie kwestia źle dobranych butów, a raczej specyficznej budowy stopy.

Gdybym musiała wybrać najlepsze to… takich nie ma. Jednak gdybym nie miała innej opcji zdecydowałabym się na Nike Free Flyknit 3.0 bo je po prostu uwielbiam.

Wybierając buty dla siebie zawsze kieruj się własną wygodą. Producenci prześcigają się w wypuszczaniu nowych i drogich super modeli, które w teorii oddają energię, same nogi niosą, same biegają, uskrzydlają zmęczone stopy, albo pozwalają regenerować się w czasie wysiłku… W rzeczywistości jeśli but nie będzie wygodny i go „nie poczujesz” to nie będziesz w stanie w pełni wykorzystać jego potencjału. Wybierz buty, które będą najlepsze właśnie dla Ciebie. Jeśli czujesz, że potrzebujesz amortyzacji to z niej korzystaj. Jeśli najlepiej biega Ci się prawie bez podeszwy, w butach, które pozwalają poczuć pod stopą najmniejszy kamyk to kup buty minimalistyczne. Jak masz okazję to testuj i zmieniaj modele. Każda zmiana to nowe doświadczenie, bodźce i szansa na trafienie na model idealny.

A jeśli szukasz sposobu, by biegać szybciej, dłużej i dalej to nie szukaj go w obuwiu. Weź się ostro do roboty, trenuj mądrze i uczciwie. Wtedy efekty murowane.

 

Dołącz do nas! Każdego dnia dajemy sporą dawkę silnej motywacji:

cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpgInstagram:

iloolo11169053_10205109642593257_978717547_n

 

 

 

Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: