„Gotują tylko Ci, którzy mają za dużo wolnego czasu” – zbladłam!

„Gotują tylko Ci, którzy mają za dużo wolnego czasu” – stwierdziła znajoma, stosunkowo puszysta, która mówi o tym jak to bardzo chce schudnąć.
„Skąd ta teza?” – pytam zaniepokojona, bo przez moment poczułam jakbym dysponowała niezliczną ilością wolnego tajmu, tylko jakimś dziwnym cudem tego nie czuję.
„Wiesz ile trzeba mieć czasu, żeby ugotować obiad? Już nie wspomnę o tym całym gotowanu wszystkich posiłków do pudełek.” – ciągnie dalej.
„A wiesz, ile trzeba mieć czasu, żeby chodzić do lekarza w celu leczenia nadwagi, otyłości i innych chorób wynikających ze spożywania przypadkowego jedzenia?” – odpowiadam pytaniem na pytanie i czuję, że przestaje być miło.
Nastała nieprzyjemna cisza…

fot. www.pamfblog.org
fot. www.pamfblog.org

Posiadaczem wiedzy tajemnej w kulinariach nie jestem. Szefem kuchni – swojej, nie jestem z pasji, ale raczej ze świadomego wyboru i braku zaufania do jedzenia na mieście. Tak wogóle to ja nienawidzę gotować. Nie widzę w tym nic fajnego. Jednak w zwiazku z tym, że podjęłam decyzję świadomego jedzenia to gotuję. Nie znam innego, bardziej sprawdzonego i ekonomicznego sposobu na racjonalne i urozmaicone jedzenie.

Czy gotowanie jest aż tak ekstremalnie czasochłonne? Ok, są potrawy, które wymagają czasu, zaangażowania, ale na Boga nie musimy ich jeść codziennie. Przecież w lunchowniach, barach czy fast foodach nie serwują nam dań, które wybitny kucharz przygotowywał wiele godzin. Nie oszukujmy się. Zazwyczaj kończy się na kurczaku w bułce, czasem w tortilli, albo wjeżdża pizza, chińczyk czy inny turek.

Dziś przepropwadziłam test. Postanowiłam policzyć ile czasu zajmuje gotowanie.
W kuchni stanęłam o 18:45. Nie miałam planu co na kolację, na śniadanie i obiad następnego dnia, więc jeszcze musiałam coś wymyślić gapiąc się w lodówkę i wykopać przepisy.

1974546_10204405465215961_480235856_nMiałam dwa słoiki passaty z pomidora. Postanowiłam zrobić z niego krem. Obrałam czosnek i celbulę, zeszkliłam na patelni, zalałam pomidorami, zagotowałm, doprawiałam – gotowe.
Kiedy krem dochodził przeleciałam szafki i lodówkę, poszukałam przepisów co zrobić z tego co mamy. Placki z cukinii. wszystko mam, robi się szybko. Starłam cukinię, odstawiałm do odsączenia i w wolnej chwili zabrałam się za placki bananowe. Ciasto na placki rozrobione. Zanim się za nie zabrałam wstawiałm wodę na kaszę do jutrzejszego obiadu. Na patelnię wjechały pierwsze placki. Stamtąd prosto do kosza. Niby przepis od znanej celebrytki, ale placki do kitu. Musiałam ratować rozpapraną masę plackową. Zagęściłam je wg swojego przepisu na szybko stworzonego w głowie, odstawiłam by się przegryzło. Zdjęłam z ognia krem. Korzystając z ciepłego palnika w rondelku rozmrażałam maliny do bananowców. Wstawiałm burgery na szybko i kaszę wsypałam do wrzątku. Kiedy burgery się robiły trzasnęłam surówkę.

12825476_10204409793764172_1795110778_nO 19.17 miałam już spakowany w pudłach obiad dla mnie i dla Bartka na jutro. Ugotowaną zupę. Kotlety i placki w toku.
Cukiniowe kotleciki przyprawiłam. Na jednej patelni robiłam placki, na drugiej kotlety. Kiedy się obrabiały, przygotowałam talerze, warzywa, sos do cukini.

12822210_10204405467056007_1351696496_nO 20:00 siedzieliśmy przy stole. Był krem z pomidora, wege kotlety z cukini, dla młodej placki bananowe (po ingerencji w przepis wyszły) oraz spakowane obiady na jutro.
Zarówno placków jak i kotletów zrobiłam tyle by było jutro na śniadanie. Zupa poszła nam wybitnie szybko i na jutro nie zostało.

W ciągu 1h 15 min przygotowałam trzy pełne posiłki wraz podaniem i spakowaniem. I to przy totalnym braku planu. Jeśli pracowałabym na wcześniej ułożonym, choćby pobieżnie jadłospisie poszło by sprawniej. Spokojnie urwałabym jeszcze z 15 mnin.

10551971_10204405467656022_1983560348_n
Zatem czy gotowanie jest takie czasochłonne? Zakładając, że wieczorny serial, razem z reklamami w środku, trwa 45 min i moją koleżanka ma na niego czas, to nie rozumiem czemu nie ma go na ugotowanie posiłku swojej rodzinie.
Jeśli tylko potrafisz odrobinę panować nad swoim czasem ogarniesz gotowanie. Bardzo szybko zobaczysz, że zyskujesz. Jesz to co lubisz, a nie co dają. Wiesz co jesz, bo sama tam to włożyłaś. Za te same pieniądze lub taniej masz produkty dużo wyższej jakości, bo nie płacisz dodatkowo za ich przygotowanie, nie ponosisz kosztu wynajęcia lokalu na ich podanie oraz opłaty za piękny uśmiech kelnerki.
Wiem, kiedy ktoś podstawi Ci pod nos jest wygodnie. Tylko uwierz mi. Nikogo nie obchodzi czy to co zjesz jest dla Ciebie odpowiednie. Czy ma wszystko czego potrzebuje Twój organizm, czy porcja jest odpowiedniej wielkości. Czy trenujesz czy prowadzisz kanapowy styl życia. Masz zjeść jak najwięcej, zostawić jak największy rachunek i wrócić.

Oczywiście nie neguję całkowicie jedzenia na mieście. Czasem to fajna odmiana, nowe doświadczenie. Jednak niech to nie będzie standard, a wyjście raz na jakiś czas. Niech miejsce będzie sparwdzone, z dobrą kartą, z żywnoscią ze sprawdzonych źródeł.

W związku z tym, że wybiła moja pora karmienia – idę jeść!

Dołącz do grupy aktywnych Mam:

cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpgInstagram:

ilo olo11169053_10205109642593257_978717547_n

 

 

Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

3 thoughts on “„Gotują tylko Ci, którzy mają za dużo wolnego czasu” – zbladłam!

  • 10/03/2016 at 17:00
    Permalink

    Zgadzam sie z wpisem w 100% chciec to moc.
    U mnie w domu by „zaoszczedzic” jeszcze wiecej czasu gotujemy na dwa dni 🙂

    Reply
    • 14/03/2016 at 11:18
      Permalink

      Też wychodzę z tego założenia, że jeśli tylko dobrze zarządzimy swoim czasem to jest szansa na powodzenie jest ogromna.

      Reply
  • Pingback: Wnioski z zakupowej wisoki. – Mamy ruszamy

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: