Gdzie się podziali prawdziwi mężczyźni?

W swojej pracy zawodowej dosyć często analizuję zjawiska społeczne. Ostatnio zajmowałem się 500+ i jego wpływem na dzietność. Okazuje się, że nie do końca przyniesie to oczekiwany efekt, z prostej przyczyny (i tu pojawia się słowo klucz): “kryzys męskości”. Ten kryzys to także dosyć złożone zjawisko i ma wiele różnych przyczyn, o których może kiedyś napiszę, ale dzisiaj opowiem o jednym jego aspekcie – braku mężczyzn.

No to po kolei.

Czy to znaczy, że mężczyzn nie ma?

Nie, nie do końca. To raczej znaczy, że nie ma ich tam, gdzie powinni być, a jeżeli już są to nie tacy, jakich panie by oczekiwały.

Gdzie są mężczyźni? Po pierwsze: mieszkają z mamą. W Polsce 46% osób w wieku 25-34 mieszka z rodzicami. Dużo? Dosyć. Średnia dla Unii to 27%. W Skandynawii to zaledwie kilka na stu. Dużo ciekawiej robi się, jak sprawdzimy to samo po płciach? W Polsce kobiety – 40%, a mężczyźni – 51%. Tyle właśnie osób mieszka z rodzicami. Na pierwszy rzut oka 11% wydaje się niewiele, ale jak spojrzymy na to w skali wszystkich osób w tym wieku, okazuje się, że mamy w Polsce 375 tysięcy więcej mężczyzn, w wieku matrymonialnym, mieszkających z rodzicami. Jest im wygodnie i aż żal się wyprowadzać, zwłaszcza kiedy mama podstawia wszystko pod nos. Potencjalna żona nie musi być tak ugodowa. Z drugiej strony kobiety niekoniecznie muszą być zainteresowane takimi mężczyznami.

Znamienne jest to, że aż ⅔ mieszkających z rodzicami to osoby pracujące. Prawdopodobnie ich zarobki nie pozwalają na wyprowadzenie się.

Dlaczego mężczyźni mieszkają z rodzicami, a kobiety się wyprowadzają?

Przede wszystkim na studia. W samym tylko 2015 roku, 65% absolwentów wszystkich szkół wyższych to były kobiety. Około ponad 110 tysięcy więcej kobiet niż mężczyzn. Prawie 2 razy tyle!! Nawet jeżeli kobiety zarabiają statystycznie mniej niż mężczyźni na tych samych stanowiskach, to wciąż osoby z wyższym wykształceniem zarabiają więcej niż pozostali. Te dziewczyny będą więcej zarabiać niż ich koledzy i potencjalni partnerzy. A podstawowa zasada doboru Homo Sapiens jest taka, że kobiety szukają na swoich partnerów osoby, które mają nie mniejsze zasoby niż one same (o tym pisałem wcześniej tutaj). Mezalianse zdarzają się głównie w filmach romantycznych.

Kolejna bariera, która sprawia, że coraz więcej jest niedopasowania na rynku matrymonialnym.

Wiemy z kim mieszkają mężczyźni i dlaczego to robią.

No to teraz pytanie gdzie mieszkają? Najczęściej tam gdzie ich rodzice, czyli w mniejszych miejscowościach. Ich koleżanki tymczasem wyjeżdżają. Da się znaleźć w Polsce wiele małych miejscowości, gdzie prawie nie ma młodych kobiet, a nawet z większych miast wyjeżdżają do jeszcze większych miast. Przykład? W Warszawie jest zameldowanych prawie 18 000 więcej kobiet niż mężczyzn w tym samym wieku (25-34). W Krakowie jest ich ponad 6000 więcej. Jest niestety ogromna szansa, że te właśnie dziewczyny pozostaną długo singielkami. Dlaczego? Bo nie ma dla nich mężczyzn w ich okolicy. Ci ludzie nie mają wspólnej przestrzeni aby się spotkać. W każdym razie bycie dobrze wykształconą, młodą kobietą w dużym mieście to wcale nie jest taka łatwa sprawa, zwłaszcza kiedy szuka się partnera – konkurencja jest przeogromna. To była raczej odpowiedź gdzie nie ma mężczyzn.

No to gdzie są ci mężczyźni?

W Radomiu (1200 więcej mężczyzn), Sosnowcu (900), Szydłowcu (400), Łukowie (1100). Miejscowości przykładowe, ale podobnie jest w innych mniejszych miastach. W Łukowie czy Szydłowcu co ósmy mężczyzna w tym wieku nie ma dla siebie partnerki w okolicy. Ci panowie także mają duże szansę na samotność. Ich potencjalne partnerki mieszkają w dużych miastach, lepiej zarabiają i są lepiej wykształcone. Ci ludzie się nie zejdą.

Wszystkie te dane to tylko statystyka oparta na danych GUS. Dane GUS obejmują tylko osoby zameldowane, a jest jeszcze bardzo dużo osób, które do tych statystyk się nie łapią. Jasne jest też, że jest jednak ogromna ilość ludzi, których to nie dotyczy. Jest jednak kilkaset tysięcy ludzi, których dotkną konsekwencje tych zjawisk:

Powstaną, a właściwie powstają, dwie duże grupy. Młode singielki z dużych miast, z relatywnie wysoką siłą nabywczą, oraz słabiej wykształceni, mniej zarabiający mężczyźni z mniejszych miejscowości.

Ok. Wiemy więc gdzie są mężczyźni. Teraz pytanie gdzie są ci “prawdziwi” i co to właściwie znaczy? Ale odpowiedź na to pytanie będzie niebawem.

Bartek, tata, badacz

Mąż, ojciec, pracownik korpo, pasjonat sportu uzależniony od aktywności fizycznej. Pokazuje że tatusiowie po 30-stce nie muszą mieć brzuszka pomimo wielu obowiązków, które dostarcza codzienne życie i praca.

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: