Fit-Bullshit

Jak myślisz, jak bardzo inteligentna/y jesteś? Podzielmy, powiedzmy 38mln Polaków, na pół. Gdzieś tam dokładnie w połowie jest ktoś od kogo 19mln jest inteligentniejszych, a 19mln nie. Jak myślisz, w której połowie jesteś? Otóż ciekawostką jest to, że 95% osób twierdzi, że jest w tej ‘lepszej połówce’, a przecież może być w niej tylko 50%.

Otóż podobnie jest z reklamą. Wyobraź sobie, że 80% osób twierdzi, że reklama ma na nich mniejszy wpływ niż na innych. A jak z Tobą? Jesteś podatna/y na reklamę?

Nie jestem trenerem i moja wiedza na temat treningów jest czysto amatorska, ale na marketingu się znam i mogę się powypowiadać na temat tego co widzę.

Ostatnio bycie fit robi się coraz modniejsze. No a jak pojawia się popyt to i podaż rośnie. Nie będę rozstrzygał co było pierwsze, jajko czy kura, czyli czy najpierw ludzie zaczęli się ruszać, czy też duże firmy zaczęły marketingowo kreować tę modę. Faktem jest, że coraz więcej jest usług i produktów dla osób ćwiczących, trenujących czy odchudzających się. Niestety wiele z nich to zwykła ściema.

 

Fit-marketing bazuje na potwornych kompleksach ludzi wykorzystując je w najgorszy sposób. Najczęściej oferują schudnięcie bez pracy i wysiłku, albo z minimalnym jego nakładem. Jakby ktoś powiedział „oferujemy Ci bardzo dużo pracy, wysiłku i bólu” to szybko zaliczyłby marketingowy zgon. Niestety to właśnie dużo pracy, wysiłku i bólu daje prawdziwe efekty. A co jest głównie produktem marketingowym?

No to po kolei:

  1. Cudowne pigułki na odchudzanie, które cię odchudzą bez zmiany trybu życia i tym podobne. Przekonują, że wystarczy łyknąć pigułkę, a oprócz tego można leżeć i jeść i samo się zrobi. Otóż nic samo się nie zrobi. Bardzo często takie tabletki działają na zasadzie odwodnienia, albo po prostu przeczyszczają. Woda dużo waży w organizmie, ale o ile nie jesteś kulturystą tuż przed zawodami, to woda w twoim organizmie to bardzo ważna rzecz. A co do przeczyszczenia, to złogi w jelitach potrafią ważyć kilka kilo. Większość tych specyfików w żaden sposób nierusza tłuszczu, a jak już to robią to tylko podczas intensywnego wysiłku fizycznego. Co więcej, jak dobrze się wczytać w ulotki, to bardzo często są tam takie informacje jak „zaleca się zwiększenie aktywności fizycznej i zmniejszenie kaloryczności posiłków w trakcie stosowania preparatu”. Nie oszukujmy się, takie pigułki są dla leniwych, którym nie chce się ruszyć dupy i wierzą w cuda.

    pigulka_matrix
    fot. http://images1.fanpop.com/images/photos/1900000/Morpheus-Red-or-Blue-Pill-the-matrix-1957140-500-568.jpg
  2. Treningi w domu. (oczywiście koniecznie z płytami do nabycia po 29,90 w kiosku na rogu). To mnie wku…a chyba najbardziej. Ok, jak ktoś nie ma czasu i możliwości ćwiczyć z obciążeniem to każdy ruch jest dobry, ale przekonywanie, że „nie musisz iść na siłownię czy biegać, bo możesz zrobić świetną sylwetkę w domu” przynosi więcej szkody niż pożytku. Są osoby ze świetnym metabolizmem, którym wystarczy niewielka porcja ruchu, ale to są szczęśliwcy, którzy wygrali los na genetycznej loterii. Niestety większość ludzi tak nie ma i nic nie wskórają tarzaniem się po dywanie. Ostatnio też widziałem jak jakaś laska wrzucała filmiki pokazujące jak schudnąć odkurzając i wieszając pranie. Serio!?!?! Skoro to odchudza, to skąd tyle otyłych ludzi na ulicach? Aby był efekt ćwiczenie musi albo obciążyć mięsień, albo podnieść tętno. Większość ćwiczeń w domu robi to w bardzo umiarkowany sposób, nawet te z ciężarkami (2kg, serio? No to przecież żelazko tyle waży. Schudł ktoś od prasowania?). Biegając i chodząc na siłownię można osiągnąć w 6 tygodni efekty, na które w domu będziemy pracować 6 miesięcy.

    homer
    fot. http://38.media.tumblr.com/68b2cb64cdf83e6be0f99c187cbfdc6e/tumblr_nazy6nLyXP1rey868o1_500.gif
  3. Fit-celebryci (albo raczej celebrytki). A właściwie nie one same, ale to, że wciskają, że możesz tak wyglądać tak jak one po kilku tygodniach od zakupu ich cudownej książki, albo płyty z treningiem. Po pierwsze, większość z tych osób, te swoje treningi to zrobiło może raz w życiu, nagrywając je przed kamerą, a swoją formę zrobiła chodząc na siłownię!!! Polecam zresztą odwiedzić profile FB albo IG wielu z nich. Połowa zdjęć to zdjęcia z siłowni. Po drugie. Bardzo często są używani do reklamowania cudownych specyfików, które mają pomóc leniuszkom schudnąć bez wysiłku. Te osoby to najczęściej zawodowcy, którzy zarabiają swoim ciałem i mają bardzo dużo czasu na ćwiczenia, nie mając często innych, poza treningowymi, zobowiązań. Po trzecie, niestety dosyć brutalne. Są młodzi. Jak miałem 20 lat to wyglądałem jak młody bóg i przychodziło mi to właściwie bez wysiłku. Mogłem zarywać noce i tego nie czułem, mogłem jeść ile wlezie i od razu to spalałem. Teraz jestem po 30-stce i nie mam już tej regeneracji, ani metabolizmu. Po czwarte. Tyczy się celebrytek – Nie rodziły!!! Niestety szanowne panie, ale podczas ciąży organizm odkłada sobie trochę tłuszczu, naciąga się skóra, robią rozstępy, ale nie to jest główną przyczyną otyłości. Niestety wiele pań uznaje, że w ciąży mogą jeść baaardzo dużo i spełniać każde swoje zachcianki, a do tego kontynuują tą serię długo po porodzie. I to właśnie się odbija na sylwetce, a nie sama ciąża i jeżeli się czegoś z tym nie zrobi, to sylwetka sama nie wróci do magicznego „przedciążą”

    natalia_gacka_silownia
    fot. http://www.girlswithmuscle.com/images/full/963191042.jpg
  4. Produkty Light. Na ten temat już bardzo dużo było w wielu miejscach. Fit oznacza najczęściej, że produkty mają obniżoną zawartość tłuszczu, ale w zamian nawalone bardzo dużo złych cukrów, których nadmiar bardzo szybko będzie prowadził do nabierania wagi. I tak, wiele osób myśli, że właśnie jedzą cudowny specyfik, który bez wysiłku rozwiąże ich problem, a w praktyce właśnie się tuczy.

    fit_batony
    fot. https://scontent.xx.fbcdn.net/hphotos-xtp1/v/t1.0-9/11144934_584106715026203_5940203535545700086_n.jpg?oh=e7ce7627a1024bbded1f69d9c1aaf248&oe=56076398
  5. Cross-fit, body-pump, tabata i inne takie, jako nowe super odkrywcze treningi na zrzucenie wagi i zrobienie sylwetki. Tutaj stąpam po grząskim gruncie, bo trenerem nie jestem i nie wiem dokładnie jak takie cudowne programy działają, ale wiem, że jeżeli coś działa to raczej jest popularne i sprawdzone od dawien dawna. I co więcej, istnieje dużo dowodów na ich działanie – na przykład bieganie czy siłownia. To znane jest od lat i chyba każdy wie jak działa. Te wszystkie nowe wynalazki treningowe mają raczej na celu zaoferowanie nowych standardów nowym mieszczanom dla których chodzenie na siłownię jest zbyt wieśniackie i kojarzy się z koksami. Niestety bardzo często w tego typu nazwy czy produkty opakowane są ćwiczenia, które są nieefektywne, albo nieprzystosowane do możliwości ludzi, którym są wciskane. Oczywiście wszystkie one są reklamowane przez wspaniale wyrzeźbionych atletów, którzy na swoje sylwetki długo pracowali na siłowni.

    crossfit_injuries
    fot. http://jptrainingsystems.com/wp-content/uploads/2014/01/crossfit_injuries.jpg

Scenka z życia. Spotykam w windzie kolegę:

K: Właśnie zacząłem ćwiczyć, zapisałem się na Cross Fit
Ja: Uważaj, jak nie ćwiczyłeś wcześniej i nie masz techniki to łatwo się popsuć.
K: Eeee, tam. Nic mi się nie stanie

Tydzień później już odwiedzał fizjoterapeutę.

Zasada jest prosta. Samo się nie zrobi. Jeżeli ktoś Ci to wmawia, to właśnie prawdopodobnie wpadasz w sidła fit-marketingu. Zastanów się w której połowie osób podatnych na marketing chcesz być.

 

Dołącz do grupy aktywnych Mam:cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpg

 

 

Instagram:

ilo olo11169053_10205109642593257_978717547_n

 

 

 

Bartek, tata, badacz

Mąż, ojciec, pracownik korpo, pasjonat sportu uzależniony od aktywności fizycznej. Pokazuje że tatusiowie po 30-stce nie muszą mieć brzuszka pomimo wielu obowiązków, które dostarcza codzienne życie i praca.

5 thoughts on “Fit-Bullshit

  • 07/06/2015 at 15:30
    Permalink

    Dokladnie tak. Nic didac, nic ujac. Zasady treningow nie zmieniaja sie od czasow Arnolda. Reszta to marketing

    Reply
  • 09/06/2015 at 10:48
    Permalink

    Punkt 2 – nie zgadzam sie….poczytaj o kalistenice. Polecam ksiązke Skazany na trening. Zaprawa więzienna – Paul Wade. Bardzo ciekawy fragment własnie o tym, jak siłownie/szkoły fit są produktem marketingu i jak jest nakręcany popyt na te miejsca. Jak nie chodzisz na siłownie, to przegrałeś życie i nigdy nie osiągniesz celu treningowego. To jest dopiero bullshit ! Ciekawe jak ludzi w Starozytnej Grecji/Rzymie byli silni i swietnie zbudowani?? A no tak…chodzili do najmodniejszego klubu fitness w miescie! Do treningu używali tylko i wyłącznie masy swojego ciała + ewentualnie jakieś obciązenia.

    Przeczytaj książke – otwiera oczy na te sprawy. jakby co mam na pdf’ie, moge podeslac 🙂

    BTW – jestescie w ten weekend w W-wie? jestesmy sobota/niedziela

    Pozdro

    Reply
    • 11/06/2015 at 18:40
      Permalink

      Ilona: Kamil, myślę, że dużo zależy od tego co na tej siłowni robisz. Jeśli snujesz się bez celu od maszyny do maszyny to przyznaję Ci rację. Jeśli natomiast wykorzystujesz ciężar własnego ciała i wolne ciężary, a Twój plan treningowy ma sens to zmienia postać rzeczy.

      Reply
      • 23/06/2015 at 13:43
        Permalink

        Ilona, chodzi mi tylko o to, że siłownia jest niepotrzebna, jesli ktos ma dobry plan treningowy, bo wszystko mozna zrobic masą swojego ciała + ewentualnie wolne ciężary, które mozna trzymac w domu. Siłownia to wymysł marketingu i przemysłu treningowego, aby wycisnąc kasę od ludzi.

        Reply
  • 03/12/2017 at 14:32
    Permalink

    Kamil, zgadzam się z Tobą. Rok temu zaczęłam treningi w domu wykorzystując matę, własną masę ciała i kreatywność. Efekty zobaczyłam już po 2 miesiącach co pozwoliło mi utrzymać motywację. Bardzo szybko się „uzależniłam” od aktywności fizycznej i nie wyobrażam sobie teraz dnia bez aktywności. W ostatnim czasie doszedł taniec towarzyski:)

    Reply

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: