Co zrobić, kiedy facet spędza za dużo czasu na treningach?

No dobra, ostatnio pisałem o tym jak wygonić faceta na trening. Dostałem sporo feedbacku na temat tamtego artykułu, przede wszystkim dotyczącego tego, że niejeden mąż sam się już dawno temu na siłownię wygonił i teraz nie wiadomo jak go ściągnąć z powrotem.plan_dnia

Koleżanka powiedziała mi na przykład, że jej mąż wracając z pracy od razu idzie na siłownię, spędza tam 3 godziny, wraca wieczorem i idzie spać. Nie ma przez to czasu dla niej ani dla ich dziecka. Moja 4-o letnia córka z kolei prawie w ogóle nie zauważa, że trenuję. Zatem po kolei. Jak to robić i czego nie robić.

  1. Nie ma sensu chodzić na siłownię od razu po pracy. Godzina 17-ta to najgorsza pora na siłowni. Dlaczego? Po prostu jest korek. Tak jak ulice się korkują po 17:00 kiedy wszyscy wychodzą z pracy, tak samo dzieje się z siłowniami. Przy zapchanej siłowni trzeba często czekać na każdy sprzęt po kilka minut. Ja kiedyś policzyłem, że na tym oczekiwaniu potrafię stracić 10-15 minut na treningu.
  2. Krótkie przerwy pomiędzy ćwiczeniami. Często widzę ludzi, którzy przerwy pomiędzy seriami mają nawet z 5 minut. To jest całkowicie bez sensu. Ja nawet w treningu na masę miałem minutę i świetnie to działało. W ten sposób można bardzo skrócić czas treningu.
  3. Sauna po siłowni. Wiele osób popełnia ten błąd. Sauna po siłowni spowalnia regenerację. Sauna na następny dzień – jak najbardziej, ale nie od razy po treningu.

Dobry i efektywny trening da się zrobić w 1-1,5h. Ja w tym czasie zazwyczaj zdążam zrobić 8-10 ćwiczeń po 4 serie. Często widzę jak chłopaki siedzą na siłowni po kilka godzin, większość czasu spędzając na pogaduszkach a nie na ćwiczeniach. Warto sprawdzić, co Wasz facet tak naprawdę robi na siłowni. Jeżeli popełnia któryś z tych błędów, warto mu to uświadomić.

No to jeszcze. Co można zrobić aby nie zabierać czasu rodzinie:

  1. Pora treningu. Ja chodzę na siłownię o 22:00, po tym jak położę córeczkę spać, a jak trzeba to i o 6:00 rano wstanę i skończę ćwiczyć zanim młoda się obudzi. W tym czasie jest zazwyczaj dużo miejsca i nie muszę czekać w kolejce do sprzętów. Jeżeli Twojemu facetowi zależy na treningu, a nie na ucieczce z domu, to nie powinien mieć problemu z przestawieniem się.
  2. Późne bieganie. Ja biegam po 22:00. Ulice są oświetlone, w dużym mieście ruch jest. Nie ma obaw aby biegać o tej porze. Poza tym jak obserwuję, to większość moich znajomych woli biegać rano, nawet na czczo (podobno dobrze spala tłuszcz, ale ja tam się nie znam).
  3. Przesiadka na rower. Jeżeli twojemu facetowi zależy na ruchu, to namów go na przesiadkę na rower. Bieganie raz czy dwa razy w tygodniu nigdy nie da takich efektów jak codzienny ruch. Organizm niczego nie lubi bardziej niż sygnału, że codziennie trzeba spalać troszkę nadmiarowej energii (zgromadzonej w tłuszczu). Dla mnie do tego to najszybszy i najtańszy sposób na pokonanie moich 8km do pracy. Autobusem jadę 50 minut, a jak coś się stanie to i 90. Parking samochodowy to 300 PLN miesięcznie (a do tego paliwo). Rowerem jadę w 30 minut choćby nie wiem co i parking mam za darmo. Te 300 mogę wydać na jakąś rodzinną przyjemność. Moi koledzy z pracy dojeżdżają do biura rowerem nawet 20km.
  4. Wspólne wybieganie. Czasami trzeba się wybiegać i spędzić trochę więcej czasu na bieganiu. To najlepiej robi się w weekendy. Na to też jest sposób. My na bieganie chodzimy całą rodziną – najlepiej na bieżnię przy szkole. Dzięki bieganiu po bieżni można dobrze kontrolować tempo, a dzięki reformie z posłaniem 6-o latków do szkoły przy podstawówkach często są pobudowane place zabaw, na które czasami da się wejść. My z Iloną biegamy na zmianę, a druga osoba bawi się z naszą pociechą. Polecam też bieganie kiedy na rowerze obok jedzie dziecko, ale fakt, że to dla rodziców nieco starszych dzieci.

Dzięki temu wszystkiemu mam bardzo dużo czasu dla rodziny. Od momentu powrotu z pracy, aż do zaśnięcia mojej córki. Zawsze mamy czas na wspólne śniadanie i kolację, a dzięki dobrej organizacji udaje mi spędzać na aktywności fizycznej nawet 70h miesięcznie.

Jak się chce się, to się da się 🙂 Powodzenia

Bartek, tata, badacz

Mąż, ojciec, pracownik korpo, pasjonat sportu uzależniony od aktywności fizycznej. Pokazuje że tatusiowie po 30-stce nie muszą mieć brzuszka pomimo wielu obowiązków, które dostarcza codzienne życie i praca.

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: