Dlaczego start w Run or Death to dobry trening biegowy? [GALERIA]

Run or Death to impreza nietypowa. Daleko wyprzedza biegowe sztampy swoją odmiennością. Z klasycznym bieganiem po ulicy nie ma nic wspólnego, daleko jej do OCRów,  może trochę po drodze z crossem, a najbardziej przypomina mi zabawę w berka. I to takiego porządnego!

W ubiegłym roku na nią nie dotarliśmy. Podchodziłam do niej ciut sceptycznie. Na koncówce sezonu byłam w gazie i weekend wolałam poświęcieć na ściganie po asfalcie, a ganianie Zombiaków po lesie zdawało mi się wtedy ciut infantylne. Jednak kiedy potem zobaczyłam fotki pomyślałam… fajnie by tam było być. W tym roku postanowiliśmy nadrobić.

Nie jest to bieg na życiówki. Powiedzmy o sobie wprost. Lecisz po lesie, a po drodze łapią cię Zombi i zabierają Ci szarfy życia. Jednak dzięki takiej formule robi się z tego porządny trening biegowy. Trening, którego zapewne w plan treningowy nie wstawiasz, bo z doświadczenia wiem, że mało kto trenuje zmienność. A zmienność.. niewytrenowana może zajechać nawet wytrawnego biegacza. Ja miałam to szczęście, że moja cała przygoda biegowa zaczeła się od treningu tempa zmienego. Mój trener ładował mi tego a potęgę. Jak ja go wtedy nienawidziłam, ale doceniłam na startach klasycznych, a przede wszystkim w biegach przeszkodowych.

Run and Death to chyba jeden z najlepszych trenigów zmienności jakie zrobiłam i wiem, że gdybym robiła taki trening solo to tak bym się nie przyłożyła. Po pierwsze to jednak start, wiec świadomie czy nie adrenalina hop do góry. Po drugie Twoja zmienność nie jest zaplanowana, zależy od tego jak rozstawione są Zombiaki, więc nie jesteś w stanie przygotować się na sprint, gwałtowne hamowanie lub nieplanowaną zmianę tempa. 8 kilometrowa trasa, która wg opisu ma ok. 6 km, potrafili porządnie przeczołgać. Las, śliskie liście, wystające konary i Zombi, które polują na Twoje 4 szarfy, Twoje 4 życia. Musisz być szybki, sprytny i szybko uspokajać tętno po nieplanowanych sprintach. Twój cel? Dotrzeć do mety z minimum jedną szarfą.

Dotarliśmy, wszyscy…. żywi!

Sam bieg od strony organizacyjnej bardzo pozytywny. Sprawnie działające biuro zawodów i bardzo pomocni wolontariusze. Trasa wyznaczona, oznaczoa, ok 2 km dłuższa niż zapowiadana, ale to akurat standard imprez tego typu. Niedpoisała niestety pogoda, ale na to wpływu nie ma nikt. Trudne warunki zapewniły nam za to wymagający trening.

Zasady biegu były określone i jasne, czasem trudne do realizacji. Biegacze nie mogą schodzić z trasy i nie mogą dotykać Zombiaków, a już na pewno nie można używać wobec nich siły. Niestety niektórzy biegacze zapomnieli, że Zombi też ludzie i świadomie szturchali ich tak by bolało. Zdarzało się też tak, że Zombiaka można było szturchnąć przypadkiem. Niestety było kilka takich miejsc, gdzie Zombiaka szturchnąć było łatwo. Na zbiegu czasem po prostu nie dało się wyhamować i o wypadek łatwo.
Zombiaki mogły chwytać biegaczy, biegacze nie mogli chwytac Zombie. Jak Zombiaków było kilka to np. jeden chwytał biegacza, a drugi golił jego szarfy. Jak w takiej sytuacji się bronić. Odruchowo starasz się uwolnić. Na szczeście złapany biegacz nie ma już prędkości, więc jak się nawet szarpie w granicy rozsądku to wypadku z tego nie będzie.

W ramach podsumowań to na prawdę bardzo fajna impreza. Serdecznie Wam polecamy.
Podrzucamy Wam też kilka fotek. Malutko, bo pogoda spłatała nam sporego figla i wszystko mamy pomazane 🙁


Sporo czasu poświęciłyśmy aby powstał ten post. Teraz liczymy na Ciebie, bo tworzymy, to miejsce z myślą o Tobie. Bądźmy w kontakcie:


Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: