Ciąża jest jak kontuzja.

Z każdej strony słyszysz, że ciąża, to nie choroba. Prawda? Lecz co gdy przyszła mama zawodowo zajmuje się sportem? Zmaga się z kilometrami, błotem, górkami, a wszystko z ogromną prędkością. Jak fakt, że w jej życiu pojawia się mały człowiek wpływa na jej sportową karierę? Zapraszam na bardzo szczerą, słodko-gorzką rozmowę z Katarzyną Solus-Miśkowic , kolarką i mamą na pełen etat.

Kasiu opowiedz o sobie.

Mam 29 lat, jestem po studiach, mam syna i zawodowo uprawiam kolarstwo górskie, które od lat stanowi moją największą pasję zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym

Dowiedziałaś się o ciąży i co dalej? Jak ten fakt miał wpływ na twoją sportową karierę? Czy dalej aktywnie uprawiałaś sport?

W momencie, gdy dowiedziałam się o ciąży myślałam, że to koniec mojej kariery sportowej. Jakoś tak się utarło, że skoro zdecydowało się na macierzyństwo, to koniec ze sportem w zawodowym wydaniu. Poza tym już dawno postanowiłam sobie, że gdy już będę miała dzieci, to całkowicie im się poświęcę. Lekarze, u nas, w Polsce raczej odradzają jazdę na rowerze w ciąży, choć nie wiem do końca dlaczego. Dla mnie najważniejsze było dobro dziecka i odstawiłam rower w kąt. Od początku do końca ciąży nie jeździłam na rowerze nawet rekreacyjnie, a to z tego względu, że mieszkam w górach i akurat u mnie w miejscowości nie ma płaskich odcinków do spokojnej jazdy.

Wiele mam mówi, że jak na świecie pojawia się dziecko zmienia się wszystko. Jak było z tobą?

Tak, to prawda. Zmieniają się priorytety i spojrzenie na świat. Nagle jest coś, a raczej ktoś, wokół którego wszystko się kręci, cały twój dzień i cały twój świat.

W momencie urodzenia dziecka nie miałam pracy. Niestety w sporcie nikt się nie rozdrabnia… Ciąża to prawie jak kontuzja…w większości przypadków nikt później Cię nie chce. Nie planowałam powrotu do sportu. Lecz los bywa przewrotny.

Macierzyństwo fajna sprawa lecz do pracy, w twoim przypadku zawodowego sportu trzeba wrócić. Czy łatwo było ci podjąć decyzję o powrocie do sportu? Ile miał twój synek gdy rozpoczęłaś treningi?

W momencie urodzenia dziecka nie miałam pracy. Niestety w sporcie nikt się nie rozdrabnia, nie zarabia się dużo lub nawet w ogóle. Ciąża to prawie jak kontuzja…w większości przypadków nikt później Cię nie chce. Nie planowałam powrotu do sportu. Lecz los bywa przewrotny. Akurat miałam taką sytuację, że na rok dostałam nowe rowery w związku z podpisaniem kontraktu z nowym klubem, to był taki przyjacielski układ. Oni potrzebowali moich punktów, a ja nie miałam nic przeciwko. Po porodzie moja forma była w opłakanym stanie. Nie potrafiłam tego znieść, że męczę się przy chodzeniu, nie mówiąc już o tym żeby coś przebiec lub podjechać pod górę. Dlatego gdy tylko dostałam zielone światło od lekarza, wsiadłam na rower i katowałam się, żeby doprowadzić siebie do stanu w miarę zadowalającego. Ksawery, mój syn, miał wtedy 6 tygodni.

Pierwsze zawody po przerwie związanej z ciążą, porodem jakie to uczucie?

Z jednej strony to nie była żadna przyjemność, ponieważ organizm wtedy nie był przygotowany do takiego wysiłku. Nazywamy to niewytrenowaniem, niedotrenowaniem. Uważam, że coś takiego jest niezdrowe dla naszego organizmu (byłam zaledwie po około 3 miesiącach treningów, a zajęłam 3. miejsce). Ten jeden start był potrzebny, abym wiedziała, że nie jest ze mną tak źle i wówczas zaczęłam myśleć na poważnie o startach w następnym roku. Mówiąc krótko, po tych zawodach wznowiłam treningi.

Dalszą część wywiadu przeczytasz klikając w podstrony na dole strony >>>

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: