By zapchać głodny brzuch.

Życie ostatnio nas nie oszczędza. Zawsze jest pęd, ale teraz to jakiś iście wilczy pęd. Dużo spotkań. Grafik zapchany, czas zaplanowany co do minuty, kalendarz pęka w szwach, a treningi robimy w locie. Dzieje się! Jeah!!!
Niestety ma to swoje złe strony. Na gotowanie czasu coraz mniej i często lądujemy na miejskim wikcie. Ostatnie dni to rozbijanie się od kawiarni do kawiarni, od jadłodajni do jadłodajni, w których by zaoszczędzić czas, robimy jednocześnie spotkania robocze. Skoro już i tak nie mamy czasu na nic to podstanowiłyśmy, że se dodamy kolejne obowiązki, ale skorzystacie z tego i Wy 🙂 Od dziś, jak gdzieś jemy to Wam napiszemy czy było warto.

Na pierwszy ruszt Bobby Burger. Wczoraj wpadłyśmy na Żurawią.
BB to miejsce, w którym lądujemy stosunkowo często, jednak nie wracamy do tego samego lokalu… raczej nie bez przyczyny. BB jest rozpoznawalny i kiedy nie mamy czasu na to by się zastanawiać nad wyborem obiadu to wpadamy tam, bo jest tam średnio. Ani dobrze, ani bardzo źle. Trochę tak jak pewniak z TESCO. Nie urywa, ale pewniak to pewniak, nie zaskoczy. Można zjeść, ale bez polotu. Jednak masz pewność, że za niespełna 30 PLN zjesz dwa kawałki mięsa z bekonem i grube frytki do tego.

14610832_10205761639319466_1934727950_n

Jedzenie jak wspomniałam jest średnie, ale da się zjeść. Dobre na wielki głód, kiedy tak naprawdę wszystko Ci jedno, byle coś do tego brzucha wpadło.
Na Żurawiej na klientów czeka kilka stolików. Kiedy wchodzisz zazwyczaj ktoś tam jest, ale nie ma tłumów. Nie ma kolejki do toalety i jest ona czysta.
Za ladą stoi młoda dziewczyna. Trochę ma na Ciebie zlew. Jest uprzejma, ale nie licz na jej uwagę, unika interakcji. Bezpłciowo przyjmuje zamówienie i daje numerek. Kątem oka widzę, że bardzo jest zainteresowana swoim telefonem. Pochłania on ją tak bardzo, że zapomina wydać napój kolejnemu klientowi. Musi się upomnieć.

Na jedzenie czekamy długo. Wiem, że jestem głodna i chcę już. Mimo małej ilości klientów na jedzenie czekamy grubo ponad restauracyjne 20 min. Przyszedł burger Oli. Choć zamówienie było na jednym numerku to ona już ma, a ja jeszcze nie. I teraz … albo ona je, a mi ślina cieknie, albo cieknie nam obu, a kiedy ja dostaję swoje to Ola je zimne. Kiedy kelnerka przyniosła mój posiłek Ola już była grubo za połową. Takie to trochę… W końcu jak z kimś idziesz na jedzenie to fajnie było by zjeść razem.

Posiłki w BB wydawane są na tacach. Burger zawinięty w papierek, frytki z papierowej torebeczki. Przypomina mi to trochę Maka,  z tym, że w Maku płacę za hambuxa jakieś 3 zeta… Do tego plastikowe sztućce… Wszystko to takie „plastikowe” Z drugiej strony cała Ameryka jest plastikowa, więc czego się spodziewać.

Z menu BB jadłam kika różnych hamburgerów. W sumie wszystkie smakują podobnie. Mięso przesmażone, mało warzyw, bułka… amerykańska, ale za to syta…. bo w końcu amerykańska 🙂
Bobby Burger to jedno z tych miejsc gdzie jak chcesz zjeść standard bez czegoś to musisz dopłacić. Oczywiście jak masz alergię to nie ma dla Ciebie alternatywy. Musisz stworzyć ją samodzielenie i za nią dodatkowo zapłacić.
I tak…. jak chcesz zjeść hamburgera bez bułki to jedyną opcją jest hamburger na sałacie, czyli płacisz tak jak za standard z bułką i do tego musisz dokupić dodatki… w tym przypadku sałatę, która w sumie i tak w tym burgerze powinna być. Fakt… dostajesz jej trochę więcej, bo jak wspominałam wcześniej warzyw tam mało. Jak chcesz zaszaleć i dokupić frytki warzywne (nie z ziemniaka) to ich zazwyczaj nie ma. Tak czy siak… płacisz za wszystko, a jak czegoś nie wolno Ci zjeść to zostaje na kuchni. Wydaje mi się też, że porcje (konkretnie frytki) są mniejsze niż w innych BB.

14569098_10205761639439469_1301225575_n

Dla mnie restauracja to trzy czynniki, które tworzą całość. Jedzenie + Klimat + Ludzie, którzy tam pracują = powód, by tam wrócić.
BB ma jakiś tam swój klimat, ale nie wyróżnia się wybitnie. Dopiero jak się bardzo zastanowisz to możesz go sprecyzować. Jedzenie ma średnie, ale na tyle dobre, by wybrać znaną sieciówkę niż zaryzykować małe nieznane coś obok. Brakuje mu jednak ludzi, a właściwie ich zaangażowania i pasji, chęci do pracy. Wiem, że teraz dobry pracownik to skarb, ale…. to właśnie ludzie budują klimat miejsca i przygotowują jedzenie. Jeśli oni włożą w to szczyptę serca klient się zakocha. Jeśli nie… wejdzie, zje, wyjdzie i …. zapomni.

Nasze recenzje publikujemy również na:

Bobby Burger Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato

Dołącz do nas! Każdego dnia dajemy sporą dawkę silnej motywacji:

cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpgInstagram:

iloolo11169053_10205109642593257_978717547_n

Save

Save

Save

Save

Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: