Bluza rozpinana do biegania i nie tylko Nessi sportswear – TEST.

Plany na wiosenne starty ambitne. Co za tym idzie? Zimowe miesiące trzeba przepracować uczciwie. Wiąże się, to z godzinami spędzonymi w mało sprzyjających warunkach atmosferycznych. Dlatego wiem, że dobre ubranie na zimowe bieganie to podstawa. Musicie wiedzieć, że zmarźlak ze mnie pierwsza klasa.

Zima w pełni. Przez ostatnie tygodnie temperatura spadała poniżej 10 stopni, a czasami była bliska zeru. Deszcz, śnieg, wiatr, lód, chlapa. Do wyboru do koloru. Czy takie warunki do biegania są dobre? Zależy, kogo zapytasz. Pewne jest jedno, że warunki do testowania bluzy były idealne. Dzięki mega różnorodności pogodowej, wniosków co nie miara.

Przechodzę do rzeczy, czyli TEST BLUZA ROZPINANA AZURE CRYSTALS PRO NESSI SPORTSWEAR.

I. DESZCZ.

Jak to ostatnio przed Bożym Narodzeniem w Polsce bywa, pogoda bardziej wskazywała na Wielkanoc. „Taki mamy klimat” ;-). Było stosunkowo ciepło i padało. Bluza spisała się w deszczu. Pewnie dlatego, że wierzchnia warstwa bluzy wykonana jest z wiatrostopu. Materiał ten ma właściwości wodoodporne.

IMG_1042[1]

II. TEMPERATURA BLISKA ZERU.

Gdy zima jest taka mało zimowa, za oknem około 2 stopni pod bluzę wystarczyło założyć tylko koszulkę. Świetnie w takich warunkach dla mnie sprawdzały się bezpalczaste rękawiczki (wykończenie rękawów). Pewnie wiele z was przy takiej temperaturze z nich zrezygnuje lecz ja powaga zmarźluch jestem.

IMG_1033[1]

III. ŚNIEG.

Pamiętam ten jeden szczególny trening (takich ze śniegiem było więcej), wybieganie 20 km. Postanowiłam go trzasnąć przed poniedziałkowym spotkaniem biegowym BiegamBoLubię NOCĄ. Tak czasami się, to układa, że treningi trzeba „wciskać” w rzeczywistość. Gdy wybiegałam było całkiem przyjemnie. Na drugim kilometrze śnieżyca. Taka wiesz, śnieg wali ci prosto w twarz. Dosłownie po dwóch minutach wyglądałam jak bałwan. Pewnie tak, o mnie myśleli kierowcy którzy mijali mnie po drodze ;-). Mimo, że w głowie była uporczywa myśl wracaj do domu, pobiegłam. Zrobiłam planowane 20 km. Skończyłam pod Pomnikiem Kopernika. Gdzie razem z uczestnikami BBL zrobiliśmy jeszcze kilka kilometrów.

Wracam do bluzy. Mimo śnieżycy, mimo że byłam po 20 km, potem w różnym tempie zrobiłam około 5 km (łącznie z zatrzymywaniem się), nie zmarzłam. Nie odczuwałam tego że się spociłam, że zmoczył mnie śnieg. Później doczytałam na stronie producenta, że wewnętrzna warstwa bluzy jest z Flexible Fit Warm. Nie za dużo powiedziała mi ta nazwa lecz izoluje od chłodu, jednocześnie odprowadzając pot na zewnątrz. Dzięki temu właśnie mój korpus się nie wychłodził.

Po tym konkretnym wieczorze, moja przyjaźń z tą bluzą rozpoczęła się na dobre.

IMG_1041[1]


Jesienią pojawił się u nas test innej bluzy do biegania, która sprawdza się też świetnie zimną:

 Termoaktywna bluza do biegania – Nessi sportswear – TEST

bluza nessi


IV. WIATR.

Długie bieganie w Warszawie to nie jest łatwa sprawa. Trzeba szukać kilometrów. Gdy planuje wybiegania przeważnie są wzdłuż Wisły. Czasami robię kółko przebiegając przez dwa mosty. Nie wiem czy w innych miastach też tak jest, bo jeszcze nie miałam okazji się przekonać, w stolicy przebiegając przez most przeważnie trzeba uważać aby nie zostać zdmuchniętą. Piździ tu niemiłosiernie.

Jakie było moje zaskoczenie, że nie zamarzłam na moście. Tak było mi chłodniej lecz nie zimno. Tak jak już wspomniałam wyżej, wierzchnia warstwa jest z materiału o nazwie Wiatrostopu. Bardzo skutecznie ochroniła mnie przed podmuchami wiatru. Brawo Nessi sportswear

IMG_1036[1]

V. SOLIDNY MRÓZ.

Zimy „prawdziwej” nie było, nie było, aż w końcu mróz ścisnął. Spojrzenie przez okno przed wyjściem na trening. Pięknie świeci słońce, wszędzie biało. Rzut oka na termometr a tam minus 13 stopni. Co teraz??? Wciągnęłam dwie pary legginsów, termalkę z długim rękawem, na to jeszcze jeden długi rękaw i bluzę. Bluza nie ma dopasowanego kroju, więc dwie dodatkowe warstwy nie stanowiły problemu. Było mi ciepło bez efektu „jestem baleronem”, czyli nie czułam się skrępowana, ściśnięta.

Szczególna uwaga dla dziewczyn, które nie mają filigranowych ramion. Rękawy są szersze i nie powodują opinania. Zwężają się dopiero na końcach. Dzięki temu wiatr nam nigdzie nie hula.

IMG_0354[1]

VI. SPRYTNE MYKI.

Cztery kieszonki.

Bluza posiada cztery kieszonki. Trzy na plecach, w tym dwie na suwak. Oraz jedną niewielką na rękawie, również z suwakiem. Uwiercie mi naładujecie tam duuużo. Co mnie się bardzo spodobało? Kieszonka bez suwaka. Jest idealna, aby bez przerywania biegu wsadzić do niej zasmarkaną chusteczkę 😉 Kilka razy przytrafiło mi się , że bardzo pociągająca byłam w trakcie treningu. Mieszczą się tam rękawiczki. Spokojnie zmieścisz jakąś wiatrówkę zwijaną w kondomik.

Uwaga: klucz włożony do małej kieszonki na rękawie może być mega irytujący. Lepiej pakuj go od razu na tyłek. Za to awaryjne dwie dychy mają się w niej dobrze. A właśnie zabieracie ze sobą na bieganie na wszelki wypadek kasę na bilet lub taksówkę?

IMG_1035[1]

Silikon.

Bluza od środka przy dolnym ściagaczu wykończona jest silikonowym paseczkiem. Zanim zaczęłam używać, zastanawiałam po jaką ch…? Teraz już wiem. Ten mały paseczek utrzymuje bluzę na miejscu. Nie pozwala, aby wiatr zaglądał nam „pod podszewkę”. Jednym słowem daje ciepełko.

Materiały dobrej jakości.

Po kilku tygodniach intensywnego używania, co za tym idzie prania, bluza wygląda jak nowa.

 

Dołącz do grupy aktywnym mam na FB:

cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpg

Instagram, tam też jesteśmy:

iloolo11169053_10205109642593257_978717547_n

3 thoughts on “Bluza rozpinana do biegania i nie tylko Nessi sportswear – TEST.

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: