Bieganie to odpowiedzialność.

To pierwszy z trzech postów, który poświęcę maratonowi. Uznałam, że zacznę od czegoś co leży mi na wątrobie od bardzo dawna.  Chodzi mi o odpowiedzialność biegową. To ona ulewa mi się zółcią kiedy stoję w strefie startowej i słyszę jak to się świetnie startuje, ale nie trenuje, no bo po co? Po co trenować?

Brzmi tajemniczo? Doczytaj do końca, bo bardzo mi na tym zależy. I żeby była jasność. Nie piszę tego aby kogokolwiek zniechęcić do podjęcia próby przebiegnięcia maratonu czy też każdego innego dystansu podczas biegu ulicznego. Nie piszę tego, bo komuś żałuję. Piszę to by każdy z nas spojrzał na bieganie z pokorą.

Debiut maratoński, zarówno mój jak i Oli,  choć tak różny,  wzbudził ogromne poruszenie. Obie nie zdawałyśmy sobie sprawy z tego, że tyle osób obserwje tak szczegółowo nasze przygotowania. Że są tacy, którzy dogłębnie analizowali nasz każdy trening i śledzili jego szczegóły na Endomondo. Spoko skarby… przewidziałyśmy to. Treningi Oli na wykresie mówiły mało, a ja swoje zablokowałam. Nie, nie dlatego, że chciałam coś przed kimś ukryć. Raczej dlatego, żeby ktoś nie wpadł na pomysł, żeby moje poczynania powtarzać. Pamietaj, że to co dobre dla jednego, drugiego może zabić. Ale o treningu będzie w innym poście. Teraz wracam do sedna.
Od momentu kiedy opublikowałyśmy pierwsze zdjęcia na FB gdzie podałyśmy swoje czasy zaczęło dziać się coś nieprawdopodobnego. Przyleciała lawina lajków, dobrych życzeń, gratulacji! Było to tak miłe, że w duchu zapragnęłam CHWILO TRWAJ! Nawet pomyślałam o kolejnym maratonie 😛 Dawno nie czułam się taka doceniona i dumna. Co prawda planowałam przebiec trochę lepiej, ale… o ale też będzie w innym poście 🙂
W poniedziałek, gdy emocje opadły… a nasi obserwatorzy ochłonęli.  Nasze czaty wybuchły.

brusiło tekst 1

Nie jestem w stanie okreslić ile wiadomości dostałyśmy, ale było ich bardzo dużo. Każda z nich miała niemal identyczną treść: WE WRZESNIU CHCĘ PRZEBIEC MARATON!
I każda z nich miała krótką notkę o tym jak biega autor i jaki czas chciałby osiągnąć. Bardzo mnie te wiadomości z jednej strony cieszyły, a z drugiej bardzo smuciły. Bardzo cieszyło mnie zaufanie jakim nas darzycie. Jeśli zwróciliście się o poradę do nas to znaczy, że jesteśmy wiarygodne i nam ufacie. To co mnie zasmuciło to fakty. Każda z osób, która do nas napisała zapragnęła maratonu, najlepiej poniżej 4h dysponując absurdalnie małą ilością czasu na trening.  Mieć marzenie, by przebiec maraton to jedno, ale zdecydować się na niego to zupełnie inna bajka. Uwierzcie mi. Ola i ja wiemy ile kosztuje ODPOWIEDZIALNY maraton. Mimo, że nasze czasy różniły się znacznie. Nasze treningi były tak różne. To każda z nas musiała na swój sukces pracować tak samo ciężko i poświęcić na to absurdalną ilość czasu! ABSURDALNĄ! Pomimo, że różnica w naszych czasach była znaczna, to na każdym treningu zdychałyśmy tak samo.

brusiło tekst 5

Od kiedy zostałam żoną, matką i posiadczaką kredytu mieszkanowego moje życie nabrało jakby innego wymiaru. Przez to, że jest na świecie taki mały człowiek, dla którego jestem jednym z dwóch najważniejszych osób na świecie i stan mojego zdrowia jest dla tego małego człowieka gwarancją przertwania, spojrzałam na rzeczywistość z pokorą. Ważne decyzje podejmuję z rozwagą. Minimalizuję ryzyko. Staram się przewidywać konsekwencję swoich czynów. Zawsze staram się mieć plan B, plan C i ogólnie plan. Wszystko to pakuję do jednego wora i nazywam ODPOWIEDZIALNOSCIĄ!!! Dotyczy ona każdej sfery mojego życia. Z odpowiedzialnością podchodzę do swojej pracy, dzięki której mam na chleb. Z taką samą odpowiedzialnością wychowuję dziecko. I ta sama odpowiedzialność jest na każdym moim treningu. Jest nawet w sytuacji kiedy spełniam marzenia.
Pewnie teraz uważasz, że nie ryzykuję? Mylisz się! Uwielbiam adrenalinę. Pamiętaj jednak, że ryzyko może być i głupie i mądre. Ja wybieram to drugie.

Właśnie ta chęć podbijania adrenaliny, przesuwania granic, jazdy po bandzie, za którymi stoi jednak świadomość, że życie mojego dziecka zależy od moich decyzji wymusiły na mnie ODPOWIEDZIALNOSĆ!
Dlatego też do każdego mojego sportowego wyczynu odpowiednio się przygotowuję. Dużo się uczę, bo chcę uniknąć błędów. Nie ufam internetom tylko ludziom, którzy są dla mnie autorytetem. Nie szukam porad w sieci tylko u specjalistów i w literaturze akademickiej. Nie ufam planom treningowym adresowanym dla każdego, ale bezgranicznie ufam swojemu trenerowi. Ufam i bez mrugniecia okiem wykonuję sumiennie każde jego polecenie choć zdarza się, że moja wizja jest inna.
Zdaję sobie sprawę, że wszystko wymaga czasu i ogromnej pracy. Systematyczność, konsekwencja, upór, pasja i wiara w siebie to coś co towarzyszy mi od pierwszego świadomego treningu, który wykonałam.
Wiem, że tylko odpowiednio wykonana praca na treningu jest gwarancją bezpiecznego startu w zawodach. Ja nie mogę pozwolić sobie na kontuzję, która wyłączy mnie z życia, bo muszę pracować na swoją rodzinę. Nie mogę doprowadzić do tego, by realizując swoje sportowe marzenia  moje ciało odmówiło posłuszeństwa, bo od mojego zdrowia zależy życie mojej córki. Ja nie mogę sobie tak po prostu zaliczyć zawału na bieganiu, zasłabnąć czy w jakikolwiek sposób wystawić się na ryzyko. Każdy mój start ma być kontrolowaną jazdą po bandzie. Tylko uczciwy trening może mnie do tego przygotować.

brusiło tekst 6

To co dzieje się na treningach jest moim osobistym zamknietym światem, do którego nie wpuszczam nikogo poza moim trenerem, mężem, córką lub Olą. Lepiej żeby nikt mnie wtedy nie oglądał, bo jeszcze zniechęcił by się do biegania. Moje treningi nie mają nic wspólnego z przyjemym slow joggingiem. To jest raczej walka o życie. Kontrolowane doprowadzanie swojego ciała do granic, delikatne ich przekraczanie i powolne ich przesuwanie. Po co? No właśnie po to, że kiedy przychodzi moment startu nic nie może mnie zaskoczyć. Właśnie po to bym była przygotowana na każda możliwą sytuację i bym mogła bezpiecznie dać z siebie wszystko.

Do maratonu byłam przygotowana perfekcyjnie. Wiedziałam, że przebiegnę go dobrze. Nie wiedziałam tylko na jak dobry czas.
Stając na starcie wiedziałam, że nic mnie nie zaskoczy. Zdawałam sobie sprawę, że może zdarzyć się wiele. Mogą pojawić się przeszkody, które mnie spowolnią, ale wiedziałam, że bezpiecznie przekroczę linię mety. Wiedziałam, że dla mnie nie istnieje ściana. Miałam wszystko przepracowane. Moje ciało było przygotowane nawet na kataklizmy na trasie takie jak brak wody czy węglowodanów. Choć ostatnie tygodnie przed maratonem były bardzo ciężkie i musiałam kraść czas treningowy na pracę to wiedziałam, że ostatnie miesiące trenowałam tak ciężko, że jestem skazana na sukces.

brusiło tekst 2

W biegach miejskich przeraża mnie brak rozsądku ogromnej części biegaczy. Wielu ludzi nie biegając podejmuje decyzję o starcie na 5 czy 10 km, bo to przecież pestka. Nie raz słyszałam od takich śmiałków, że 20 min na 5 km to zdecydowanie za dużo i oni zrobią to szybciej.  Sorry, ale wiem ile pracuje się na złamanie 20 min na 5 km. Zazwyczaj jeszcze ładują się w pierwsze strefy startowe. Na sygnał startera rwą do przodu, a po 400 metrach padają jak muchy jeden po drugim. Jedni schodzą z trasy, inni są reanimowani, są też tacy, którzy maszerują do mety. Czy to o to chodzi w całym tym bieganiu? Żeby nie dać rady? Albo, żeby przejść cały dystans i dostać medal?
Jakoś mnie irytują przechwałki typu, nie biegam od…, ale startuję. Mam kontuzję, ale … raz się żyje. Ludzie, gdzie Wy macie mózgi?
Czy jeśli przebiegasz 10 km to znaczy, że czas zapisać się na półmaraton? Czy jeśli przegasz dystans półmaratonu to czas na maraton?
NIE! Na wszystko musi przyjść ten odpowiedni czas. Najpierw trenuj uczciwie. Słuchaj swojego ciała. Poznawaj jego możliwość, a dopiero potem podejmij decyzję na jakim dystansie startujesz.
Nie porywaj się z motyką na słońce. Raz się uda, może dwa, ale przyjdzie taki moment, że Twój organizm potraktuje Ciebie tak jak Ty traktujesz go. Wtedy będzie ból, rozpacz i rozczarowanie. Prawdopodobnie będą też konsekwencje. Czasem będą uciążliwe i długotrwałe, ale co kiedy będą nieodwracalne?

Jeśli uważasz, że jesteś gotowy/gotowa na maraton, ale na Twoim koncie nie ma jeszcze ani jednego treningu pod ten cel to uwierz mi … bardzo się mylisz!
Maraton to nie jest tylko kilka godzin walki od startu do mety. To są miesiące ciężkich treningów biegowych, treningów uzupełniających, treningów siłowych. Wszystko poprzedzone zazwyczaj kilkoma latami stażu biegowego. Oczywiście ja mam na myśli bezpieczne bieganie. Można oczywiście wystartować w maratonie czy na każdym innym dystansie i ledwo zmieścić się w limicie czasu, tylko czy to o to chodzi? Czy chodzi o to by przejść czy przebiec ten maraton?

Dołącz do nas! Każdego dnia dajemy sporą dawkę silnej motywacji:

cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpgInstagram:

iloolo11169053_10205109642593257_978717547_n

 

 

Ilona, mama, trener

Mama Basi, trener personalny: - instruktor lekkoatletyki - instruktor kulturystyki - instruktor fitness - trener Blackroll - trener TRX - trener PFS - trener Boot Camp

One thought on “Bieganie to odpowiedzialność.

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: