7 najgłupszych sposobów odchudzania

1. Niejedzenie

glodowka
http://www.topsuplementy.com


Pierwsza rzecz, którą wiele osób robi kiedy chce zrzucić wagę i chyba najgłupsza ze wszystkich. Jedzenie to energia dla organizmu, nasze paliwo. Musimy jeść. Kiedy przestajemy jeść nasz organizm wchodzi w tryb rezerwowego spalania energii. Tak jak z niepodłączonym laptopem, który wchodzi w tryb oszczędzania baterii jak odepniemy go od kabla. Przestaje obsługiwać niektóre aplikacje, przyciemnia wyświetlacz i zużywa mniej energii – czyli zużywa mniej energii. Nasz organizm robi dokładnie to samo. Wchodzi w tryb przetrwania, spowalnia metabolizm – potrafi zatrzymać niektóre procesy życiowe (np. menstruację u kobiet), pojawia się brak siły, często anemia, wychłodzenie organizmu (aby organizm mógł się podgrzać potrzebuje energii). Do tego pozbywa się tego co tej energii zużywa najwięcej, czyli mięśni. Tłuszczu organizm nie rusza, bo jest zbyt cennym zasobem aby tak łatwo się go pozbywać.

Po jakimś czasie nasze ciało upomni się o swoje. Włączy się mechanizm przetrwania i bardzo mocno będzie domagał się jedzenia. Nasz mózg w takich sytuacjach potrafi wyłączyć swoją racjonalną część i uruchamia swoje pierwotne obszary, które często w sposób niekontrolowany sprawią, że uzupełnimy zapasy jedzenia w ciele. Jojo murowane.

Ktoś powie, że osoby w niemieckich obozach koncentracyjnych były bardzo chude. No tak. Ale one były ekstremalnie wyniszczone i ich organizmy nawet jak włączały tryb przetrwania nie miały jak uzupełnić zapasów energii.

Ograniczanie jedzenia ma sens wtedy jak dostarczymy wymaganą przez nasze ciało dawkę energii i wszystkie makroskładki (węglowodany, białka i zdrowe tłuszcze). Najczęściej na tzw redukcji przyjmuje się, że można odjąć około 300 kcal od normalnego dziennego zapotrzebowania na energię.

2. Przechodzenie na diety

Wiele osób zaczyna odchudzanie od „przejścia na dietę”, czyli najczęściej jakąś ekstremalną formę redukcji czy zmiany jedzenia. Bardzo często planując ile taka dieta będzie trwała – np. 6 czy 8 tygodni. Na tych dietach planują, że np. schudną 10 kg, a potem wrócą do obecnego życia, tylko kilka kilo lżejsze.

No niestety życie nie jest takie proste. Jakie efekty daje ograniczanie jedzenia napisałem powyżej. Jeżeli ktoś ma nadwagę, to jest ona prawie zawsze efektem trybu życia (brak ruchu i złe jedzenie). Jak wrócimy do tego co sprawiło, ze utyliśmy, to utyjemy znowu. Do tego organizm nauczony tym, że może mu nagle zabraknąć energii zacznie jej magazynować więcej niż do tej pory. JOJO!!!

Wiele cudownych diet obiecuje 10 kg w 4 tygodnie, ale zapomina wspomnieć, co się dzieje potem

Aby mieć jakiekolwiek efekty trzeba na stałe zmienić sposób odżywiania i zacząć się ruszać. Tylko wtedy efekt będzie stały.

3. Szukanie diety cud schowanej w szafie.

Niestety powszechne jest przekonanie, że rozwiązaniem problemu nadwagi jest jakaś cudowna dieta, którą opracował jakiś guru i podzieli się nią tylko z tymi, którzy przejdą próbę zapłacenia 29.90 za jego e-booka. Albo, że dietetycy mają w szufladzie jakąś schowaną tajemną listę tajnych składników jak chia, różowe mango czy inne coco jumbo, których jedzenie sprawi, że stracimy 10kg w miesiąc.

Dla wielu osób, dieta, która się jakoś nie nazywa po prostu się nie liczy. Często słyszę rozmowy (w których dominują niestety panie), na jakich to nowych fajnych dietach właśnie są one albo ich koleżanki. Wszystko musi mieć jakąś sexy nazwę jak dieta Dukana, grupy krwi, Kwaśniewskiego, pale itd. Zdrowe i racjonalne odżywianie jest takie mainstreamowe i nie się tym pochwalić koleżankom.

Co zatem trzeba zrobić? Włączyć właśnie racjonalne i zdrowe odżywianie, najlepiej pod okiem dietetyka, nie dlatego, że zna jakieś tajne składniki, ale podpowie co z powszechnie dostępnych produktów trzeba jeść aby dieta była zdrowa i dawała efekty w postaci utraty kilogramów. A pułapek na półkach sklepowych jest baaaardzo dużo.

4. Próba punktowego spalania tłuszczu

Często widzę jak dziewczyny katują po 200 brzuszków dziennie, po czym idą na jakąś maszynę do nóg (tzw ginekologi) i siedzą tam przez godzinę. Po co to robią? No bo mają tłuszcz w udach i na brzuchu. Tak mają. Ale takimi ćwiczeniami się go nie spali. Nie ma czegoś takiego jak punktowe spalanie tłuszczu. Tłuszcz spala się z całego organizmu w procesie lipolizy. Aby to się zadziało musimy pracować aerobowo, czyli jeździć na rowerze, biegać, pływać (aerobik też daje radę). I to wszystko musi być na odpowiednim tętnie (65% max). To właśnie wtedy, przy udziale tlenu organizm najefektywniej pobiera energię z zgromadzonego tłuszczu. I uwaga, zaczyna się to po około 30 minutach aktywności. Wcześniej organizm korzysta z cukrów, które ma nagromadzone w mięśniach.

Czy brzuski dają efekty w postaci ładnego brzucha? Tak i to bardzo. Ale aby było widać mięśnie trzeba najpierw pozbyć się tłuszczu, który je przykrywa.

Warto zapytać się trenera o dobór najlepszych ćwiczeń na konkretne partie mięśniowe i połączenie ich z efektywnymi ćwiczeniami aerobowymi.

5. Własna kreatywność na temat treningów

Bardzo dużo ludzi wymyśla sobie ćwiczenia. Przychodzą na siłownie i boja się spytać o co w tym chodzi. Często używają ciężarów niezgodnie z ich przeznaczeniem. Łączą ze sobą ćwiczenia, które nie powinny być łączone, trenują duże grupy mięśniowe, które nie powinny być trenowane na jednym treningu. Jak się ma pojęcie to od razu widać czy ktoś wie co robi, czy nie. Łatwo da się zauważyć jak ktoś się krząta po siłowni i podchodzi do maszyn do których siada na chwilę po czym idzie dalej. Z moich luźnych obserwacji wygląda, że 90% ludzi nie wie co robi.

I wiecie co? Też tak kiedyś robiłem. Na szczęście zmądrzałem. Wcześniej bez sensu siedziałem godzinami na siłowni i do tego popsułem sobie plecy.

No ale w czym to komu szkodzi? Po pierwsze. To jest absolutnie nieefektywne i nie ma sensu. Zupełna strata czasu. Lepiej w tym czasie siedzieć i pić piwo, przynajmniej przyjemnie będzie. Po drugie. Łatwo zrobić sobie krzywdę. Poszukajcie na You Tube Gym Fails i zobaczycie czym się może skończyć własna kreatywność na siłowni.

To samo tyczy się samodzielnych modyfikacji treningów rozpisanych przez trenerów. Np. trener każe biec 5km a ktoś przebiegnie 20 bo akurat ma formę. To jest bez sensu. To zupełnie inny trening i może mieć więcej negatywnych niż pozytywnych skutków.

Chyba jasne co trzeba zrobić w takiej sytuacji? Nie wymyślać nic samemu, zapytać a porem słuchać się trenera. Jak coś jest niejasne, to dopytać

6. Rzucanie się na głęboką wodę

Wiele osób zaczynając swoją przygodę np. z bieganiem po kilku biegach po parkach startuje w biegu ulicznym na 10km. Dobrze jak to jest tylko 10km, ale są idioci, którzy rzucają się od razu na półmaraton czy na maraton. Ostatnio na półmaratonie Warszawskim sporo takich agentów leżało sobie na poboczu obsługiwanych przez ratowników medycznych.

Podobnie na siłowni. Często widzę chłopaczków, których głównym celem jest założenie na gryf jak największego ciężaru bez jakiejkolwiek refleksji na temat tego czy są w stanie to podnieść utrzymując technikę a co za tym idzie po prostu efektywnie trenując.

Prosta zasada – mierz siły na zamiary. Nie ma nic bohaterskiego w jechaniu karetka. Każdy trening polega na dostarczaniu organizmowi bodźców do stopniowej adaptacji do zmieniających się warunków (konieczność noszenia większych ciężarów czy dalszego biegania). Każde ciało potrzebuje czasu aby się do tego przystosować. Nie da się tego zrobić z dnia na dzień.

Uzbrój się w cierpliwość i czekaj na efekty. Uwierz, przyjdą z czasem.

7. Wiara w Internet

Dużo osób bezrefleksyjnie wierzy w to co przeczyta w sieci. Moje obserwacje są jednak takie, że na forach internetowych w tematach siłowych wypowiadają się głównie chłopaczki cisnące klatkę i bicek na piątkową dyskotekę. Bardzo mało rzetelnej wiedzy. Trochę inaczej jest z treningami biegowymi. Tu mam wrażenie, że więcej rzetelnej wiedzy jest dostępne. Ale można wyczytać, że aby trenować do półmaratonu to trzeba robić takie a nie inne treningi w takie a takie dni. Problem jest taki, że te treningi nie były tworzone z myślą o Tobie!!! Są dla jakiejś przeciętnej osoby, która w rzeczywistości nie istnieje Poza tym ważna jest technika, rozciąganie, siła, psychika. Wiele osób pomija to, a jedyne co czyta to to ile km trzeba w danym tygodniu przebiec.

Nie wierz w bzdury w internecie. Rozmawiaj z uznanymi specjalistami.

Dołącz do grupy aktywnych Mam:cropped-mamy-ruszamy-projekty-proArte-Marta-Machalewska-Maciej-Mech-www.studio-proarte.pl_.jpg

 

 

Instagram:

ilo olo11169053_10205109642593257_978717547_n

Bartek, tata, badacz

Mąż, ojciec, pracownik korpo, pasjonat sportu uzależniony od aktywności fizycznej. Pokazuje że tatusiowie po 30-stce nie muszą mieć brzuszka pomimo wielu obowiązków, które dostarcza codzienne życie i praca.

Twoja opinia jest dla nas ważna. Co o tym sądzisz?

%d bloggers like this: